Reklama

Al Gore: Ta prawda jest nadal niewygodna

Według autora książki "Prawda nadal niewygodna" za niedługo część Afryki i Bliskiego Wschodu stanie się zbyt gorąca do życia. Gdzie uciekną ludzie, którzy tam mieszkają? /materiały prasowe

Czy czeka nas niespotykana dotąd "migracja klimatyczna"? Niektórzy twierdzą, że jeśli temperatura na Ziemi będzie się nadal podnosić, to mieszkańcy najgorętszych regionów będą musieli szukać schronienia tam, gdzie jest chłodniej.

W 2006 roku Al Gore opublikował książkę "Niewygodna prawda" o niepokojących zmianach w naszym klimacie. Chwilę później wyszedł film o takim samym tytule, a Gore otrzymał w 2007 roku Pokojową Nagrodę Nobla za walkę z globalnym ociepleniem.

Lata mijają, a w 2018 zmiany te postępują nadal. Prowadzą nas, według Ala Gore'a, do nieuniknionej katastrofy. Postanowił więc napisać kolejny manifest - "Prawda nadal niewygodna".

Przeczytaj fragmenty książki Ala Gore'a "Prawda nadal niewygodna" wydanej niedawno nakładem wydawnictwa Sonia Draga.

Zmienia się nie tylko klimat, lecz także wiatry i prądy oceaniczne oraz dystrybucja flory i fauny. To dlatego Agencja Ochrony Środowiska USA (EPA) wskazała 37 oznak zmiany klimatu na ziemi i w wodzie, w tym temperaturę przygruntową, wielkość obszarów zimowania ptaków oraz zalewanie terenów nadmorskich. 

Reklama

Razem wzięte wszystkie te dane składają się na kompletny obraz zmian klimatu oraz wpływu, jaki wywierają na ziemskie ekosystemy. Skąd jednak się biorą te dane? Jakich instrumentów używa się do pomiarów? Krótko mówiąc, skąd naprawdę wiemy, co się dzieje z klimatem teraz i co się z nim działo przed laty?

Odpowiedź na te pytania zacznę od rdzeni lodowych. Te długie cylindry lodu są odwiercane z lodowców i czap lodowych pokrywających Grenlandię i Antarktydę. Ich najniższe warstwy tworzyły się tysiące lat temu. Najstarsze wydobyte w rdzeniach lodowych próbki liczą 800 tysięcy lat. Działające w Stanach Zjednoczonych Krajowe Laboratorium Rdzeni Lodowych przechowuje 17 tysięcy metrów pobieranego na całym świecie lodu, który pomaga poznać historię klimatu na naszej planecie.

W warstwach lodu znajdują się małe bańki powietrza uwięzione przez spadający śnieg. Mierząc różne izotopy tlenu zawartego w tych bańkach, naukowcy potrafią odtworzyć nie tylko zawartość dwutlenku węgla w ówczesnej atmosferze, lecz także temperaturę powietrza w chwili uwięzienia tych baniek pod śniegiem.(...)

Połączenie wysokich temperatur z dużą wilgotnością sprawia, że jest nam jeszcze bardziej gorąco. Wskaźnik upału (humidex) opisuje odczuwanie upałów przez człowieka poprzez wpływ kombinacji dwóch podstawowych czynników: temperatury i wilgotności.W czerwcu 2015 r. obliczona według tego wskaźnika temperatura odczuwalna w irańskim mieście Bandar-e Mahszahr wyniosła 74°C.

Klimat może sprawić, że znaczna część Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej nie będzie się nadawać do zamieszkania przez człowieka, co z pewnością wywoła presję migracyjną.(...)

W swoim programie telewizyjnym Jimmy Kimmel stwierdził: "Wiecie, skąd wiadomo, że zmiana klimatu jest realna? Bo najgorętszy rok wszech czasów zdarza się co roku". I rzeczywiście, 16 z 17 najgorętszych lat w historii, a pomiary przeprowadza się od 1880 roku, zdarzyło się w ciągu ostatnich 17 lat. Najgorętszy ze wszystkich był 2016 rok, a kolejne miejsca w pierwszej trójce zajmowały dwa poprzednie lata.(...)

Ponad 90 procent energii cieplnej zatrzymywanej w atmosferze z powodu emitowanych przez człowieka gazów cieplarnianych trafia do oceanów. W rezultacie drastycznie wzrosła zawartość ciepła w oceanach, co było szczególnie widoczne w ostatnich 25 latach. Współczynnik ten nadal idzie w górę.(...)

Bezpośrednią konsekwencję tego zjawiska widać, gdy burze przechodzą nad cieplejszymi wodami oceanicznymi, ponieważ zyskują one wtedy większą energię konwekcyjną. Stają się gwałtowniejsze i bardziej niszczycielskie. 

Supertajfun Haiyan (na Filipinach znany jako Yolanda) przeszedł nad obszarami Pacyfiku cieplejszymi o 3°C niż zwykle. Gdy potem uderzył w miasto Tacloban na Filipinach, stał się najsilniejszym cyklonem, jaki kiedykolwiek uderzył na ląd. Supertajfun Haiyan zmusił do tułaczki 4,1 miliona ludzi, niektórzy z nich jeszcze nie wrócili do swoich domów. Pojechałem do Taclobanu i odwiedziłem groby części z tysięcy ofiar. Rodziny poproszono, żeby wybrały losowy grób i wypisały na nim nazwiska swoich bliskich.

John Leonard Chan pamięta ranek, gdy zaczął się tajfun. Wiatr tłukł o parterowy dom jego rodziny w Taclobanie, miasteczku na filipińskiej wyspie Leyte. Późnym rankiem woda wdarła się do ich domu. Z powodu tajfunu Haiyan nie działał ani transport, ani łączność. Rodzina spędziła na miejscu dwa koszmarne dni, a potem ruszyła piechotą do domu dziadków Johna. Trzy godziny zajęło jej przedarcie się przez zniszczone części miasta. John, dziś dwudziestodwulatek, pamięta zwłoki leżące na ulicy.

- Ludzie płakali albo krzyczeli - wspomina chaos, który zapanował gdy tajfun ucichł. - Nikt nie wiedział, co robić. Rodzinie Chanów udało się zdobyć pożywienie, dzięki któremu przetrwali pięć dni, potem zostali ewakuowani do Manili, gdzie mieszkają do dziś. Gdy już przywykli do życia w wielkim mieście, John dowiedział się, że przyczyną powstania supertajfunu Haiyan, jednego z najsilniejszych cyklonów w historii świata, mogły być zmiany klimatyczne.

- To dlatego postanowiłem uświadamiać ludziom, że zmiany klimatyczne są rzeczywistością - wspomina John. - Przeżyłem katastrofę spowodowaną przez te zmiany, dlatego myślę, że to, co mam do powiedzenia, może być dla ludzi interesujące. 

Fragmenty pochodzą z książki Ala Gore'a "Prawda nadal niewygodna" wydanej niedawno nakładem wydawnictwa Sonia Draga.


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje