Reklama

Historia prostytucji cz. I

"Usuń prostytucję ze społeczeństwa, a rozpusta rozszaleje się wśród kobiet uczciwych. Prostytucja w mieście jest jak ściek w pałacu. Zlikwidujesz ściek, to cały pałac zacznie śmierdzieć" - pisał św. Augustyn. Dziś przedstawiamy pierwszą część historii najstarszego zawodu świata.

Wszystko zaczęło się od greckiej prostytucji świątynnej. Z czasem zapotrzebowanie na cielesne uciechy przekroczyło możliwości mieszkanek świątyń, a nierządem zajęły się kobiety wywodzące się z innych grup społecznych. W VI w. p.n.e. istniały już pierwsze domy publiczne zwane lupanarami, gdzie pracowały kupowane i utrzymywane przez rząd niewolnice. Wadą przybytków było to, że panie świadczące usługi seksualne nie mogły lupanarów opuszczać.

Reklama

Seks na cmentarzu

Kobiety lekkich obyczajów, które nie były utrzymywane przez rząd, mogły swobodnie poruszać się po mieście, musiały jednak nosić specjalne stroje podkreślające ich profesję. Zdaje się, że nie było to dla nich problemem, ponieważ podkreślały ją jeszcze bardziej, ryjąc na podeszwach butów napis "pójdź za mną", który odciskał się na piasku i zwracał uwagę potencjalnych klientów.

Rzymianie również nie widzieli w prostytucji nic zdrożnego (a nawet nadali jej nazwę, łacińskie "prostituo" znaczy tyle co "wystawić się na sprzedaż"), pod warunkiem, że była kontrolowana. Prostytutki niezrzeszone nie płaciły bowiem podatków, a więc naruszały ustawę skarbową. Miejscem pracy legalnych prostytutek nie były jednak wyłącznie domy publiczne, ale też cmentarze (gdzie kobiety zwane uariae pełniły na zmianę funkcję prostytutki i płaczki), tawerny czy "ciemne zaułki" (panie przywoływały tam swoich klientów "wyjąc jak wilczyce").

Święto prostytutek

Pierwsi chrześcijanie nie potępiali jednoznacznie prostytucji. Św. Augustyn uważał nawet, że pozamałżeński płatny seks jest niezbędny, pisząc "usuń prostytucję ze społeczeństwa, a rozpusta rozszaleje się wśród kobiet uczciwych. Prostytucja w mieście jest jak ściek w pałacu. Zlikwidujesz ściek, to cały pałac zacznie śmierdzieć".

W średniowieczu zaczęły powstawać organizacje zrzeszające prostytutki (na wzór cechów), które dbały o interesy swoich członkiń, miały własne tradycje i święta. W Anglii już w XI wieku Henryk II, za pomocą salvus conductus (łac. list żelazny), wprowadził regulacje związane z zawodem prostytutki (w liście zaznaczono wyraźnie, że najstarszego zawodu świata nie mogą wykonywać zakonnice oraz żony).

Zawód jak każdy inny

O tym, że zarabianie ciałem traktowano jak każdy inny zawód, świadczą XIII-wieczne zalecenia dla spowiedników. Tomasz Chobham twierdził, że "Prostytutki należy zaliczyć w poczet najemników. W końcu one odnajmują swoje ciała i wykonują pracę. (...) Jeśli okażą skruchę, mogą przeznaczyć część dochodów z nierządu na cele dobroczynne. Jeśli jednak prostytuują się dla przyjemności (...) wtedy to nie jest praca."

Podobny stosunek do prostytucji mieli również papieże. Kardynał Hugo, towarzyszący papieżowi Innocentemu IV podczas pobytu w Lyonie tak skomentował działania swojego zwierzchnika (mające na celu zmniejszenie liczby domów publicznych), "po przybyciu znaleźliśmy tylko trzy lub cztery burdele. Gdy odjeżdżaliśmy natomiast, zostawiliśmy za sobą tylko jeden. Jakkolwiek warto dodać, że rozciągał się bez żadnej przerwy od Wschodniej aż do Zachodniej bramy."

Seks w koszarach

Prócz zinstytucjonalizowanej prostytucji popularny był także wojskowy wolontariat. Podczas ciągnących się latami wojen przebywający z dala od domu mężczyźni korzystali z usług owych "erotycznych wolontariuszek", które setkami podróżowały wraz z żołnierzami (podobno w 1476 roku za armią Karola Łysego podążało aż dwa tysiące pań lekkich obyczajów!). O tym, jak zabawiały mężczyzn, tak pisał arabski kronikarz Imad al-Din "wkładały strzały do kołczanów, rozpinały rycerskie pasy nabijane monetami, witały ptaszki w gniazdkach swych łon, chwytając w te gniazdka poroże bodących tryków".

Zawodowy kryzys

Renesans nie był dobrym czasem dla prostytutek. Wielkie Odkrycia Geograficzne sprowadziły do Europy nie tylko indyjskie kosztowności, ale także choroby weneryczne . Do początków XIX wieku nie znano ich przyczyny, a jedynym skutecznym środkiem ochronnym była całkowita wstrzemięźliwość seksualna. Syfilis, często uważany za karę za grzechy, przyczynił się do spadku popularności domów publicznych.

Kolejnym ciosem dla pań lekkich obyczajów był, wprowadzony w 1530 roku przez Karola V, całkowity zakaz prostytucji. Groziło za nią obcięcie uszu lub nosa, a w skrajnym przypadku wypędzenie z kraju, więc zamiast nowych domów publicznych zaczęto budować zakłady karne dla niechętnych do zmiany zawodu pań. W ten sposób prostytucja, po raz pierwszy w dziejach, została całkowicie zdelegalizowana...

CDN

Katarzyna Pruszkowska

Wszystkie cytaty pochodzą z książki "Najstarszy zawód świata: historia prostytucji" Marka Karpińskiego.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: pałac | zawód | seks | prostytucja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje