Reklama

Dzieci przerażają... głupotą

Dwaj nastolatkowie (16 i 17 l.) z Grodźca w woj. śląskim wpadli na jeszcze ciekawszy pomysł. W styczniowy wieczór 2008 roku przeciągnęli nad jezdnią stalową linę. Końce przymocowali łańcuchem po obu stronach ulicy do drzewa i do słupa wysokiego napięcia, po czym schowali się i czekali, aż coś wpadnie w ich pułapkę. No i złapali fiata palio, niszcząc mu maskę, uszkadzając silnik, karoserię i boczne drzwi. Kierowca, któremu szczęśliwie nic się nie stało, wyskoczył z auta i ruszył w pogoń za uciekającymi młodzieńcami, jednego zdołał złapać, drugi nie zostawił kumpla i poddał się bez walki. Przyjechała policja, zbadała młodzieńców alkomatem (wykazał u nich 0,2 promila i 0,25 promila w wydychanym powietrzu) i na dobry początek zawiozła je do policyjnej izby dziecka. Trzeźwiejący chłopcy nie mogli pojąć, dlaczego wszyscy się ich czepiają.

Reklama

Trzy palety papieru poszły z dymem

Z kolei w Szczytnie znudzony jedenastolatek, włócząc się po supermarkecie, niechcący (podobno) podpalił papier toaletowy. W sumie nic wielkiego, ale trochę ubawu było. Poszły z dymem trzy palety papieru i materiały reklamowe, ewakuowano klientów i pracowników sklepu, łącznie z 70 osób. Zabawa zapewne okazała

się przednia.

Ciekawy sposób na spędzenie ferii w mieście znalazło w 2008 roku czterech chłopców ze stolicy (11, 13, 14 i 17 l.). Tomek, Pawełek, Kubuś i Michaś układali mianowicie przeszkody na torach kolejowych. Zanim zgarnęła ich ochrona kolei, koło wiaduktu przy ul. Poznańskiej zdążyli ułożyć wał z kamieni na odcinku 10 metrów. Akurat w tym miejscu pociągi ekspresowe i Intercity jeżdżą zwykle z prędkością 120 km na godzinę... Ponieważ przeciążone sądy dla nieletnich działają opieszale, przez resztę zimowych wakacji chłopcy nudzili się śmiertelnie w izbie dziecka, czekając na rozprawę.

Głupie dowcipy telefoniczne robił w podstawówce chyba każdy. Ale z takim rozmachem? 28 lipca 2008 roku o godz. 14 na numer 112 zadzwonił młody mężczyzna z informacją, że w Silesia City Center, największym centrum handlowym w Katowicach, podłożona jest bomba. Wiadomość postawiła na nogi wszystkie służby ratunkowe. Ewakuowano 2 tysiące osób. Pirotechnicy przeszukiwali centrum od parkingów po dach, sprawdzając hektary powierzchni sklepów, restauracji, sal kinowych - bez rezultatu. Odnalezienie autora dowcipu poszło szybciej. Dzwonił 15-latek, mieszkaniec Katowic. Potem nastąpiło zatrzymanie, przesłuchanie i sąd dla nieletnich. Dzieciak nie pomyślał pewnie o tym, że kosztami akcji ratunkowej, szacowanymi na kilkaset tysięcy złotych, obciążeni zostaną rodzice. Przez resztę wakacji zapewne skąpiono mu kieszonkowego...

Gdy brakuje pieniędzy

Młodzi ludzie lubią pizzę, hamburgery, gry komputerowe i empetrójki, deskorolki, rowery, markowe ciuchy. Jak zdobyć te wymarzone dobra, gdy funduszy brakuje? Warszawscy gimnazjaliści na przykład podrabiali banknoty (proceder zresztą jest dość popularny wśród młodzieży). W kwietniu 2008 roku dyrektorka jednej ze stołecznych szkół zawiadomiła policję, że w szkolnym sklepiku pojawiły się fałszywki. Przybyłym mundurowym ekspedientka zaprezentowała podrobione dwie dziesiątki i dwudziestozłotówkę, wskazała też uczniów, którzy płacili nimi za słodycze.

Dowiedz się więcej na temat: głupoty | pomysł | rodzice | Auta | ojciec | chłopcy | szkoły

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje