Reklama

Kim jest przeciętny samobójca?

Według statystyk typowy samobójca w Polsce to młody mężczyzna mieszkający w małym mieście, z wykształceniem podstawowym lub zawodowym, o niskim statusie społecznym. Ale czy tak jest naprawdę?

Kobieta płacze w słuchawkę. Jej córka właśnie próbowała popełnić samobójstwo. Przed chwilą znalazła ją na podłodze, nie daje oznak życia, a wokół leży kilka kolorowych opakowań po środkach uspokajających. Karetka gna na sygnale. Po kilku minutach lekarze są już przy dziewczynie. Nie jest za późno. Jest senna, ale przytomna, oddycha, serce pracuje. Pierwsze zabiegi wykonywane są jeszcze w domu, następne już w szpitalu. Tym razem akcja ratunkowa przyniosła efekty i po kilkunastu godzinach dziewczyna obolała, skłuta, nie bardzo zdając sobie sprawę z tego, co się z nią działo, przychodzi do siebie. Niebawem siada przy jej łóżku psycholog i pyta: dlaczego?

Reklama

Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie, również psychologom. Tymczasem w wielu krajach samobójstwa zbierają największe żniwo wśród ludzi młodych (więcej osób ginie tylko w wypadkach drogowych). Rocznie na świecie 814 tys. osób w różnym wieku umiera śmiercią samobójczą; dużo liczniejsza grupa próbuje odebrać sobie życie, na szczęście bez powodzenia. Istnieje jednak duże prawdopodobieństwo, że kiedyś, w jakiejś krytycznej sytuacji, spróbują znów - i tym razem pomoc nie nadejdzie w porę.

Jeszcze w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku interesowano się przede wszystkim samobójstwami dokonanymi, uważając, że próby samobójcze niezakończone zgonem są zdarzeniem względnie rzadkim (twierdzono, że jedna próba samobójcza przypada na pięć dokonanych samobójstw). Dane, na których się opierano, pochodziły głównie ze statystyk policyjnych i medycznych. a służby te wzywane były zwykle do ciężkich prób samobójczych. Bardziej wiarygodne dane. opublikowane ostatnio przez Amerykańskie Towarzystwo Suicydologiczne. są zaskakujące: liczba prób samobójczych może nawet dwudziestokrotnie przekraczać liczbę zgonów!

Pomiędzy dobrem a złem

Filozofowie starożytnej Grecji i Rzymu, rozważając etyczny aspekt samobójstwa. nie byli zgodni co do jego oceny. Niektórzy, jak Platon i Cyceron, uważali je za czyn w pewnych warunkach dopuszczalny -jako akt heroizmu, poświecenia lub gdy wymagał tego honor albo skrajna sytuacja życiowa. Tak m.in. umarli Sokrates i Seneka - popełnili samobójstwo, kiedy wydano na nich wyrok śmierci. Takie "godne"" przyjęcie śmierci było uznawane zresztą przez prawo rzymskie i pozwalało rodzinie uniknąć konfiskat majątku skazanego.

Inni, na wzór Arystotelesa, jednoznacznie potępiali samobójstwo jako postępek wynikający z tchórzostwa. Stoicy i epikurejczycy kładli nacisk na wolny wybór każdego, także przy podejmowaniu decyzji ostatecznej, gdy życie nie sprawia już przyjemności, lecz przynosi cierpienie. Za cesarza Konstanuna Wielkiego (przełom III i IV wieku) zaostrzono prawo dotyczące samobójstw. Konfiskowano dobra samobójców, by zapobiec ich rozkradaniu oraz wynagrodzić państwu utratę obywatela.

W Średniowieczu ambiwalentna ocena samobójstwa wyrażała się w wybiórczej akceptacji tego czynu w sytuacji wyższej konieczności (poświęcenia, uniknięcia gwałtu lub niegodnej śmierci), zwłaszcza gdy dotyczyło to osób szlachetnie urodzonych i o wysokim statusie społecznym. Jednak w większości przypadków uznawano je za czyn przestępczy i tchórzliwy: samobójcę karano odmową pogrzebu na cmentarzu, okaleczeniem zwłok, grzebaniem ciała pod publicznymi traktami.

Wraz z kształtowaniem się nowożytnego humanizmu coraz swobodniej podejmowano dyskusję na temat samobójstw. Erazm z Rotterdamu ("Pochwała głupoty", 1509) rozważał je jako akt, który może wynikać ze znużenia życiem i cierpieniami starości, a mimo to traktował je jako czyn nieracjonalny.

Nie karać za samobójstwo

Myślenie o samobójstwie zmieniało się. Mimo że większość filozofów nadal je potępiała, niektórzy autorzy zaczęli dostrzegać związek między samobójstwem a melancholią i innymi ciężkimi zaburzeniami psychicznymi. Pierwszym, który przedstawił współczesną interpretację samobójstwa, był Robert Burton (1577 -1640). W swojej "Anatomii melancholii"" stwierdził, iż może ono być wyrazem ciężkiej depresji (melancholii). W tym czasie (tj. w połowie XVII wieku) zaczęło także upowszechniać się łacińskie słowo suicidium jako źródłosłów w wielu językach europejskich.

Zmiana poglądów znalazła odzwierciedlenie także w prawie. Prawodawcy zauważyli irracjonalność karania osoby nieżyjącej i sprzeczność polegającą na kwalifikowaniu kogoś jednocześnie jako mordercy i ofiary. Mimo oporów ze strony ówczesnych władz kościelnych oraz wojskowych nacisk na dekryminalizację samobójców stawał się w okresie rewolucji francuskiej coraz silniejszy. Jako pierwszy zakaz grzebania samobójców na cmentarzu zniósł Fryderyk II w Prusach, a jego następca Fryderyk Wilhelm III zniósł wszelkie sankcje wobec osób podejmujących próbę samobójczą. Stopniowo kolejne kraje zmieniały systemy prawne, niektóre dopiero w XX wieku (m.in. Włochy w 1931 roku, a Anglia ostatecznie w 1961 roku).

Na przełomie XIX i XX wieku, w dobie rozwoju socjologii, zaczęto postrzegać samobójstwa także jako problem społeczny. Do badania tego zjawiska zastosowano metody analizy epidemiologiczno-statystycznej (Enrico Morsellini we Włoszech i Emile Durkheim we Francji). Ponadto socjolodzy próbowali zinterpretować znaczenie samobójstw we współczesnym społeczeństwie. Durkheim przedstawił ich typologię, szczególną wagę przypisując samobójstwu anomicznemu, które miało wynikać z dezintegracji norm współczesnego społeczeństwa, zwłaszcza w wielkich aglomeracjach miejskich.

Dowiedz się więcej na temat: nie żyje | lekarze | uzależnienie | ryzyko | leki | zaburzenia | samobójca | samobójstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje