Reklama

Nadchodzi kres hiperolbrzyma. Eksplozja może nastąpić w każdej chwili

Eta Carinae sfotografowana w 1995 roku za pomocą teleskopu Hubble'a /Getty Images

Co się właściwie dzieje, gdy nieopodal Ziemi wybucha gwiazda? Pytanie to zadają sobie obecnie astronomowie, wnikliwie obserwując Eta Carinae. Nieuchronnie nadchodzi bowiem kres tego hiperolbrzyma. Będzie to prawdopodobnie najbardziej spektakularne zdarzenie kosmiczne w historii ludzkości. Czy wyjdziemy z niego bez szwanku?

Reklama

Astronomowie długimi miesiącami nie opuszczali swoich stanowisk obserwacyjnych. Teleskopy z całego świata skierowane były na gwiazdozbiór Perseusza. Gwiazda o masie 150 naszych Słońc wybuchała na oczach naukowców. Przy czym słowo "wybuchała" nie oddaje w pełni skali tego zjawiska. Hiperolbrzym zapadał się i zapoczątkowana została termo jądrowa reakcja łańcuchowa, w wyniku której dochodziło do potężnych rozbłysków gamma.

- Nigdy jeszcze czegoś takiego nie widzieliśmy - mówił astronom Nathan Smith z Uniwersytetu Kalifornijskiego.

Reklama

Wszystko to zdarzyło się w roku 2006. SN2006gy, jak nazwano tę eksplozję, miała miejsce ok. 238 milionów lat świetlnych od nas, w całkiem innej galaktyce.

Faktem jest, że znajdujemy się w stosunkowo spokojnej okolicy Drogi Mlecznej i wybuchów gwiazd ani innych katastrof kosmicznych nie doświadczamy zbyt często. Ale w naszym bezpośrednim sąsiedztwie przebywa ogromna gwiazda, której dni są policzone - a od Ziemi dzieli ją zaledwie 7500 lat świetlnych. Ten hiperolbrzym to Eta Carinae. Ma masę 90-100 Słońc i temperaturę powierzchni ok. 30 tysięcy stopni Celsjusza. Jest pięć milionów razy jaśniejszy od naszej gwiazdy centralnej. Gdyby zastąpić nim Słońce, jego krańce sięgałyby orbity Jowisza.

W pobliżu tego monstrum nie byłoby więc miejsca na Ziemię. Ale w ogóle mało co mogłoby wokół niego krążyć, gdyż trudno mu kontrolować swoją olbrzymią masę oraz siły idące z nią w parze. Wartość "rozpychającego" ciśnienia powstającego w wyniku procesów fuzji jądrowej przewyższa siłę grawitacji działającą do wewnątrz, która spaja gwiazdę. Widocznym skutkiem takiego stanu rzeczy jest to, że hiper olbrzym wciąż gubi mnóstwo swojej masy.


Kiedy wybuchnie gigantyczna bomba?

Ostatnio z Ziemi można było to obserwować w 1843 roku - w dodatku gołym okiem. Eta Carinae tymczasowo stała się wtedy drugą co do jasności gwiazdą naszego nocnego nieba, ponieważ na swoich biegunach uwolniła materię o masie 12 Słońc, która z prędkością blisko 700 kilometrów na sekundę wystrzeliła w komos, zostawiając za sobą dwa obłoki w kształcie grzybów. Wyemitowana została przy tym energia, na wyprodukowanie której nasze Słońce potrzebowałoby 200 milionów lat!

Dla astronomów zdarzenie to oznacza początek końca gwiazdy. - Jeśli Eta Carinae eksploduje jako supernowa, będzie wystarczająco jasna, byśmy na Ziemi także w nocy mogli w jej świetle czytać. Byłoby ją widać również w ciągu dnia - wyjaśnia amerykański astronom Dave Pooley.

Świat Wiedzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje