Reklama

​Ekspedycja Franklina: Udało się zidentyfikować szczątki sprzed blisko 176 lat!

W 1845 roku sir John Franklin wraz z załogami dwóch statków udał się na ekspedycję badawczą do Arktyki. Przygoda zamieniła się jednak w walkę o przetrwanie. Po 176 latach naukowcom udało się zidentyfikować szczątki jednego z marynarzy uczestniczącego w tym wiekopomnym przedsięwzięciu.

Celem wyprawy z połowy XIX w. miało być sporządzenie mapy Przejścia Północno-Zachodniego - morskiej drogi z Europy do wschodniej Azji prowadzącej przez wody Arktyki. Okrętom HMS "Erebus" i HMS "Terror" biorącym udział w misji nie dane było jednak zacumować ponownie w Anglii. Jednostki oraz liczące łącznie 129 osób załogi utknęły w Cieśninie Wiktorii - jednym z najbardziej wysuniętych na północ terytoriów należących do Kanady. 

Okręty, które jeszcze przed 1850 r. słusznie uznano za zaginione, odnaleziono dopiero w latach 2014 - 2016! Po latach badań kanadyjscy naukowcy chwalą się, że wreszcie mogli dokonać 100 procentowej identyfikacji szczątków jednego z załogantów. Dzięki badaniom DNA udało się ustalić, że kości znalezione na Wyspie Króla Williama należą do Johna Gregory'ego, inżyniera z HMS "Erebus". 

"Teraz wiemy, że John Gregory był jednym z trzech załogantów, których pochowano w tym miejscu w Zatoce Erebus na południowo-zachodnim brzegu Wyspy Króla Williama" - powiedział Douglas Stenton, adiunkt antropologii na University of Waterloo w Ontario i współautor opracowania.

Reklama

Materiał do analizy DNA naukowcy pobrali jeszcze w 2013 r. Sześć lat później na wieść o prowadzonych badaniach zgłosił się do nich Jonathan Gregory z RPA, który podejrzewał, że jeden z jego przodków faktycznie mógł brać udział w słynnej ekspedycji. 

Badanie nie zostawiło żadnych wątpliwości: Jonathan to pra-pra-pra wnuk Johna! 

"To niesamowity dzień dla naszej rodziny, jak i wszystkich zainteresowanych ekspedycją Franklina. Jesteśmy niezmiernie wdzięczni całemu zespołowi badawczemu za ich poświęcenie i ciężką pracę, tak ważne w odkrywaniu fragmentów historii, które na długie lata zamroził czas" - mówi cytowany przez BBC Jonathan Gregory.

Naukowcy udało się łącznie pozyskać aż 26 próbek DNA członków ekspedycji z 1845 r. Osoby odpowiedzialne za badania przekonują, że ich analiza pozwoli nie tylko na samą identyfikację. 

Na ich podstawie można także określić wiek poszczególnych marynarzy oraz ówczesny stan zdrowia. Są to klucze do pełnego poznania tajemnicy losów załóg okrętów "Erebus" i "Terror". 

Na łamach prasy i portali internetowych badacze proszą potomków marynarzy o kontakt w celu pobrania próbek DNA. W ten sposób już wkrótce może dojść do ponownego przełomu związanego z badaniem losów ekspedycji Franklina, która od dziesiątek lat nie przestaje fascynować nie tylko przedstawicieli świata nauki, ale także autorów książek i filmowców. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje