Reklama

Wojsko w stanie wyższej konieczności

Przed wprowadzeniem stanu wojennego planowano, że przegrupowanie oddziałów wojska rozpocznie się po dziesięciu godzinach od otrzymania sygnału dla dowódców do otwarcia kopert zawierających zadania. Odpowiednie zarządzenie wydano o 3 nad ranem 13 grudnia 1981 r. Wojskowym dano jednak tylko trzy godziny...

Działania sił zbrojnych po wprowadzeniu stanu wojennego stały się między innymi okazją do weryfikacji praktycznego działania systemu osiągania wyższych stanów gotowości bojowej, rozwijania wojennego systemu dowodzenia siłami zbrojnymi oraz jego funkcjonowania, a także skuteczności zasad i sposobów współdziałania resortów obrony narodowej i spraw wewnętrznych na różnych szczeblach organizacyjnych.

37 kilometrów na godzinę

Wiele zadań wykonywanych przez wojsko w stanie wojennym miało specyficzny charakter. Trzeba było stosować różne formy działań, do których wcześniej jednostki nie były przygotowywane. Wymagało to od dowódców i sztabów inicjatywy, kreatywności, pilnego poszukiwania trafnych rozwiązań. Należało przy tym zachować umiar i rozwagę.

Reklama

Zadania związane z przegrupowaniem do rejonów działań związki taktyczne i oddziały realizowały zgodnie z planami. W wyznaczonym terminie nakazanych rejonów nie osiągnęły tylko niektóre jednostki 5 Dywizji Pancernej (Śląski Okręg Wojskowy) i 16 Dywizji Pancernej (Pomorski Okręg Wojskowy). Wykonując przegrupowanie na odległość 120-140 kilometrów, uzyskano średnie tempo marszu 16-30 kilometrów na godzinę. Batalion Piechoty Zmechanizowanej 49 Pułku Zmechanizowanego 20 Dywizji Pancernej (POW), który przemieszczał się na bojowych wozach piechoty na odległość 120 kilometrów, osiągał tempo nawet 37 kilometrów na godzinę.

Zakłócenia w przegrupowaniu

Na skutek pobieżnego rozpoznania dróg wystąpiły trudności w przegrupowaniu sprzętu o dużych gabarytach, jak na przykład samobieżnych mostów towarzyszących, radiostacji, radiolinii. Na wąskich i obsadzonych drzewami drogach często dochodziło do uszkodzeń sprzętu. Powodowało to trudne lub niemożliwe do obejścia zatory, a w konsekwencji przerwy w ruchu.

Na etapie sporządzania planów przegrupowania założono, że rozpocznie się ono po dziesięciu godzinach od otrzymania sygnału do otwarcia kopert zawierających zadania. Cztery godziny przewidziano na ich otwarcie oraz pracę dowódcy i sztabu związku taktycznego, dwie na przejazd dowódców oddziałów do sztabu dywizji i postawienie im zadań oraz powrót do jednostek, od 3,5 do 5 godzin na postawienie zadań dowódcom pododdziałów oraz organizację marszu. Na wykonanie tych przedsięwzięć pozostawało więc około trzech godzin. Do ich realizacji przystąpiono po przekazaniu zarządzenia szefa Sztabu Generalnego WP nakazującego przegrupowanie 13 grudnia 1981 roku dopiero o godzinie 3.00 i jego rozpoczęcie o 6.00.

Kolumny błądziły i gubiły się

W związku z tym w wielu przypadkach zadania stawiano za pomocą nieutajnionych środków łączności, skrótowo i ogólnikowo. Wymagało to dodatkowego ich precyzowania w trakcie przegrupowania, wykorzystania oficerów łącznikowych i użycia radiowych środków łączności, co spowalniało tempo marszu. Wszystko to spowodowało, że do wielu dowódców niższych szczebli, a więc także do załóg oraz poszczególnych żołnierzy, zadania dotarły ze znacznym opóźnieniem. W niektórych oddziałach przyjęto niewłaściwe ugrupowanie marszowe. Nienależycie zorganizowano dowodzenie w ruchu, a przerwy w łączności opóźniały obieg informacji.

Nie wszędzie nawiązano współpracę z organami Milicji Obywatelskiej, jeśli chodzi o regulację ruchu; związki taktyczne i oddziały organizowały ją wyłącznie własnymi środkami - pilotowały kolumny oraz wystawiały posterunki systemem wahadłowym. W czasie marszu część sprzętu bojowego ulegała uszkodzeniu. W takim wypadku pozostawiano go na drogach wraz z załogami. Po usunięciu usterek kolumny błądziły, ponieważ nie znały rejonu, do którego miały dojechać. W rezultacie niektóre egzemplarze pozostawionego sprzętu bojowego odnajdywano dopiero po kilku dniach, niekiedy w znacznej odległości od dróg marszu.

Żołnierze nie dostali jedzenia i kurtek

Nie we wszystkich przegrupowujących się dywizjach należycie zorganizowano zabezpieczenie kwatermistrzowskie i techniczne. Były nawet przypadki niewydania żołnierzom podróżnej racji żywnościowej i ciepłej odzieży. W rezultacie ci, którzy z różnych powodów pozostawali na drogach, otrzymywali posiłki dopiero po przywiezieniu ich do rejonu ześrodkowania jednostki. Wielu doznało odmrożeń. W kolumnach marszowych zabrakło sprzętu do wyciągania pojazdów wpadających do rowów na skutek poślizgu. Samochody natomiast nie były zaopatrzone w łańcuchy przeciwślizgowe.

Polska Zbrojna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje