Reklama

Huragany, wyładowania, magnetyczne zwarcia: Czy Słońce może nas zabić?

Na zdjęciu: Wybuch słoneczny zaobserwowany w 2012 roku /Image Asset Management /East News

Plazmowe słoneczne huragany mogą sięgać Ziemi i wywoływać tzw. burze geomagnetyczne, które oddziałują na urządzenia elektroniczne, powodując zwarcia oraz uszkodzenia sprzętu. Nie sposób przewidzieć, jak bardzo niebezpieczne może okazać się to dla satelitów, internetu oraz sterowanych komputerowo obiektów, takich jak np. elektrownie atomowe. Co więcej, burze geomagnetyczne nie są jedynym problemem, przed którym stawia nas nasze Słońce...

Reklama

W każdej sekundzie Słońce emituje ok. 2 mln ton materii w postaci cząstek - tak jest zazwyczaj. Czasami jednak w jego atmosferze dochodzi do ogromnych erupcji materii z korony słonecznej (to tzw. coronal mass ejections, CME). Takie huragany zaliczane są do najbardziej spektakularnych zjawisk w naszej części wszechświata. W ich trakcie Słońce traci o wiele więcej masy niż zwykle, a prędkość wiatrów osiąga nawet 10 mln km/h. CME to obłoki gazu zbudowanego z cząstek obdarzonych ładunkiem elektrycznym, fizycy nazywają taki gaz plazmą.

Atmosfera Słońca jest najmniej gościnnym miejscem Układu Słonecznego. W grubej na ok. 10 tysięcy  kilometrów chromosferze (jej nazwa pochodzi od czerwonej barwy) średnia temperatura wynosi 11 tysięcy stopni Celsjusza. Te wartości do dziś stanowią zagadkę dla astronomów, ponieważ przeczą zdrowemu rozsądkowi: pomimo niewielkiej gęstości i większej odległości od jądra temperatura w chromosferze jest dwa razy wyższa niż na powierzchni Słońca! Możliwe, że nie bez znaczenia jest tutaj pole magnetyczne gwiazdy - na razie to jednak tylko hipoteza. Niewątpliwie jednak magnetyczne właściwości Słońca wywołują pewne spektakularne zjawisko.

Reklama

Gdy na Ziemi wybucha wulkan, gazy i cząstki wyrzucane są na wysokość do 30 kilometrów. Erupcje protuberancji obserwowane na Słońcu są zupełnie innego kalibru. Protuberancje to gigantyczne ogniste łuki o grubości 5000 kilometrów, długości setek tysięcy kilometrów i sięgające na wysokość 40 000 kilometrów. 

Jak powstaje to zjawisko? "Dynamo" we wnętrzu Słońca wytwarza tak silne pole magnetyczne, że wyrzucana materia zatrzymuje się na jego liniach. Stąd też ogniste łuki. Jednak inaczej niż w przypadku wiatru słonecznego znakomita większość cząstek nie jest emitowana w kosmos - ich strumień schładza się, wytraca przez to energię i po części za sprawą siły grawitacji ponownie opada na powierzchnię Słońca. 

W czasie wyjątkowo silnych erupcji materia z protuberancji może oddziaływać nawet na pole magnetyczne Ziemi. Widoczne jest to wtedy na nocnym niebie w postaci zorzy polarnej. Oprócz cząstek wiatru słonecznego Słońce wysyła w przestrzeń międzyplanetarną oczywiście także światło. Zanim jednak jego kwanty opuszczą powierzchnię naszej gwiazdy, muszą odbyć długą podróż...

W żadnym innym miejscu naszego Układu Słonecznego światło nie przemieszcza się wolniej niż tutaj. Pokonanie drogi z jądra na powierzchnię Słońca - odcinka liczącego tylko 700 tysięcy kilometrów - zajmuje cząstce świetlnej 100 tysięcy lat. Dla porównania: ten sam odcinek w próżni przebyłaby w 2 sekundy. 

Świat Wiedzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje