Reklama

Antybiotyki 2.0: Wirusy, które leczą

Słowo "wirus" kojarzy nam się jednoznacznie negatywnie. Są jednak naukowcy, którzy chcą wykorzystać ich właściwości do leczenia ludzi /Piotr Hukalo /East News

Wirusy to przedziwne byty. Do dziś trwa spór o to, czy w ogóle można je uznać za organizmy, pod wieloma względami nie wpasowują się bowiem w klasyczną definicję "życia". Choć są zdolne do powielania materiału genetycznego i wykazują dziedziczną zmienność, nie zachodzą w nich żadne reakcje metaboliczne. Niektórzy naukowcy sugerują jednak, że mimo posiadania bardzo uproszczonej budowy (są pozbawione struktury komórkowej) to właśnie te drobnoustroje były prekursorami życia na Ziemi.

Reklama

W łacinie słowo virus oznacza truciznę i było stosowane jako określenie elementu destrukcyjnego dla ciała, zanim w ogóle odkryto pierwsze obiekty tego typu. Już XIX-wieczne badania sugerowały, iż istnieje jakiś mniejszy od bakterii czynnik chorobotwórczy, lecz dopiero mikroskopy elektronowe pozwoliły odkryć, czym on jest.

Nieoczekiwani sojusznicy

Reklama

Na dole, w świecie, który jesteśmy w stanie obserwować jedynie przez obiektyw mikroskopu, toczy się ciągła walka. Chorujemy nie tylko my czy zwierzęta - także pierwotniaki, bakterie, grzyby oraz sinice mogą zostać zaatakowane przez wirusy. Owe cząstki organiczne są wyspecjalizowane w konkretnych zadaniach i choć mutują, to nie ma obawy, że te obierające sobie za cel drobnoustroje nagle staną się niebezpieczne dla ludzi. 

Medycyna postanowiła to wykorzystać. W myśl zasady "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem" zwróciła uwagę na bakteriofagi, czyli wirusy napadające na bakterie. Czym one są i jak mogą nam pomóc w walce ze schorzeniami? 

To specjaliści w pełnym tego słowa znaczeniu. Leczenie zakażeń bakteryjnych przy pomocy... wirusów? Choć ten pomysł brzmi jak zamiar zwalczania dżumy cholerą, okazuje się, że bywa skuteczny. Co więcej, w wielu przypadkach może zastąpić coraz mniej efektywne antybiotyki.

Odnajdując komórkę bakteryjną, bakteriofag przyczepia się do niej, po czym wpuszcza do środka swoje DNA lub RNA. Następnie, w przypadku bakteriofagów litycznych (zjadliwych), DNA gospodarza jest rozkładane na części, co powoduje śmierć komórki. Uwolnione przy tym nukleotydy zostają następnie użyte do powielania kwasu nukleinowego wirusa. Tak powstają nowe fagi, które opuszczają martwego mikroba i poszukują kolejnego "gospodarza". Cały proces powtarza się, dopóki w otoczeniu znajdują się drobnoustroje stanowiące cel danego wirusa.

Mechanizm samopowielania sprawia, że do zastosowania w terapii wystarczy niewielka dawka początkowa fagów. Lek, który sam się "rozmnaża"? Takie genialne rozwiązanie mogła wymyślić tylko natura.

Świat Wiedzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje