Reklama

Zakazane nurkowanie na nuklearnym atolu

Pływanie w wodach atolu Bikini - postnuklearnym, tropikalnym raju dla nurków - nie będzie już możliwe.

Władze atolu leżącego w administracyjnych granicach Wysp Marshalla na zachodnim Pacyfiku jako główną przyczynę zamknięcia oferty wycieczkowej podają gwałtownie rosnące koszty przelotu.

Reklama

Mieszkańcy atolu zostali ewakuowani przed rozpoczęciem testów nukleranych po wojnie i nie powrócili już, bojąc się promieniowania. Ale dzisiaj Bikini są bezpieczne dla osób, które przebywają tam krótko.

Rafa koralowa okalająca atol zdążyła się nie tylko zregenerować, ale też na nowo rozkwitnąć ze względu na brak chętnych do odwiedzenia napromieniowanego obszaru.

Tak było do czasu. Nurkowanie pośród niesamowitego krajobrazu wraków na tropikalnej wyspie, gdzie w trakcie II wojny światowej rozgrywały się ciężkie walki między Japończykami a Amerykanami, a po jej zakończeniu wykonano 23 atmosferyczne testy bomb nuklearnych, od 1996 roku, kiedy uruchomiono kursy, ściągnęło tysiące najbardziej wybrednych poszukiwaczy przygód z całego świata.

A na atol dotrzeć nie jest łatwo. Linie lotnicze Air Marshall Islands nie latały tutaj od października aż do kwietnia ze względu na problemy techniczne floty składającej się z... dwóch samolotów.

Awaria z października odcięła znajdujących się na wyspie nurków. Musieli czekać na przypłynięcie łodzi ratowniczych.

W tym roku udało się tam dotrzeć tylko dwóm grupom. Pierwsza przypłynęła na wielkim jachcie Octopus należącym do współzałożyciela Microsoftu Paula Allena. Druga skorzystała z naprawionego samolotu Air Marshall Islands.

- Po 13 latach atol zostanie ostatecznie zamknięty dla turystów - mówi Jack Niedenthal, menedżer Bikini Atoll Divers. Później rada atolu zdecyduje, czy w następnym sezonie otworzyć kursy. Nic jednak na to nie wskazuje.

Problemy miłośników atolu zaczęły się od strat związanych z kryzysem na rynkach światowych, który mocno nadszarpnął założony przez nich fundusz na rzecz ponownego zasiedlenia wyspy. - Dodatkowo rosnące ceny ropy sprawiają, że koszt przelotu samolotem przestaje być w jakimkolwiek sensie rentowny - mówi Niedenthal.

opr. ML

INTERIA.PL/AFP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: bikini | nurkowanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje