Reklama

Dzień, w którym wyginie ludzkość

"Zawsze znajdzie się człowiek, który nie wie, że ma właśnie umrzeć , i nie umrze – jest odporny. A jeśli tylko przeżyje ich dwoje, to zaczynamy od nowa” - Jaroslav Julák, Instytut immunologii i mikrobiologii /fot. Świat na dłoni /materiały prasowe

Większość specjalistycznych badań zakłada, że jeśli ktoś zniszczy gatunek ludzki, to będą to sami ludzie. W zupełności wystarczy, że na całym świecie zostaną otwarte silosy, z których wylecą rakiety z głowicami jądrowymi. Ale co, jeśli naukowcy się mylą? Co, jeśli koniec ludzkości zapoczątkuje wybuch superwulkanu? Albo niewidoczny wirus czy śmiercionośna bakteria? A może nagła śmierć przyleci gdzieś z kosmosu?

Istnieje tylko jeden wirus, który może zabić niemal 100 proc. zarażonych nim ludzi. Wścieklizna potrafiłaby zniszczyć całą ludzkość

Kiedyś mówiło się na to "ćwiczenia", dziś na określenie podobnych eksperymentów stosuje się na przykład pojęcie epidemiologicznej gry wojennej. Póki co ostatnia miała miejsce w 2019 roku i specjaliści z całej planety przeprowadzili w niej symulację, jak skończyłoby się rozprzestrzenienie się fikcyjnego koronawirusa. "Powstał" on w Brazylii, za pół roku już zabijał na całym świecie, a po roku miał na swoim koncie 65 milionów ludzkich ofiar. Rok temu to było na szczęście tylko na niby. W tym roku przeżywaliśmy ten koszmar naprawdę i nadal go przeżywamy.

Reklama

Najwięksi zabójcy drzemią w laboratoriach

Czy ludzkość zniszczy sama siebie, tworząc śmiertelnego wirusa, który wywoła ogólnoświatową pandemię? Teoretycznie mogłoby się tak stać. Chyba każdy kraj ma gdzieś dobrze ukryte ściśle tajne laboratorium, w którym przechowywane są próbki największych zabójców historii: dżumy, ospy, eboli czy pozornie zupełnie zwyczajnej wścieklizny. A biolodzy pracujący dla wojska od czasu do czasu dodają do nich kolejną cząstkę. Co gdyby była wojna? Sami epidemiolodzy przyznają, że byłoby dziwne, gdyby raz na jakichś czas nic się z tych laboratoriów nie wymknęło.

Dżuma na Madagaskarze

Pozbądźmy się złudzeń, dotychczas nie opuścili nas nawet starzy znajomi. Na przykład w 2010 roku odkryto zupełnie nowy rodzaj gruźliczej bakterii. W 2013 roku Kuba poinformowała, że w Hawanie przeszła epidemia cholery. A trzy lata temu na Madagaskarze miała miejsce ostatnia dotąd epidemia dżumy. Na niektóre nowe śmiertelne choroby nie znaleźliśmy jeszcze leku. A COVID-19 już od początku roku pokazuje, że potrafi cofnąć ludzkość o kilka ładnych lat.

Życzy pan sobie wyprodukować śmiertelny patogen?

Zmodyfikowane genetycznie wirusy mają potencjał zabić więcej ludzi niż broń jądrowa, a do tego łatwiej jest je stworzyć, powiedział niedawno miliarder Bill Gates. Sami epidemiolodzy przypuszczają, że hiszpanka pomimo tego, że w latach 1918-1920 zabiła ponad 75 milionów ludzi na całym świecie, w porównaniu z pandemią wywołaną sztucznie wyhodowanym, genetycznie zmodyfikowanym wirusem, byłaby jedynie przysłowiową ubogą krewną. Amerykańscy eksperci z Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych oznajmili, że da się stosunkowo łatwo stworzyć patogen, który potrafiłby zniszczyć całą ludzkość.

***Zobacz także***

Treści popularno-naukowe z miesięcznika Świat na Dłoni wydawnictwa Amconex

Świat na Dłoni

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Koniec świata | superwulkan | katastrofy | Trzęsienie ziemi | tsunami | wirus

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje