Reklama

Złodziejska sława z przypadku cz. I

Wątpliwości prysły, kiedy usłyszał, że miałby za to dostać 40 tysięcy funtów. Tak niewiarygodnie wysoka suma to było więcej, niż mógłby zarobić jako stolarz przez całe życie. Reynolds postawił jeden warunek: Ronnie wejdzie do gry, jeśli znajdzie kogoś, kto potrafi prowadzić lokomotywę. Biggs znał takiego człowieka. Swego czasu remontował dom maszyniście lokalnych linii. Kolejarz (zdaniem jednych źródeł nazywał się Stan, zdaniem innych - Peter) umiał obsługiwać lokomotywy spalinowe i był chętny do pomocy, zwłaszcza za wynagrodzeniem. Tak oto "odfajkowano" kolejny punkt planu.

Reklama

Pieniędzy było więcej niż zwykle

Specjalny pociąg pocztowy kursował między Glasgow a Londynem, przewożąc listy i przesyłki, sortowane w trakcie jazdy przez pracowników pocztowych. Składał się z 12 wagonów, z których najcenniejszy był drugi za lokomotywą, tak zwany HVC (High Value Coach), w nim bowiem transportowano pieniądze ze szkockich banków do londyńskich centrali. Reynolds słusznie przypuszczał, że bezpośrednio po dniu świątecznym, gdy banki są nieczynne, przewożone sumy będą większe niż zazwyczaj.

Jedno z takich świąt wypadało w poniedziałek 5 sierpnia 1963 r. Pozostało ustalić, którego dnia po tej dacie pieniądze wyruszą w drogę. "Goody" znalazł zaufanego człowieka na dworcu w Glasgow, który miał dać znać o wyjeździe pociągu i wielkości załadunku. Zdecydowano się odczepić ze składu lokomotywę z dwoma pierwszymi wagonami i przejechać z nimi dalej, żeby nie szarpać się z pocztowcami. Aby to się udało, trzeba było choć na chwilę pociąg zatrzymać. Jak?

Idealne miejsce na przejęcie pociągu

Rozwiązanie zaproponował Roger Cordrey, człowiek Edwardsa, co prawda neurotyk i hazardzista, ale też zdolny elektryk. Na sygnalizatorze świetlnym przysłonił zielone światło zwykłym czarnym papierem, a za pomocą kabli zasilanych bateriami włączył światło czerwone. Na teren działania wybrano teren Leighton Buzzard w Bedfordshire. Pociąg przejeżdżać miał tamtędy o 3.30 nad ranem, co pozwalało przeprowadzić całą operację pod osłoną ciemności. W dodatku niedaleko, w bok od głównej trasy odbijała lokalna linia kolejowa prowadząca pod wiaduktem Bridego Bridge przy mało uczęszczanej wiejskiej drodze - idealne miejsce na przeładunek łupów.

Ta farma była błędem

Pozostawało znaleźć odpowiednią metę. Pierwotnie Reynolds planował przewieźć pieniądze do domu swoich przyjaciół w Oksfordshire, by tam przeliczyć i wypłacić dole współpracownikom, spotkał się jednak z gwałtownym sprzeciwem reszty zespołu. Zaufanie zaufaniem, ale pieniędzy te kwestie nie dotyczą. Czas naglił, była druga połowa lipca, więc w końcu zdecydowali się kupić niewielką farmę w spokojnej okolicy niespełna trzydzieści mil od miejsca skoku. Był to pomysł mało rozważny.

Przez wynajętego prawnika przestępcy zwrócili się do nieobecnych właścicieli gospodarstwa z propozycją kupna. Nabywcy mieli też życzenie, żeby jeszcze przed dopięciem transakcji do domu weszła ekipa remontowa, by doprowadzić lokum do stanu używalności (miało to uzasadnić obecność 15 facetów kręcących się po farmie z dużymi workami). Wszystko grało, tyle że negocjujący w imieniu złodziei występował pod własnym nazwiskiem i wynajął łatwą do namierzenia firmę prawniczą. W przyszłości przyniosło to przykre konsekwencje.

Oczekiwanie z kartami i piwem

6 sierpnia członkowie szajki opuścili swoje domy, podając rodzinom zmyślone powody wyjazdów. Ronnie Biggs na powiedział, że załapał kontrakt na wyrąb lasu i nie będzie go przez dwa tygodnie. Niedługo później złodzieje udali się na farmę, gdzie pozostało im czekać na cynk od człowieka z Glasgow. Czekanie zajęło niecałe dwa dni, dwa kradzione land rovery i wojskowa ciężarówka stały bezczynnie na podwórku, a ekipa koiła napięte nerwy piwem i grą w karty. Wreszcie 7 sierpnia wieczorem przyjechał "Goody" z informacją, że pieniądze są w drodze i jest ich dużo.

Szamotanina z krewkim maszynistą

Przebrawszy się w wojskowe mundury, żeby w razie czego udawać żołnierzy na nocnych manewrach, panowie zapakowali się do wozów i odjechali w stronę Leighton Buzzard. Zadaniem Biggsa było pilnować wynajętego maszynistę, by nie skrewił roboty. Na miejscu Cordrey "zaopiekował się" sygnalizatorem, a reszta, tym razem w uniformach pracowników kolei, zrobiła zasadzkę koło torów. Uszkodzono kabel w skrzynce z telefonu alarmowego, jaki znajdował się przy światłach, a dla pewności odcięto też linie telefoniczne obsługujące cały okręg.

Dowiedz się więcej na temat: pociąg | sygnał | kolejarz | złodzieje | światło | Peter | maszynista | napad | ronnie biggs | Entourage | sława | Glasgow | biggs

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje