Reklama

Morderca w sutannie

Małgorzata chciała tego, jednak bardzo obawiała się reakcji otoczenia, a przede wszystkim rodziny.

Reklama

- Potępią nas - odpowiedziała. - Nie zaznamy spokoju, ludzie będą wytykać palcami nas i moje dzieci.

- Nie martw się, przeniesiemy się w inną część Polski, tam zaczniemy nowe życie. Uciekniemy stąd - zaproponował Roman.

"Ty dziwko!"

Kobieta nie do końca podzielała optymizm kochanka, jednak pragnienie bycia z nim okazało się silniejsze niż obawy. Małgorzata wiedziała, że za miesiąc jej mąż wyjeżdża na dwa tygodnie do Warszawy. Kochankowie postanowili wykorzystać ten moment na ucieczkę.

Roman prosił ją, aby nie mówiła nikomu o ich wspólnych planach. Jednak kobieta nie wyobrażała sobie, że odejdzie nagle, niemal bez słowa. Postanowiła zdradzić swoją tajemnicę matce. Myślała, że jak już ułoży sobie życie z Romanem i dziećmi, ściągną ją do siebie. Wiedziała, że przyznając się do romansu z wikarym i wtajemniczając konserwatywną i religijną starszą panią w plan ucieczki, może zostać potępiona. Jednak miała nadzieję, że mama to zrozumie. Bardzo się pomyliła. Kiedy Małgorzata wyznała jej o swojej wielkiej miłości, kobieta uderzyła ją w twarz i przez zęby wycedziła: - Ty dziwko!

"Zachowujesz się jak szmata!"

Pół godziny później w domu Pakulskich rozegrało się prawdziwe piekło. Matka Małgorzaty powiedziała Krzysztofowi o planach jego żony. Zdradzony mąż, choć nigdy nie należał do osób porywczych, tego dnia nie wytrzymał:

- To ja haruję, żyły sobie wypruwam, a ty się z księdzem puszczasz! - krzyczał. - Wstydu nie masz, nie dość, że mnie zdradzasz, to jeszcze z księdzem! Zachowujesz się jak szmata!

Krzysztof pobił ją. Zagroził, że albo zakończy swój romans z księdzem, albo zostanie z niczym.

- Nie dostaniesz ani grosza ode mnie, o rozwodzie też nie masz co marzyć i zapomnij, że pozwolę ci odejść z dziećmi! Nawet nie próbuj nigdzie uciekać, mam znajomości i pieniądze, znajdę cię i zniszczę! Zapamiętaj to sobie, dzieci też już nie zobaczysz! - krzyczał.

Małgorzata stanęła przed trudnym wyborem. Bardzo chciała być z Romanem, w myślach wyobrażała już sobie ich wspólne życie. Jednak kiedy miała wybrać między mężczyzną a dziećmi, nie wahała się ani chwili. Postanowiła jak najszybciej spotkać się z kochankiem i zerwać z nim. W końcu Arek i Marysia byli dla niej najważniejsi.

"To Koniec!"

Jeszcze tego samego wieczoru Małgorzata poszła na spotkanie z Romanem. Kiedy ją zobaczył, domyślił się, że coś się stało. Zamiast uśmiechniętej, energicznej, atrakcyjnej blondynki, miał przed sobą zgarbioną, roztrzęsioną kobietę, kryjącą twarz za wielkimi okularami przeciwsłonecznymi. Zbliżyła się, chciał ją pocałować, jednak Małgorzata uchyliła się. Wtedy zauważył dużego siniaka na jej twarzy.

- Co się stało? - zapytał zaskoczony.

- To koniec - odpowiedziała. - Koniec - powtórzyła. - Krzysztof o nas wie, zagroził, że jeśli z tobą nie zerwę, odbierze mi dzieci. Kocham cię, ale Aruś i Marysia są całym moim życiem. Przepraszam, wybacz mi. Najlepiej będzie, jak poprosisz o przeniesienie do innej parafii.

Ostatni raz pocałowała Romana

Roman nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał, nie wyobrażał sobie życia bez Małgorzaty. Mieli przecież tyle wspólnych planów.

- To nie może się tak skończyć. Będę o ciebie walczył. Będziemy razem, obiecuję.

Małgorzata ostatni raz pocałowała Romana, po jej policzkach spływały łzy. Wikary przygarnął ją do siebie i wyszeptał jej do ucha:

- Będziemy razem, zaufaj mi.

Dowiedz się więcej na temat: kochankowie | zabójstwo | milicjant | W.E. | ucieczki | wyrok | proces | romans | mężczyzna | Poznań | morderca | kobieta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje