Reklama

Elizabeth Ann: Naukowcy pokazali światu pierwszego klona wymarłego tchórza

​Pracownicy zajmującego się opieką nad fauną USA Fish and Wildlife Service, a konkretnie jego oddziału w stanie Colorado, przedstawili światu swojego nowego podopiecznego - tchórza czarnołapego imieniem Elizabeth Ann. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo instytucja ta ma do czynienia ze zwierzętami każdego dnia, gdyby nie fakt, że tchórza czarnołapego od 1996 roku uznaje się za gatunek wymarły. Elizabeth Ann jest natomiast... klonem.

Reklama

Tchórz czarnołapy, w wersji angielskiej noszący nazwę black-footed ferret, to niewielki drapieżnik, przypominający wyglądem łasicę. Jeszcze w latach 80. zamieszkiwał centralny obszar Ameryki Północnej. Można było spotkać go na wolności od południowej Kanady po północny Meksyk.

Reklama

Jednak choroby, konsekwentne niszczenie habitatu zwierząt oraz wytrucie i odstrzał piesków preriowych, stanowiących podstawę diety tchórza, doprowadziły do tego, że gatunek praktycznie zniknął na początku lat 80, a w 1996 został ostatecznie uznany za "wymarły w stanie dzikim".

Od lat mówiło się o pracach nad reintrodukcją niektórych gatunków za pomocą badań nad DNA. Kilka dni temu plany te stały się oficjalnie rzeczywistością. "Oficjalnie", bo jak się okazuje pierwszy sklonowany tchórz czarnołapy i jednocześnie pierwszy w historii klon ssaka z gatunku wymarłego na terenie Stanów przyszedł na świat już 10 grudnia zeszłego roku. 

Przedstawiciele Fish and Wildlife Service z Fort Collins w Colorado czekali jednak z ogłoszeniem tego faktu aż do teraz, gdyż chcieli, aby zwierzę dojrzało choć trochę.

Choć matka Elizabeth Ann całe życie spędziła w ściśle kontrolowanej hodowli, to ona sama jest kopią dzikiego zwierzęcia - samicy nazwanej Willa. Naukowcy pobrali materiał genetyczny z zamrożonego ciała zwierzęcia, które nie żyje od 1988 roku.

- Nie przypomina w ogóle zwierząt wychowanych w warunkach hodowli - mówi Peter Gober z Fish and Wildlife Service. - W jednej chwili daje się pogłaskać, ale zaraz próbuje ci odgryźć palca. To dzikie zwierzę.

Willa była jednym z tchórzy, które na przełomie lat 80. i 90. stały się częścią pierwszej próby odtworzenia gatunku. Ta jednak nie przyniosła oczekiwanych skutków. Gdy zwierzę zmarło, jej ciało zostało zamrożone i wysłane do "Lodowego Zoo" w San Diego, gdzie w specjalnych warunkach przechowuje się szczątki ponad 1100 gatunków. Dopiero po 25 latach udało się wykorzystać jej materiał genetyczny.

To pierwszy przypadek udanego sklonowania gatunku uznanego za wymarły w USA, choć nie pierwszy taki projekt w ogóle. Naukowcom udało się już kilka razy "przywrócić do życia" zwierzęta na podstawie materiału genetycznego. Niemniej prace nad udoskonaleniem tej technologii w kontekście reintrodukcji wymarłych gatunków nadal trwają.

- Biotechnologia i genomika mogą naprawdę odmienić nasze próby ochrony zagrożonych i przywracania do życia wymarłych gatunków - mówi Ben Novak ze stowarzyszenia Revive & Restore, stojącego za sklonowaniem Elizabeth Ann.

Naukowcy nie chcą poprzestawać na tym projekcie. Planują sklonować tchórze i stworzyć nową linię gatunku. Jak na razie zwierzęta zostaną w Fort Collins i nikt nie myśli o wypuszczaniu ich na wolność.

- Z pomocą tej technologii będziemy mogli praktycznie zatrzymać czas i odtworzyć życie z przeszłości - dodaje Peter Gober. - Niemniej jesteśmy jeszcze od tego bardzo daleko. 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: nauka | Klon | łasica

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje