Reklama

​Czip jak tatuaż: Testy już trwają!

Testy potwierdzają skuteczność tego prostego, ale bardzo wydajnego wynalazku /Francesco Greco / TU Graz /East News

Są tanie, wydajne i... prawie niewidoczne. Naukowcy chwalą się technologią, która pozwoli na ciągłe i dokładne mierzenie aktywności mózgu. Czy już wkrótce cyfrowe tatuaże staną się powszechne?

Reklama

To jeden z tych wynalazków, których genialność wynika z prostoty. Tatuaż służący do badania EEG (elektroencefalografia, czyli pomiary aktywności bioelektrycznej mózgu) można na dobrą sprawę zrobić w domu przy użyciu zwyczajnej drukarki. 

Naukowcy z austriackiego Graz University of Technology opracowali metodę pozwalającą nanieść polimery przewodzące prąd - potrzebne do wspomnianego EEG - na papier do tatuażu. Cały układ jest ponad 100 razy cieńszy od ludzkiego włosa, a dzięki nośnikowi w postaci "naklejki" idealnie przylega do skóry. Nie potrzebny jest żaden specjalny żel, jak w przypadku zwykłych elektrod. 

Uczeni opracowali tę metodę z myślą o długotrwałych badaniach aktywności mózgu i wygodzie pacjentów. Jak już wspomnieliśmy. Nowe urządzenie pomiarowe jest niewidoczne i... pozwala na odrośnięcie włosom, co możecie zobaczyć na jednym ze zdjęć.

Pierwsze testy są bardzo obiecujące. Naukowcy chwalą się, że tatuaże są równie skuteczne, co standardowe "hełmy" służące do tego badania. Co więcej, pozwalają na o wiele, wiele dłuższą obserwację zmian.

Reklama

Początkowe sukcesy mogą sprawić, że już wkrótce podobna technologia zostanie wykorzystana do innych celów, niż elektroencefalografia. Nie trzeba być futurologiem, aby wyobrazić sobie, że elektroniczne tatuaże mogłyby w przyszłości pełnić funkcję monitorów naszego zdrowia.

System, który doskonale wie, co dzieje się z naszym ciałem i w razie konieczności wezwie odpowiednie służby? Brzmi bardzo obiecująco. Z drugiej jednak strony podobna technologia może stać się narzędziem permanentnej inwigilacji obywateli, o wiele skuteczniejszym, niż dzisiejsze smartfony...

***

#POMAGAMINTERIA

Zróbmy małym pacjentom prezent na Dzień Dziecka

W Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie, na II piętrze, w budynku najbardziej oddalonym od wejścia, znajduje się mały oddział - Oddział Przeszczepiania Komórek Krwiotwórczych z sześcioma izolatkami. To tutaj trafia część dzieci chorych na nowotwory, żeby skorzystać z - czasami ostatniej - szansy powrotu do zdrowia i życia. Stowarzyszenie Koliber prowadzi zbiórkę, by z okazji Dnia Dziecka podarować małym pacjentom - nie zabawki, bo ich tam nie mogą mieć - ale m.in. nowe materace i pościel. Sprawdź szczegóły >>>

WESPRZYJ ZBIÓRKĘ >>>

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: czip | tatuaż

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje