Reklama

Mityczne Eldorado odnalezione?

Złoto od zawsze kojarzyło się z bogactwem, obfitością, luksusem było symbolem władzy i prestiżu. Ograniczone zasoby tego kruszcu powodowały, że był to towar deficytowy.

Owładnięci chęcią jego zdobycia żeglarze kierowali swoje okręty na nieznane wody, awanturnicy i poszukiwacze przygód wyprawiali się na "krańce świata", a alchemicy w swoich mrocznych laboratoriach szukali sposobu na zamianę ołowiu w złoto.

Reklama

Mit o złotym mieście

Nic więc dziwnego, że kiedy Krzysztof Kolumb obwieścił, że odkrył nowy nieznany dotąd ląd, wyobraźnia podpowiadała ludziom, jak wielkie bogactwa mogą się tam ukrywać. Do nowego świata podążał każdy, komu nie straszne były długie oceaniczne podróże, niebezpieczeństwa kryjące się w tropikalnych dżunglach, czy śmierć z rąk indiańskiego kapłana na ołtarzu ofiarnym nieznanych bogów. Magnesem była możliwość szybkiego wzbogacenia się i niewiarygodne wprost historie o bogactwach nowego świata opowiadane w portowych karczmach.

Mit o złotym mieście przeszedł długa drogę. Wszystko zaczęło się od historii, jaką przekazał hiszpańskim żołnierzom jeden z pochwyconych Indian. Opowiedział im o złotym człowieku El hombre dorado. Kiedy nowy wódz plemienia Czibcza, zamieszkującego tereny na północ od dzisiejszej Bogoty, obejmował władzę przechodził specjalny rytuał. Jego nagie ciało smarowano lepką substancją i obsypywano złotym pyłem. Tuż przed wschodem słońca wypływał on z najważniejszymi przedstawicielami plemienia w łodzi wypełnionej kosztownościami na wody świętego jeziora Guatavita. Tam zatapiał w jego toni złote precjoza prosząc bogów o pomyślność dla siebie i swojego plemienia.

Nic dziwnego, że hiszpańscy konkwistadorzy bezzwłocznie wyruszyli na poszukiwanie jeziora, które w ich przekonaniu ukrywało bajeczne skarby. Hiszpanie kilkukrotnie próbowali osuszyć jezioro. Wszystkie próby zakończyły się niepowodzeniem.

Ruiny w głębokiej dżungli

Z czasem pojęcie Eldorado zaczęto kojarzyć z miejscem ukrycia skarbów, a później z miastem zbudowanym ze złota. Mimo 500 lat poszukiwań, coraz lepszego sprzętu, dokładniejszych zdjęć satelitarnych, najnowocześniejszych georadarów, nie udało się jak dotąd go odnaleźć. Znany dziennikarz i podróżnik Roman Warszewski stawia nawet tezę, że Eldorado tak naprawdę nigdy nie istniało, że to jedynie mit, twór wyobraźni, miraż wywołany halucynogennymi roślinami.

Pocieszający - dla tych którzy wierzą, że odnajdziemy kiedyś złote miasto - jest fakt, że nadal w dżungli kryją się ruiny starożytnych miast i pozostałości wysoko rozwiniętych cywilizacji zamieszkujących kiedyś Amerykę Południową. Profesor Michaela Heckenberger archeolog z Uniwersytetu na Florydzie kilka lat temu na północy Brazylii odkrył zespół kilkunastu dobrze zurbanizowanych miast, otoczonych fosami, fortyfikacjami i połączonych drogami. Heckenberger szacuje, że każdy z dwóch kompleksów tworzonych przez te osady mógł liczyć nawet 50 tysięcy mieszkańców.

Z kolei profesor Denise Schaan w dolinie Purus odkryła ślady nieznanej do tej pory cywilizacji zdolnej do wznoszenia skomplikowanych architektonicznie budowli...

Marcin Koczan

Czy znany podróżnik Olly Steeds odnajdzie tajemnicze Eldorado? Oglądaj "Największe zagadki historii: Zaginione Miasto Złota" we wtorek 1 czerwca o godzinie 21:30 na kanale Discovery World!

Discovery World

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: złoto | złoto

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje