Reklama

Miłość jest ślepa

Fałszywe dokumenty

Reklama

- Proszę. Masz, czego chciałaś. Znowu możemy być razem - Burt położył przed Lindą papiery rozwodowe.

Przyjrzała się im dokładnie: nazwiska, pieczątki, daty i podpisy. Wszystko się zgadzało.

- Mogę? - dała do zrozumienia, że chce zatrzymać dokument.

Burt uśmiechnął się.

- Oczywiście. Ta kopia jest dla ciebie.

Wszystko wróciło do normy. Znowu byli zakochaną parą, znowu cieszyli się każdą wspólnie spędzoną chwilą, jednocześnie snując plany na przyszłość. Linda była zadowolona, Burt - wniebowzięty. Z dumą pokazywał się z piękną dziewczyną w swoim klubie, rozpieszczał ją drobnymi prezentami, imponował znajomościami oraz stanem konta.

Ale idylla nie trwała długo. Linda przyjęła wprawdzie zapewnienia o rozwodzie, ale nauczona wcześniejszymi doświadczeniami z kłamstwami Burta postanowiła sprawdzić autentyzm dokumentów. Oddała je znajomej, która lepiej od niej odnajdywała się w urzędowych labiryntach, i cierpliwie czekała na potwierdzenie wersji swojego wybranka.

Wynik prywatnego śledztwa wprawił ją w osłupienie: Burt znowu kłamał jej prosto w oczy. Korzystając z prawniczej wiedzy, sfałszował papiery tak, by wyglądały jak prawdziwe. Zgadzało się prawie wszystko. Oszust nie wziął pod uwagę tylko tego, że Linda może sprawdzić numer sprawy rozwodowej, a ta najzwyczajniej nie figurowała w żadnym rejestrze.

- Nie chcę cię widzieć już nigdy więcej! Z nami koniec! - wykrzyczała mu podczas następnego spotkania.

Burt przepraszał, tłumaczył, prosił i błagał. Ale Linda była nieugięta. Zdrowy rozsądek nie pozwalał jej wiązać się z mężczyzną, który okłamywał ją na każdym kroku. Odeszła.

Pocieszenie w ramionach innego

Rok 1958. Dla Lindy nastał zupełnie nowy okres. Po kilku miesiącach spędzonych niemal wyłącznie w towarzystwie Burta ponownie zaczęła spotykać się z rówieśnikami i korzystać z uroków młodzieńczego życia. Czuła się dobrze u boku kolegów i koleżanek, dzięki którym mogła zapomnieć o niezdrowych relacjach z tym zakłamanym i żonatym mężczyzną. Na Florydzie poznała Larry'ego Schwartza, młodego, przystojnego chłopaka, obiekt westchnień większości dziewcząt. Spodobał się jej od razu, ona też wpadła mu w oko. Flirt szybko przerodził się w coś więcej, a letnia przygoda znalazła ciąg dalszy po powrocie do Nowego Jorku.

Linda zakochała się. Inaczej niż w Burcie. Normalniej. Larry nie był w stanie nawet marzyć o majątku, jakim mógł pochwalić się jego poprzednik, ale nadrabiał urokiem osobistym i energią, która pozwalała wierzyć, że ma przed sobą świetlaną przyszłość. Zawsze wesoły, towarzyski i opiekuńczy ujmował Lindę aurą, jaką wokół siebie roztaczał. Chłopak odwzajemniał jej uczucia i traktował ją na tyle poważnie, że postanowił się oświadczyć.

- Tak! - krzyknęła radośnie, przyjmując piękny pierścionek. Ruszyły przygotowania do ślubu. Narzeczeni snuli plany i cieszyli się swoim szczęściem.

"Albo ja, albo nikt inny"

Tymczasem Burt Pugach czuł się źle. Dotarły do niego wieści o nowym mężczyźnie Lindy i planowanym weselu. Wielokrotnie dzwonił do dziewczyny i jej znajomych. Wszystko przynosiło skutek odwrotny do zamierzonego - zraniona kobieta nie chciała mieć z nim więcej do czynienia.

Kiedy niezapowiedziany zjawił się przed jej domem, czyhając na nią i Larry'ego w krzakach, o mały włos nie doszło do krwawych rękoczynów.

- Wynoś się! Nie chcę cię znać! - krzyczała Linda.

Burt wiedział, że w ten sposób niczego nie osiągnie. Nie zamierzał jednak dać za wygraną. Nie przywykł do tego, by ktoś odbierał mu jego własność.

- Jeżeli ja nie mogę cię mieć, nie będzie miał cię nikt inny. A kiedy z tobą skończę, nikt nawet nie będzie cię chciał - groził Lindzie.

Żonaty playboy

Burt Pugach nigdy nie był święty. Wychowywany w mniejszym stopniu przez wiecznie nieobecnego w domu ojca, a w zdecydowanie większym przez surową matkę, która nie szczędziła mu mocnych słów ani razów, chciał jak najszybciej się usamodzielnić. Postawił na prawo. Decyzja okazała się słuszna - inteligentny, wygadany, coraz bardziej pewny siebie i swoich możliwości radził sobie znakomicie. Po studiach szybko założył własną, prężnie rozwijającą się kancelarię. Zyskiwał kontakty i zarabiał duże pieniądze. Niektórzy zarzucali mu działanie na granicy prawa i etyki, ale młody, ambitny prawnik tylko śmiał się z podobnych osądów. Robił to, w czym był dobry, i dzięki czemu żył na poziomie dla wielu niedostępnym.

Nie lubił, kiedy czegokolwiek mu odmawiano. Nie znosił ograniczeń na żadnej płaszczyźnie. Kiedy chciał wygrać sprawę, wygrywał ją; kiedy chciał kupić auto, kupował dokładnie takie, jakie sobie wymarzył; kiedy chciał mieć kobietę, szedł do swojego klubu i wybierał wedle aktualnego widzimisię - rzadko słyszał "nie". Jak sam opowiadał w filmie dokumentalnym "Crazy Love" ("Szalona miłość", 2007 r.), żona wiedziała o jego romansach, ale mimo to trwała w małżeństwie. Nie wytrzymała tylko raz, gdy spotkał Lindę. Czuła, że to coś więcej niż zwykła miłostka. Pugach był opętany przez nowo poznaną kobietę, co - już po burzliwym rozstaniu z Lindą - doprowadziło do rozwodu w 1959 roku.

Burt też wiedział, że to nie to samo, co zawsze. Linda była piękna, interesująca, różniła się od gadatliwych blondynek, z którymi zwykł spędzać noce. Flirtowała z nim, dawała nadzieję, ale jednocześnie droczyła się, odmawiając zbliżenia. W końcu zostawiła go dla innego, a przecież to on, Burt, miał wszystko, czego potrzeba jej było do szczęścia. Nie mógł pozwolić na to, by romans jego życia zakończył się ot tak, bez jego zgody.

Dowiedz się więcej na temat: romans | zdrowie | lato | dziewczyny | żona | Nowy Jork | przyszłość | dziewczyna | oczy | miłość | burta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje