Reklama

Cudowne wieści dla mizantropów: Ludzi może być coraz mniej

Co prawda nie od razu, ale za kilka dekad populacja ludzi zacznie się zmniejszać /123RF/PICSEL

Reklama

W Kraju Kwitnącej Wiśni populacja miałaby spaść aż o połowę do końca tego wieku: ze 128 do 60 mln mieszkańców. Podobnie w Chinach. Już teraz kraj ten znajduje się na drugim miejscu w rankingu ludności, gdyż prym od jakiegoś czasu wiodą Indie. Według badaczy populacja Chin wynosi około 1,4 mld, ale do 2100 roku liczba ta spadnie do 732 mln. 

Jednak niski przyrost naturalny w niektórych świata nie jest żadną tajemnicą. Sęk w tym, że twórcy raportów, takich jak ten z ONZ, opierają swoje estymacje na podstawie danych z krajów o wysokiej dzietności. Mocno upraszczając: przewidują, że populacja z biednych krajów o wysokim przyroście naturalnym uzupełni spadającą populację krajów bogatych poprzez migracje.

Reklama

Ale badania z Uniwersytetu Medycznego w Waszyngtonie (swoją drogą, chodzi o stan Waszyngton, nie miasto Waszyngton - uczelnia ma siedzibę w Seattle) dowodzą, że może stać się inaczej. - Większość predykcji dotyczących przyrostu naturalnego na świecie opiera się na danych dotyczących urodzeń w biednych rejonach świata, na przykład w Afryce Subsaharyjskiej - twierdzą autorzy badań. - Należy jednak zauważyć, że obecna średnia urodzeń w tym rejonie, wynosząca 4,6 urodzeń na kobietę, może spaść nawet do 1,7 w 2100 roku. 

Inne "płodne" kraje prawdopodobnie także doświadczą spadków ze względu na zmiany klimatyczne oraz stan służby zdrowia, który raczej nie poprawi się w najbliższych latach i może nie wytrzymać rosnącej liczby mieszkańców. Zdaniem autorów badań migrantów napływających do bogatych części świata w drugiej połowie XXI wieku będzie coraz mniej.

- To, że od wielu lat obserwujemy wzrost populacji, nie oznacza, że będzie tak cały czas - zaznacza Christopher Murray, dyrektor Institute for Health Metrics and Evaluation. - Stały przyrost liczby ludzi na świecie nie jest już taki pewny. 

- Nasze badania dostarczają rządom wielu krajów (w tym Polski - przyp. red.) jednoznaczne wnioski, na podstawie których można zaplanować przyszłą politykę dotyczącą migracji, siły roboczej i rozwoju ekonomicznego - dodaje Murray.

Pozostaje tylko jedno, ważne pytanie: czy perspektywa, w której liczba ludzi na Ziemi nie będzie rosnąć w nieskończoność, a po osiągnięciu szczytu zacznie spadać jest aż tak straszna? Naukowcy od lat przedstawiają spadek przyrostu naturalnego naszego gatunku jako coś jednoznacznie złego. 

Z drugiej strony jednak skutki przeludnienia raczej nie wiążą się z żadnymi przyjemnościami. Samoistna regulacja populacji nie jest w przyrodzie niczym dziwnym, a zasoby, jakimi dysponujemy są przecież ograniczone.

***Zobacz także***

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: populacja | demografia | badania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje