Reklama

Kosmici w stogu siana. Gdzie ukrywa się UFO?

Boimy się UFO, ale jednocześnie na nie czekamy. Gdzie tak naprawdę ukrywają się przedstawiciele obcych cywilizacji? /123RF/PICSEL

Blisko 70 lat temu Enrico Fermi sformułował pytanie, które dręczyło ludzkość od pokoleń - i które najprawdopodobniej jeszcze długo pozostanie bez odpowiedzi: Gdzie Oni są? Dlaczego obcy jeszcze się z nami nie skontaktowali? Oto możliwe rozwiązania...

Reklama

Biorąc pod uwagę rozmiar wszechświata, istnienie życia poza ziemskiego wydaje się oczywiste. Drogę Mleczną rozświetla ok. 400 miliardów gwiazd, a wszystkie galaktyki zawierają ich łącznie ok. 70 tryliardów. Doktor Frank Drake w latach 60. ubiegłego wieku obliczył - zgodnie z szacunkową liczbą planet krążących dookoła niepojętej liczby słońc - że życie powinno powstać na ok. 200 miliardach z nich. Z tego (przyjmując pesymistyczne założenia) na pięciu milionach wykształcą się inteligentne gatunki. Amerykański astronom uznał też, że w skali uniwersum mogło powstać mniej więcej 250 tysięcy cywilizacji na tyle rozwiniętych, by być w stanie kontaktować się ze sobą.

Choć od postawienia tej hipotezy minęło wiele lat, nadal znamy tylko jedną planetę, na której znajduje się życie: Ziemię. Gdzie zatem podziewa się pozostałych 249 999 cywilizacji, z którymi moglibyśmy przybić sobie piątkę? W tym momencie dochodzimy do sedna, czyli do paradoksu Fermiego. Dlaczego jeszcze nie znaleźliśmy żadnego śladu kosmitów, skoro ich istnienie wynika z samego rachunku prawdopodobieństwa?

Na tropie ufoludka

Ziemianie są z natury ciekawscy. Ta cecha pozwoliła Homo sapiens wyewoluować i stać się tym, kim jesteśmy. Może też doprowadzić nas do zagłady, o czym szerzej opowiemy w dalszej części artykułu. W każdym razie to właśnie ciągła potrzeba poznania pcha naukowców i amatorów do obserwacji przestrzeni kosmicznej w poszukiwaniu śladów obcych.

Reklama

Najprostszy dowód na istnienie cywilizacji kosmitów stanowiłyby fale radiowe emitowane z powierzchni zamieszkałej przez nią planety. Oni również dysponowaliby nim, gdyby obserwowali Ziemię - odebraliby mnóstwo informacji z naszej telewizji i tele komunikacji (co prowadzi do dość poważnych problemów, ale o nich za chwilę). W nadziei na odnalezienie tego rodzaju sygnałów spoza Układu Słonecznego, już od kilku dekad prowadzone są nasłuchy w ramach projektu SETI (ang. Search for Extraterrestrial Intelligence).

Piętnastego sierpnia 1977 roku udało się nawet przechwycić falę radiową, która mogła pochodzić od obcej cywilizacji - dziś znaną jako "Wow!". Niestety, jak okazało się po latach, najprawdopodobniej był to po prostu nietypowy ciąg fal wyemitowany przez chmury wodoru otaczające przelatującą kometę. Poza tym sygnałem dotychczas nie udało się zarejestrować niczego, co wskazywałoby na przypadkowe lub celowe emisje pochodzące od kosmitów.


Na wypadek, gdyby ktoś obserwował Ziemię, w 1974 roku wysłano w przestrzeń tzw. wiadomość Arecibo. Zawiera ona zapisane w systemie binarnym podstawowe informacje na temat ludzi, budowy kodu DNA, liczb atomowych pierwiastków biogennych, Układu Słonecznego oraz konstrukcji teleskopu Arecibo, z którego nadano przekaz. Problem polega na tym, że nawet jeśli ktoś ów komunikat przechwycił, to nie wiadomo, czy byłby w stanie go roz szyfrować i zinterpretować we właściwy sposób. O ile w ogóle uznałby go za rzecz godną uwagi...

Drugą formą poszukiwań pozaziemskiego życia jest obserwacja egzo planet (należących do innych układów planetarnych). Z perspektywy kosmicznej Ziemia wygląda dość oryginalnie, wszak nosi wyraźne, fizyczne ślady cywilizacji. Jest też wyjątkowa pod względem warunków, jakie na niej panują - w atmosferze znajduje się tlen i metan. Naukowcy tropią więc podobne ciała niebieskie, obserwując np. promieniowanie przechodzące przez ich atmosfery. W ten sposób udało się wykryć obecność pary wodnej na planecie K2­18b, zwanej "superziemią", która krąży dookoła czerwonego karła K2­18.


 - Odkrycie wody na potencjalnie przyjaznej dla życia planecie innej niż nasza jest niesamowicie ekscytujące. K2-18b to nie "Ziemia 2.0", gdyż jest od niej znacznie masywniejsza i ma inny skład chemiczny atmosfery. Niemniej jednak przybliża nas do odpowiedzi na pytanie: czy Ziemia jest wyjątkowa? - mówi dr Angelos Tsiaras z Centre for Space Exochemistry Data.

Temperatury panujące na jej powierzchni mogą sprzyjać powstawaniu życia, a wielka planeta znajduje się "zaledwie" 110 lat świetlnych od nas. W skali wszechświata byliby to sąsiedzi zza płotu! Jednak istnienie życia na K2­18b wciąż jest tylko spekulacją. Jako jedno z rozwiązań paradoksu Fermiego podaje się też występowanie organizmów na planetach i księżycach pokrytych lodem. Istnieją przesłanki wskazujące, że inteligentne formy mogły się wykształcić w wodzie pod skorupą pokrywającą np. księżyce Jowisza (Europę) i  Saturna (Enceladusa). Są one aktywne hydrotermalnie, mogą więc na nich zachodzić biogenne procesy znane z Ziemi. Rozwijające się w wodzie życie byłoby chronione z zewnątrz przed promieniowaniem, asteroidami i rozbłyskami gwiazdowymi. Z tego samego powodu miałoby jednak kłopot z komunikacją z resztą uniwersum - trudna do przebicia pokrywa lodu zamykałaby bowiem świat obcych od góry.


Świat Wiedzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje