Reklama

Faceci są bardziej wrażliwi!

Hipochondria to choroba ludzi wybitnych i mężczyzn. Wrażliwość na odczuwanie w swoim organizmie wszelkich odchyleń jest większą u mężczyzn aniżeli u kobiet.

Tak twierdzi prof. Juergen Kosanke, neurolog. Panowie w tym względzie dominują w sposób absolutny! Swoje twierdzenie poparł materiałami z przeprowadzonych przez siebie obserwacji. Wynika z nich, że niemal 40 proc. studentów medycyny objawia zaniepokojenie, że chorują właśnie na tę chorobę, o jakiej słyszą na wykładach w danym momencie, gdy zaledwie kilka procent ich koleżanek przeżywa to samo...

Reklama

Publicysta niemiecki Lothar Schoene poszedł tym samym śladem. Podjął obserwacje zachowań sławnych ludzi, artystów i uczonych. Obserwacje utwierdziły go w o szczególnie wysokiej wrażliwości panów.

W opublikowanym na łamach dziennika "Die Welt" artykule, Lother Schoene pisze, że pierwszy tenor świata Luciano Pavarotti w momentach silnego napięcia w czasie występów cierpiał, jak twierdził, na zaburzenia żołądkowe, gdy nie mniej sławna sopranistka Jessey Norman podjada sobie w przerwach. Pianista Glen Gould w czasie gry odczuwał na podium nawet najmniejszy powiew powietrza, czując, że się przeziębi, a jego koleżanka, równie sławna Martha Argerich z obnażonymi plecami koncertuje w pełnych przeciągów halach, itd.

Lothar Schoene podpierając się bogatymi materiałami historycznymi twierdzi, że męska superwrażliwość na wszystko co niesie, czy tylko może nieść, nawet najmniejsze zagrożenie dla ich kondycji zdrowotnej, cechuje niemal wszystkich wielkich ludzi. Goethe żył w ciągłym strachu przed zmianami pogody. Richard Wagner przeżywał stany lękowe przed "pełzającym zimnem" w domu. Albert Einstein nigdy nie siadywał tyłem do drzwi w obawie przed nagłym przeciągiem. Wielu gigantów sztuki i intelektu sypiało w skarpetkach na nogach w obawie przed przeziębieniem, inni owijali szyje na noc szalem. Filozof Schopenhauer, gdy dostrzegł kiedyś na swoim ciele jakąś niegroźną krostę wrzasnął przerażony: "Śmierć zaczyna już się we mnie zagnieżdżać!..." Molier po premierze swojej komedii "Chory z urojenia", podczas audiencji u króla Ludwika XIV zdobył się na uogólniającą konstatację: każdy mężczyzna wielkiego stylu jest hipochondrykiem. Mówił tak myśląc przede wszystkim o sobie...

Tak właśnie wygląda diagnoza: hipochondria jest cechą zwłaszcza mężczyzn. Po drugie - ta wrażliwość jest przymiotem głównie ludzi wybitnych, co oczywiście nie znaczy, że jeśli ktoś jest hipochondrykiem, to jest automatycznie kimś wybitnym. Może być po prostu mężczyzną.

F. Pieńkowski

MWMedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: facet | choroby | hipochondria | wrażliwość

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje