Zażartował w samolocie i trafił do aresztu. Może spędzić 15 lat w więzieniu

Pasażer linii Avelo Airlines po wylądowaniu samolotu zażartował, że w samolocie może być bomba. Teraz może na 15 lat trafić za kraty. Prokurator nie ma dla niego litości.

Z żartami trzeba uważać, a zwłaszcza z tymi, które dotyczą zagrożenia. Pewien dowcipniś chciał być zabawny i po lądowaniu samolotu linii Avelo Airlines rzucił niby niechcący do innego pasażera, że "mieli dużo szczęścia, bo w samolocie był ładunek". Miało to miejsce 31 sierpnia na lotnisku w Palm Beach (PBI) na Florydzie w Stanach Zjednoczonych. 

Zszokowany mężczyzna natychmiast zgłosił tę sprawę do ochrony lotniska, która błyskawicznie podjęła interwencję. Pasażer mówiący o zagrożeniu został zatrzymany. Okazało się, że to Kenneth Lee Szogas. Tłumaczył się, że nie zdawał sobie sprawy, że może to być potraktowane tak poważnie. Ale bardzo się mylił - został natychmiast oskarżony o zakłócenie porządku i stworzenie zagrożenia dla życia ludzi. 

Reklama

Kenneth Lee Szogas trafił do aresztu i dowiedział się, że grozi mu kara 15 lat więzienia. Początkowo myślał, że to jest żart, ale szybko przekonał się, że w takich sprawach nie ma co liczyć na poczucie humoru prokuratorów. Istnieje niepisana zasada, że kara powinna mieć charakter odstraszający dla innych, potencjalnych chętnych do robienia żartów z tak poważnej sprawy.

Oprócz więzienia może zapłacić także kilkadziesiąt tysięcy dolarów grzywny. Kenneth Lee Szogas wyraził ubolewanie z powodu swojego niestosownego żartu, ale prokurator był nieubłagany. Zgodził się jedynie, aby opuścił areszt za kaucją w wysokości 26 tysięcy dolarów. Teraz czeka go proces.

Koniec żartów

To kolejny przykład, jak Amerykanie bardzo poważnie traktują sprawę żartowania z zagrożeń na pokładzie samolotu. Aby odstraszyć innych potencjalnych dowcipnisiów prokuratorzy są bezwzględni. 5 lipca 2023 lot 334 linii Alaska Airlines z Atlanty do Seattle został skierowany na międzynarodowe lotnisko Spokane (GEG) w związku z groźbą zgłoszoną przez pasażera na pokładzie. Autorem informacji okazał się 38-letni Brandon Scott z Kentucky. 

Mężczyzna został natychmiast zatrzymany po wylądowaniu samolotu i czeka na proces. Prokurator już zapowiedział, że kara będzie bardzo surowa. 

W sierpniu 2023 r. na lotnisko Nottingham East Midlands (EMA) w Wielkiej Brytanii wysłano uzbrojoną policję po tym, jak pasażer Boeinga 737-800 oświadczył, że posiada ładunek. Informacja okazała się fałszywa, ale autor informacji natychmiast został aresztowany. Teraz czeka na proces.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: lotnictwo | samolot | USA
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy