Reklama

Ja i żywioły

Kitesurfing to sport, w którym można znaleźć elementy windsurfingu, jazdy na wakeboardzie oraz puszczania latawców. O tym, co czuje się, skacząc na wysokość 10 m i odległość 30 m, opowiada Janek Korycki, jeden z najlepszych kitesurferów w Polsce.

Miał zaledwie 15 lat, a już wystartował w prestiżowych zawodach kitesurfingowych Red Bull King of the Air na Hawajach. Jego najlepszych trickiem było Volcano i jako nieliczny z Polaków miał je opanowane w 100 procentach. Kitesufing jest dla niego wielkim wyzwaniem, które przerwało przygodę z windsurfingiem. Mimo że pływa dopiero od dwóch lat, jest jednym z najlepszych kitesurferów w Polsce.

Reklama

Regina Lenart, "Dzień dobry": Czy to, że jesteś zdany na siłę wiatru, nie przeraża Cię?

Janek Korycki: To chyba jedyny sport, w którym człowiek jest zdany sam na siebie. Do odpowiedniej siły wiatru potrzebujemy odpowiedniego latawca. Gdy wybór latawca będzie dobry, to nic riderowi, czyli mnie, nie grozi. Gdy jednak latawiec będzie za duży, można wpaść w tarapaty i zrobić sobie krzywdę. Ja jednak nigdy o tych skutkach nie myślę. Szybujesz 10 m nad wodą na odległość 30 m ze skrawkiem materiału utrzymującego Cię na 30-metrowych linkach.

To chyba jest sport tylko dla odważnych?

Podstawa to wiedzieć, jak może się latawiec zachowywać i reagować na wiatr. Wszystko jest więc przewidywalne. Wiem także, że jeśli wykonam taki, a nie inny ruch, to latawiec zareaguje w określony sposób. Wszystko jest pod kontrolą. Ale na samym początku nauki, poznając manewry i skoki, nie trzeba być nadludzko odważnym. Najważniejszy jest tu fun.

Prawie 74 km/h to rekord prędkości w kite?owaniu. Jesteś bliski temu wynikowi?

Ja uprawiam odmianę kite-freestyle. On nie wymaga superprędkości, tylko dużo mocy i powera. Moje wyniki prędkości są bliskie 30?40 km/h. Jest to prędkość, którą można w pełni kontrolować i wykonywać wszystkie manewry. Przy 74 km/h można chyba zapomnieć o tym wspaniałym uczuciu pływania w stronę, którą się chce, skakania w górę i latania.

Co czujesz, gdy pływasz, skaczesz i latasz jednocześnie?

Wielką satysfakcję, ale nie ukrywam, że gdy uczę się nowych manewrów, to boję się upadków. A one są bolesne.

Twoją specjalnością jest trick zwany Volcano. Na czym on polega?

Volcano jest to skok freestylowy. Kiedyś trenowałem windsurfing i właśnie ten trick przemyciłem do kite?u. W windsurfingu wykonywany jest na płaskiej wodzie lub na małej fali, polega na obrocie deski i żagla w powietrzu, lądowaniu tyłem i żegludze w przeciwną stronę. A najprościej mówiąc, to zwrot i rufa w powietrzu.

ILE TO KOSZTUJE

Kitesurfingu najlepiej nauczyć się pod okiem instruktorów:
• kurs podstawowy 2-dniowy: 400 - 450 zł
• kurs 4-dniowy: 750 - 770 zł
• kurs 7-dniowy: 1000 - 1200 zł
• kurs dla zaawansowanych: 300 zł (kurs 2-dniowy)
• indywidualna lekcja z instruktorem i z jego sprzętem: 110 - 130 zł
• wypożyczenie latawca: 45 zł/h, 100 zł/3h
• wypożyczenie deski: 25 zł/h, 50 zł/3h
• wypożyczenie kompletu, tj. latawca i deski: 60 zł/h, 140 zł/3h
• wypożyczenie stroju: kombinezon piankowy - 15 zł/dzień, pas trapezowy - 10 zł/dzień oraz specjalne buty - 10 zł/dzień
• podstawowy sprzęt do kitesurfingu kosztuje od 1500 do 3500 zł
• pełne wyposażenie: kilkanaście tysięcy złotych.

Tekst pochodzi z gazety

Dzień Dobry

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje