Reklama

Jak trafić niecelnie?

Niektórzy ich nie znoszą za "nogi ciężkie jak z waty" czy zawodników "schodzących na noszach". Innym nie przeszkadzają dyletanckie brednie podlane emocjonalnym sosem. Komentatorzy sportowi niejednokrotnie wzbudzają większe emocje niż samo widowisko, które komentują.

W niedawno przeprowadzonym w internecie sondażu zapytano internautów, czy w związku ze zbliżającymi się mistrzostwami świata w piłce nożnej chcą, żeby Dariusz Szpakowski komentował mecze polskiej reprezentacji. Dyskusja była gorąca, a głosy rozłożyły się mniej więcej po połowie, pomiędzy zwolenników jego emocjonalnego stylu komentatorskiego a rzeczowego podejścia komentatorów spod znaku Canal Plus.

Reklama

Komentarz bombastyczny

Jerzemu Skoczylasowi, dziennikarzowi i felietoniście, kibicowi piłki nożnej, zdecydowanie bardziej odpowiada ten drugi. - Zdaję sobie sprawę, że język polski nie należy do najłatwiejszych, nie wszyscy muszą się również znać na piłce nożnej, ale przecież nie każdy musi być komentatorem sportowym. Obawiam się jednak, że będziemy skazani na pomyłki, bombastyczny i pretensjonalny komentarz w stylu Szpakowskiego, gdzie bramka jest "świątynią Dudka", a bramkarz nie broni piłki tylko "staje na wysokości zadania". Wolę słuchać komentatorów, którzy rozpoznają zawodników na boisku, nie przegapiają sytuacji, dobrze posługują się językiem polskim i nie utrwalają stereotypów podczas komentowania - mówi Jerzy Skoczylas.

Podoba mu się profesjonalny komentarz Andrzeja Twarowskiego i Tomasza Smokowskiego (Canal Plus) czy Macieja Iwańskiego (TVP).

Abstrakcyjna poezja

Językoznawca prof. Jerzy Bralczyk ma swoją metodę na komentatorów sportowych. - Nie słucham ich. Kiedy oglądam jakiś mecz czy zawody sportowe, staram się wyłączać w taki sposób, żeby koncentrować się na tym, co się dzieje na boisku - zdradza prof. Jerzy Bralczyk.

Wspomina, że kiedy jeszcze słuchał komentatorów, denerwował go zwrot: "Znów niecelne trafienie". - Słowo "trafienie" oznacza czynność wykonaną poprawnie, celnie. Nie można użyć więc związku "niecelne trafienie" - dodaje.

Atmosfera meczu niejednokrotnie udziela się komentatorowi tak bardzo, że tworzy on konstrukcje słowne na poziomie abstrakcyjnej poezji. Stosowane są wówczas bardzo ciekawe porównania. Niekoniecznie pasują one do danej sytuacji, ale za to wzbudzają śmiech nawet u najbardziej drętwych widzów. Niewielu jest w stanie zachować powagę, kiedy podczas meczu słyszy, że sędzia "popatrzył Majewskiemu głęboko w oczy, czy nie ma tam wstrząśnienia mózgu", a z kolei "Trzeciak strzelił gola po indywidualnej akcji całej drużyny".

Adam Liss

WYBRANE LAPSUSY KOMENTATORÓW

• "Dostałem sygnał z Warszawy, że mają już państwo obraz, więc możemy spokojnie we dwójkę oglądać mecz".
• "Poczekajmy, bo piłka stanęła Wichniarkowi".
• "Iversen mógłby być spokojnie synem Franco Baresiego, ale Baresiego zawiodły nerwy".
• "Norwegowie w czerwonych koszulkach i białych spodenkach, Polacy w strojach odwrotnie pokolorowanych".
• "Obrońca wybił piłkę na tak zwany przysłowiowy oślep".
• "I znowu niecelne trafienie".
• "Końcówka Ciby nie wyglądała imponująco".
• "Gol jest wtedy, kiedy piłka całym swoim obwodem przekroczy odległość równą obwodowi piłki".
• "Kibiców szwedzkich nie ma zbyt dużo, ale za to nie grzeszą urodą".
• "Widać, że w drużynie Szkocji panuje moda na blondynów".
• "Na stadionie nikt nie siedzi, nikt nie stoi - wszyscy stoją".

A jakie wpadki komentatorskie tobie najbardziej zapadły w pamięć?

Dzień Dobry

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: komentarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje