Reklama

Wspomnienia z piekła

Swoją relację pobytu na Pawiaku przedstawił, między innymi, Stefan Wciśliński, jeden z ocalałych więźniów.

- Z łaźni zostaliśmy skierowani do celi, niemożliwie zagęszczonej, odebrano dowody i rzeczy osobiste. Po nocach nie można było spać - twarde sienniki na podłodze, masa wesz, chłody jesienne przy wybitej szybie i brak przykrycia, ponadto stan niebywałego napięcia psychicznego czynił z nocy koszmar.

Reklama

Kol. Walasiński leżał nocami na gołych deskach stołu, nie mogąc sobie poradzić z natrętnymi wszami. Wyżywienie, jak powszechnie wiadomo, było poniżej wszelkich ludzkich norm - zupę można było lać do butelki, pół łyżeczki marmolady na dzień, ciecz przypominającą kawę i 100-120 mg tak zwanego chleba - głód niesamowity - opadało się z sił i traciło na wadze. (...)

- Oświadczono nam "jesteście zakładnikami, listów ani paczek nie ma, włosów wam nie zdejmujemy. O ile nie ustaną napady na Niemców na ulicach Warszawy - wy odpowiadacie!". Pierwszej nocy wywołano z celi; Harasymowicz, Jezierski - pamiętam do dziś - takie na nas zrobiło przygnębiające wrażenie. Co się z nimi stało, nie wiem, odgłosy strzałów nocami ciągle się rozlegały - wiedzieliśmy, że w bramie na Dzielnej mają miejsce egzekucje".

Śledztwo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: pieczenie | wspomnienia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje