Reklama

Miłość jest ślepa

Oświadczyny w telewizji

Linda miała mieszane uczucia. Potrzebowała opieki. Wciąż odczuwała fizyczne skutki ataku, jednym z nich były problemy ze znaleziemiem pracy. Burt nalegał na kontynuowanie ich związku, ona się wahała, wciąż nie mogąc uwierzyć w szczerość jego deklaracji. Podejrzewała, że przeprosiny mają poprawić jego wizerunek i pomóc w skróceniu odbywanej kary. Ale lata mijały, a Burt siedział za kratkami. I nie przestawał pisać.

Reklama

- Może naprawdę żałuje, może naprawdę cię kocha? - część koleżanek Lindy, wcześniej mocno uprzedzonych do Burta, przekonywało się do jego przemiany.

W końcu, w 1974 roku, Pugach wyszedł na wolność. Zobowiązał się do dalszego przesyłania pieniędzy Lindzie, ale nie mógł się z nią spotykać. Jak zawsze jednak, przeszkody tylko mobilizowały go do działania...

Sprawa Lindy i Burta znowu wróciła do mediów. Historia nabrała nowych kolorów wraz z postawą Pugacha, który nie tylko kajał się za swoje czyny, ale ku zaskoczeniu wszystkich zapewniał o swej miłości do ofiary. Nic dziwnego, że zainteresowali się nim dziennikarze. Pugach przyjął zaproszenie do jednego z popularnych programów telewizyjnych. Opowiadał o motywach kierujących nim, kiedy organizował zamach na Lindę, przekonywał, że gdyby mógł, cofnąłby czas - żałował swojego występku. W pewnym momencie zwrócił się bezpośrednio do kamery.

- Lindo, naprawdę cię kocham i chcę zostać twoim mężem - powiedział na oczach milionów Amerykanów.

- To był prawdziwy szok - wspomina w dokumencie "Crazy Love" jedna z koleżanek Lindy. - Listy listami, pieniądze pieniędzmi, ale oświadczyny na antenie? Burt albo kompletnie zwariował, albo rzeczywiście widział w Lindzie kobietę swojego życia.

Wyszła za swojego oprawcę

Linda dłużej się nie opierała. Postanowiła zaryzykować i zobaczyć, co przyniesie jej los, nie bacząc na to, że spłatał jej już kilka okrutnych figli. Zaprosiła Burta na obiad. Chciała porozmawiać, przekonać się, czy w jego słowach nie znajdzie fałszu. Nie znalazła. Pierwsze od kilkunastu lat spotkanie - ostatni raz widzieli się na sali sądowej - zaskoczyło ich oboje. Linda poczuła się obiektem uwielbienia tak jak w 1957 roku, kiedy wszystko się zaczęło. Znów była atrakcyjna - miała pewność, że akurat ten mężczyzna nie zwraca uwagi na jej okaleczoną twarz.

Burt z kolei przyjemnie zdziwił się przyjęciem, jakiego doświadczył. Zamiast krzyków i wyrzutów, których się spodziewał, otrzymał smaczny posiłek i spokojną rozmowę. Minionych piętnastu lat nie dało się tak po prostu skreślić, ale Linda i Burt ze wszystkich sił starali się skupić na tym, co działo się przed feralnym 1959 rokiem. Trudniej przychodziło to ich znajomym. Część z nich wspierała rozpoczynający się od nowa związek, ale większość pukała się w czoło, komentując stan zdrowia psychicznego Burta i - przede wszystkim - Lindy.

Ci jednak niewiele robili sobie z uwag pod własnym adresem. Dobrze czuli się w roli gwiazd z pierwszych stron gazet, zachowywali się jak młodzi kochankowie. Dawny oprawca zamienił się w opiekuna, ofiara rozpływała się w zachwytach nad jego troskliwością i oddaniem. Po kilku miesiącach takiego życia stało się to, czego od dawna chciał Burt - para wzięła ślub.

Wyszła za człowieka, który ją oślepił - gazety znowu miały o czym pisać. Linda i Burt gościli w telewizyjnych talk-show, udzielali wywiadów, błyszczeli. I dobrze zarabiali na swojej historii. W 1976 roku ukazała się nawet książka "A Very Different Love Story" ("Zupełnie inna historia miłosna"), oparta na ich losach.

Groził kochance?

Dziennikarze, znajomi - wszyscy zadawali Lindzie tylko jedno pytanie: dlaczego? Dlaczego zdecydowała się wyjść za swojego oprawcę? Dlaczego chce spędzić resztę życia z człowiekiem, który dążył do tego za wszelką cenę, także za cenę jej zdrowia i urody? Dlaczego go kocha? Nawet po latach trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Kiedy Linda powiedziała Burtowi "tak", była już dojrzałą kobietą, nadal samotną, skrzywdzoną. Czy podatną na manipulację - to już pytanie do psychologów, którzy w sprawie Pugachów znaleźliby zapewne sporo materiału do badań.

Jedno jest pewne: od momentu, gdy Linda podjęła decyzję, kurczowo jej się trzymała. Była konsekwentna w swoim wyborze, starała się cieszyć z nowego życia, zostawiając za sobą to stare. Ale od przeszłości nie jest łatwo uciec. Z czasem szum wokół jednej z najbardziej znanych nowojorskich par nieco ucichł, gazety wyczerpały temat i znalazły sobie nowych bohaterów, a Linda i Burt wkroczyli razem w zwyczajną codzienność, bez kamer i błysku fleszy.

Demony przeszłości wróciły

Pozostali w cieniu aż do 1996 roku, kiedy kochanka Burta Pugacha oskarżyła go o prześladowanie i molestowanie seksualne. Mężczyzna miał do niej dzwonić, nękać i grozić śmiercią, kiedy ta zerwała ich pięcioletni związek, dowiedziawszy się, że Pugach - wbrew temu, co mówił - nadal jest żonaty.

Demony przeszłości wróciły. Oczy wszystkich zwróciły się na Lindę, która wiedziała, do czego zdolny jest jej mąż, sama była przecież jego ofiarą. A jednak kobieta - przynajmniej publicznie - stanęła za Burtem, broniąc go przed mediami i zeznając na jego korzyść w sądzie. - A wasze żony zawsze wiedzą, gdzie jesteście i co robicie? - żartowała z dziennikarzy na konferencjach prasowych.

Pugach ostatecznie został oczyszczony z większości zarzutów i wyszedł z aresztu. W wywiadach zarzekał się, że zmieni się, stanie się innym człowiekiem i nigdy już nie zdradzi żony. Niewielu wierzyło w zapewnienia mężczyzny, który po tym, co zrobił Lindzie Riss, nadal romansował z innymi kobietami, ale osobliwy związek przetrwał kolejną burzę. Burt i Linda wbrew wszystkiemu i wszystkim nadal są razem.

Szalona miłość

W 2007 roku Dan Clores nakręcił film dokumentalny "Crazy Love" ("Szalona miłość") poświęcony burzliwym losom Lindy Riss i Burta Pugacha. Clores zaprosił do udziału w przedsięwzięciu samych zainteresowanych. Linda i Burt chętnie opowiadają przed kamerą historię swojego związku, od momentu poznania w 1957 roku aż do oskarżenia Pugacha przez kochankę i drugiego procesu w latach 90. Wywiadów udzielają także bliscy znajomi obojga, dziennikarze i świadkowie wydarzeń sprzed pół wieku. Bohaterowie "Szalonej miłości" sprawiają wrażenie ludzi pogodzonych ze sobą i swoim losem. Linda - w fikuśnych okularach przeciwsłonecznych, z imponującą trwałą ondulacją na głowie, paląca papierosa za papierosem - wygląda jakby żywcem przeniesiona z lat 50. Inteligentna, dowcipna, pewna siebie - zupełnie nie pasuje do wizerunku ofiary, podporządkowanej swojemu oprawcy. W zestawieniu z nią Burt wypada znacznie gorzej. Przypomina podstarzałego playboya, który z jednej strony żałuje swoich czynów, a z drugiej uśmiecha się głupawo podczas rozmowy o kochance zarzucającej mu molestowanie. W finałowych scenach filmu kamera towarzyszy parze podczas posiłku w restauracji, a potem w domu. Mężczyzna i kobieta przekomarzają się ze sobą. Linda dokucza małżonkowi, żartuje z niego, prosi go o przysługę za przysługą ("Gdzie jesteś Burt? Podlej kwiatki! Gdzie jesteś Burt? Zrób mi kawę!").

- Życie ze mną nie jest łatwe - mówi w pewnym momencie. I dodaje, pół żartem, pół serio: - To chyba najlepsza możliwa zemsta.

Michał Raińczuk

Dowiedz się więcej na temat: romans | zdrowie | lato | dziewczyny | żona | Nowy Jork | przyszłość | dziewczyna | oczy | miłość | burta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje