Reklama

Koniec świata w 2060? Apokaliptyczne dywagacje Izaaka Newtona

Izaak Newton zajmował się nie tylko fizyką czy matematyką /Wikipedia Commons /domena publiczna

Sir Izaak Newton stworzył w swoim życiu wiele wybitnych dzieł, w tym słynne “Matematyczne zasady filozofii naturalnej". Ale jeden z najbardziej rozpoznawalnych ludzi nauki w historii świata parał się nie tylko matematyką, fizyką czy astronomią. Był także samozwańczym badaczem Biblii, a spod jego ręki, oprócz wielu rozpraw naukowych, wyszło także opracowanie na temat... końca świata w roku 2060.

Reklama

Przyzwyczailiśmy się już do rozlicznych zapowiedzi rychłego końca naszego gatunku wygłaszanych przez profetów, wieszczących apokalipsę głównie na podstawie literatury i własnych obserwacji. Z drugiej strony ich rolę przejmują ostatnio naukowcy, którzy opierają się co prawda na badaniach, ale wyciągają z nich podobne wnioski. 

Trudno wyobrazić sobie jakikolwiek inny aspekt, w którym jedni i drudzy byliby tak zgodni. Tym bardziej dziwi fakt, że jeden z najwybitniejszych umysłów w historii miał epizod, kiedy bazując na słowach zapisanych w świętych księgach, wyznaczył datę końca świata.

Reklama

Połączenie zainteresowań Izaaka Newtona mogłoby zaskoczyć dzisiaj niejednego. Skrupulatny matematyk i genialny fizyk, który jako pierwszy opisał zasady dynamiki czy prawo powszechnego ciążenia, próbował jednocześnie odnaleźć Kamień Filozoficzny, alchemiczny składnik, który zmieni metal w złoto. Co więcej, fascynował się również okultyzmem i biblijnymi przepowiedniami.

Jak można się spodziewać po wizjonerze, badającym ruch ciał niebieskich albo pływy morskie w perspektywie matematycznej, jego analizy religijnych pism miały charakter bardzo naukowy. 

W liście z 1704 roku, znajdującym się w zbiorach Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, napisał o swoich dokładnych wyliczeniach związanych z końcem świata. Swoich analiz dokonał na podstawie proroctw z Księgi Daniela i stwierdził, że apokalipsa nadejdzie nie wcześniej niż 1260 lat od roku 800 naszej ery, czyli nie wcześniej niż w roku 2060. Oczywiście zakładając, że przepowiednie biblijne faktycznie się spełnią.

Historyk Stephen Snobelen opisuje, jakimi metodami posługiwał się Newton w swoich obliczeniach, a jego wyjaśnienia zajmują kilka dobrych stron. Głównie dlatego, że genialny fizyk i matematyk położył bardzo duży nacisk na to, aby nikt nie podważył jego kalkulacji.

Newton nigdy nie wierzył w spektakularny koniec, jaki rysują często domorośli prorocy - nie twierdził, że świat pogrąży się chaosie, zniszczeniu i piekielnych płomieniach. Jego pogląd na dopełnienie się czasu był bardziej filozoficzny i uważał, że będzie to raczej symboliczny finał wszelkich wojen i początek pokoju na Ziemi. 

Stwierdził też, że 2060 to tylko jedna z możliwych dat. Nie wykluczał 2344 i 2374 roku, co już samo w sobie rodzi wątpliwości co do tego, czy kiedykolwiek brał te obliczenia na poważnie.

Dzisiaj “przepowiednia" Izaaka Newtona jest bardziej ciekawostką, niż pracą o znaczeniu naukowym, choć niektórzy badacze historii i matematycy znajdują uznanie dla jego metody, którą się posłużył. Mówiąc jednak o dorobku jednego z ojców dzisiejszej nauki, słusznie pomija się jego dywagacje na temat apokalipsy. 

Nie przeszkodziło to rzecz jasna paru osobom w stworzeniu kilku sekt, opierających swoje “wierzenia" na analizach Newtona. Trzeba będzie poczekać jeszcze te kilkadziesiąt lat, żeby przekonać się, czy mają słuszność. Co prawda Anglik nigdy nie znalazł Kamienia Filozoficznego, ale być może z rozpracowaniem biblijnych proroctw poszło mu lepiej.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje