Reklama

Wspomnienia żołnierza batalionu "Zośka"

Stanisław Krupa, żołnierz batalionu "Zośka", wspomina swój pobyt w Rawiczu w latach 50.

- W trzyosobowej celi siedziało nas dziesięciu. Łóżka, oczywiście, wyrzucono, zastąpiły je sienniki, bardzo kiepskie i tylko 5 sienników na 10 osób - tak wspominał swój pobyt w Rawiczu w latach 50.Stanisław Krupa, żołnierz batalionu "Zośka". - (...) Okna były przesłonięte blaszanymi blindami - płat grubej blachy tak przymocowany, że na dole przystawał do framugi, a u góry odchylał się na szerokość ok. 20 cm. Tym otworem wpadało powietrze, ale już bożego świata nie widziałeś. No i co najgorsze - Rawicz nie był skanalizowany, w celach nie było sedesów ze spłuczką, tylko tradycyjne kible, opróżniane rano i wieczorem. Och, jak te kible śmierdziały w lecie, koszmar! I jeszcze jedno, co przemawiało na korzyść Mokotowa - tam nie było w celach pluskiew, a tu zatrzęsienie. Nasz celowy wydał polecenie, że każdy musi zabić minimum 10 pluskiew. Ja zabijałem około 20. W nocy cięły jak cholera, nie dając spać - dodaje Stanisław Krupa.

Reklama

Stanisław Krupa "X Pawilon", Omnipress 1989 r.

Śledztwo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: 50+ | Rawicz | żołnierze | pobyt | wspomnienia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje