Reklama

Nalewka krzepi!

Francuzi mają szampana i koniak, Szkoci swoją whisky. Polskimi alkoholami, które mają szansę podbić światowe rynki, mogłyby być nalewki i miody pitne. Mogłyby, gdyby państwo nie obwarowało produkcji spirytualiów wieloma absurdalnymi przepisami.

W firmie Karola Majewskiego dojrzewa kilkaset gąsiorów nalewki. Piękne, jesienne słońce nadaje alkoholom jedyny i niepowtarzalny bukiet smaku, za który za granicą ktoś słono zapłaci.

Reklama

Trunek wytwarzany przez Majewskiego można znaleźć w katalogu szwajcarskiej firmy sprzedającej ekskluzywne alkohole. Specjalnie przeszkolony kiper przyjeżdża ze Szwajcarii do Polski i sprawdza smak nalewek.

Domowym sposobem

Nalewki, czyli alkoholowe wyciągi z owoców czy ziół, to tradycyjny polski przysmak. Przed wiekami trunek ten stał niemal na każdym szlacheckim, magnackim czy mieszczańskim stole. Ściśle strzeżone receptury przekazywano z pokolenia na pokolenie.

Dziś również w domowym zaciszu wiele osób produkuje nalewki. W organizowanym od kilku lat Turnieju Nalewek Kresowych co roku bierze udział kilkadziesiąt osób. Jednak na zrobienie z tego biznesu decydują się nieliczni.

- Wyrobem nalewek na sposób staropolski zajmuję się już 20 lat - mówi Karol Majewski. - To tradycja rodzinna, która przechodziła z pokolenia na pokolenie. Dopiero od niedawna uzyskałem pozwolenia na produkcję, pozwalającą sprzedawać nalewki. Zajęło mi to dwa lata starań.

Ale nie tylko nalewki są polskim alkoholowym specjałem. W firmie "Pasieka" pod Tomaszowem Mazowieckim Maciej Jaros od lat produkuje według starych receptur miody pitne. "Autorskie" trunki przygotowywane przez małe polskie zakłady mogłyby podbić Europę. Dlaczego tak się nie dzieje? Państwo skutecznie postarało się, aby nikt nie wkroczył na tereny zastrzeżone dla wielkich wytwórców alkoholi.

Urzędnicze schody

Karol Majewski już sam nie pamięta, ile korytarzy urzędów, komend, sanepidów przeszedł, zanim dostał do ręki upragnioną zgodę na sprzedaż swojego trunku. Wśród wymogów, jakie musiał spełnić, było otrzymanie zaświadczenia resortu ochrony środowiska o przechowywaniu i odbiorze owoców, umowa z koncesjonowanym odbiorcą zanieczyszczeń, zgoda sąsiadów na produkcję nalewek.

- Nie potrafię zrozumieć braku koordynacji między resortami finansów i gospodarki, które mogłyby wspierać taką inicjatywę - mówi Grzegorz Russak, prezes Polskiej Izby Produktu Regionalnego i Lokalnego, twórca przepisów wielu nalewek. - Poza respektowaniem całej masy absurdalnych przepisów producent nalewki płaci horrendalne sumy za akcyzę na spirytus, taką samą jak wielcy tego rynku. Na produkcję alkoholi w Polsce stać gigantyczne firmy, mały producent nie jest w stanie sprostać utrzymaniu urzędniczej czapy, która go kontroluje.

Maciej Jaros dodaje: - Państwo obwarowało produkcję spirytualiów wieloma absurdalnymi przepisami. Załatwienie zezwoleń to droga przez mękę. A jak już ma się ręku kwity, wtedy trzeba spodziewać się wielu kontroli: urzędów skarbowych, izby celnej.

Unia może, Polska nie

W Grecji każdy, kto chce, może zapłacić 10 euro i produkować z owoców słynną kreteńską wódkę raki, Bawarczyk może swobodnie destylować zacier z jabłek wyhodowanych w swoim sadzie, w Austrii można pędzić wina owocowe, a Polska, mimo że jest już w UE, nie dostosowała w tym zakresie prawa krajowego do europejskiego.

- Absurdalne przepisy powodują, że Polacy wyjeżdżają na Słowację, tam pędzą destylat ze swoich śliwek, który następnie sprzedają w Polsce. Nie są za to ścigani, mimo że popełniają przestępstwo zagrożone karą do trzech lat pozbawienia wolności. Niezgodnie z prawem sprzedaje się w kraju m.in. nagradzaną na targach śliwowicę łącką - mówi Grzegorz Russak.

- Niestety, podatek akcyzowy w kraju jest tak skonstruowany, że wszyscy, i duzi i mali, płacą tę sama stawkę. To nie jest normalne - zauważa Maciej Jaros.

Nalewki niemile widziane

Karol Majewski za każde 1000 litrów zakupionego spirytusu, z którego powstaną nalewki, musi zapłacić ok. 45 000 zł akcyzy. Do tego dochodzą podatki, jakie płaci każda firma. - Polmos, który wytwarza wódkę, ma dokładnie takie same podatki co i ja. Tyle tylko że Polmos sprzedaje swoje wyroby na pniu, tymczasem moja nalewka musi leżakować przez 2 lata, a akcyzę muszę zapłacić od razu - tłumaczy Majewski. - Pisałem w tej sprawie do resortu finansów, ale bezskutecznie.

- Ten typ produkcji alkoholu nie jest w Polsce mile widziany, jest to monopol państwa - ucina Anna Puzyna-Sobocińska z Biura Komunikacji Społecznej resortu finansów.

Grzegorz Russak nie rozumie tej argumentacji. Według niego małe wytwórnie alkoholi mogłyby stworzyć setki miejsc pracy i to na terenach, gdzie bezrobocie jest bardzo duże. - Nalewki wytwarza się przeważnie z owoców leśnych. Dziesiątki osób znalazłoby pracę przy zbiorze, powstałyby punkty skupu. Małe wytwórnie alkoholi mogłyby powstać w miejscu, gdzie kiedyś były PGR-y - argumentuje Russak. - Ale do nikogo to nie dociera. Wielokrotnie rozmawiałem z politykami o konieczności zmiany przepisów akcyzowych. Przed wyborami wszyscy kiwają głowami, obiecują, że problem trzeba rozwiązać, i na tym się przeważnie kończy.

To może być hit!

Grzegorz Russak, prezes Polskiej Izby Produktu Regionalnego i Lokalnego:
- Nalewki wykonywane metodą tradycyjną mogą stać się hitem eksportowym Polski i to nie tylko do krajów unijnych, ale również na rynki azjatyckie oraz do Stanów Zjednoczonych. Przyczyna jest dość prosta: w polskim klimacie dojrzewają owoce, z których nalewki można zrobić bez większych problemów. Morela polska nadaje się znakomicie do produkcji tego typu alkoholu. Wykonanie nalewki z hiszpańskiego lub włoskiego owocu nie jest niemożliwe, ale trunek nie jest już tak smaczny.

Nasza specjalność

Robert Makłowicz, krytyk kulinarny:
- Nalewki były specjalnością Polaków, a tradycja ich produkcji sięga setek lat. Polak pijący czystą wódkę pojawił się w historii polskich kulinariów dopiero w czasach zaborów. Przez wieki zawsze piliśmy wódkę doprawioną owocami, a nie "czystą", jak powszechnie się uważa. Nalewki można zrobić praktycznie ze wszystkiego. Moja ulubiona jest z czarnego bzu.

Czym mogą się pochwalić inni?

Czechy - alkohol: beherovka, anyżówka, narodowe dania: knedliki z bułki.
Grecja - alkohol: wódka raki, ouzo; narodowe dania: feta, suwlaki.
Litwa - alkohol: trojanka litewska (zwana także trawką lub trzy dziewiątki), narodowe dania: kołduny w rosole, tradycyjne bliny litewskie.
Francja - alkohole: szampan, wino, narodowe dania: kaczka w pomarańczach, szarlotka francuska.
Niemcy - alkohol: jägermaister, danie narodowe: parówki z kiszoną kapustą.
Portugalia - alkohol: madera, porto, danie narodowe: sardynki oraz cataplana (gotowane pod ciśnieniem owoce morza i kawałki szynki).
Szwecja - alkohol: absolut (wódka produkowana od 1879 r.), narodowe danie: julskinka - szynka w cieście.
Węgry - alkohol: tokaj, danie narodowe: gulasz.
Słowacja - alkohol: likier ziołowy, śliwowica, narodowe danie: kluski ziemniaczane z owczym serem.

Maciej Peterycki

Dzień Dobry

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: miody pitne | Karol | trunek | majewski | owoców | nalewka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje