Reklama

USS "Theodor Roosevelt". Koronawirus dziesiątkuje załogę

USS "Theodor Roosevelt" na morzu /US NAVY /domena publiczna

Na pokładzie jednego z najpotężniejszych okrętów na świecie, amerykańskiego lotniskowca USS "Theodor Roosevelt", bardzo szybko rozprzestrzenia się koronawirus. Dowódca, kmdr Brett Crozier, poprosił dowództwo o ewakuację załogi.

Reklama

Obecnie okręt znajduje się w bazie Guam, gdzie cała załoga, licząca ponad 5500 osób, jest badana. Żaden z marynarzy nie będzie mógł opuścić portowego nabrzeża, które zostanie poddane ścisłej kwarantannie.

Podczas zeszłotygodniowej konferencji prasowej, admirał Mike Gilday, szef operacji morskich US Navy, powiedział, że postój na Guam i tak był zaplanowany, a "zasoby w ośrodkach medycznych marynarki na Guam pozwolą skuteczniej testować, izolować i, jeśli to konieczne, leczyć marynarzy". Dodał, że spodziewana jest duża liczba chorych ze względu na niewielką przestrzeń, na jakiej znajdują się marynarze.

Reklama

Okazało się, że choroba postępuje bardzo szybko. Wobec tego dowódca, kmdr Crozier, zwrócił się do dowództwa Floty Pacyfiku z prośbą o ewakuację załogi i pozostawienie jedynie obsady szkieletowej - minimalnej potrzebnej do utrzymania mechanizmów okrętu.

W piśmie, do którego dotarło Associated Press, pisał:

"Nie jesteśmy w stanie wojny. Marynarze nie muszą umierać. Jeśli nie będziemy działać teraz, nie będziemy w stanie odpowiednio zadbać o nasz najbardziej zaufany zasób, jakim są marynarze".

Informator agencji dodał, że dowódca pragnie, aby marynarze przebyli kwarantannę na lądzie w odizolowanych mieszkaniach.

Pentagon się zastanawia

Dowódca Floty Pacyfiku, adm. John Aquilino, powiedział dziennikarzom we wtorek wieczorem, że marynarka wojenna pracuje nad tym, aby jak najwięcej marynarzy znalazło się na brzegu, jednocześnie utrzymując załogę szkieletową do monitorowania reaktorów atomowych i utrzymania okrętu.

Powiedział także, że tempo ewakuacji nie może być tak szybkie, jak chciałby dowódca, a sama kwarantanna będzie robiona rotacyjnie. Marynarze pozostaną na brzegu w izolacji przez 14 dni, a następnie powrócą na lotniskowiec, aby inni mogli zejść na ląd.

Dodał, że marynarka planuje wynająć, puste obecnie, pokoje hotelowe i w nich przeprowadzić kwarantannę.

Zgoda dowództwa na rozwiązanie zaproponowane przez kmdr. Croziera, oznaczałaby, że lotniskowiec musiałby zostać tymczasowo wycofany z linii. Na takie rozwiązanie Pentagon nie może sobie pozwolić. Obecność USS "Theodor Roosevelt" na Pacyfiku jest dla Amerykanów kluczowa. Oznacza przede wszystkim większy nacisk na Chiny, w tym na militaryzację spornych obszarów Morza Południowochińskiego. Prócz tego byłby to poważny cios w wizerunek amerykańskiej armii.

- Nie ma sporu między nami a dowódcą okrętu. Robimy wszystko w bardzo przemyślany sposób. To nie jest statek wycieczkowy, on ma uzbrojenie, samoloty - tłumaczył z kolei sekretarz marynarki Thomas Modly w rozmowie z CNN.

Sekretarz Modly poinformował, że obecnie są potwierdzone 93 przypadki zachorowania. Przepadano 1273 marynarzy. W najbliższych dniach marynarka planuje przebadać kolejnych 2700 żołnierzy.

W całej Flocie zdiagnozowano 814 chorych.

Były to ostatnie oficjalne dane, jakie przedstawił Pentagon. Ministerstwo Obrony zdecydowało, że nie będzie już podawało danych dotyczących zarażeń w armii, aby nie informować o skali problemu potencjalnych przeciwników.

USS "Theodor Roosevelt"

USS "Theodor Roosevelt" na co dzień stacjonuje w San Diego, w składzie Floty Pacyfiku. Lotniskowiec na początku marca zawinął do portu w Da Nang w Wietnamie. Jednak jak podkreślają przedstawiciele Pentagonu, nie jest jasne kiedy na pokładzie pojawiły się chore osoby.

Lotniskowiec jest czwartą jednostką typu Nimitz, wybudowaną w latach 1981-1984. Okręt wszedł do służby w 1986 roku i został przydzielony do Floty Atlantyku. Okręty tego typu są największymi jednostkami wojennymi na świecie. Wypierają ponad 100 tysięcy ton i mają długość pokładu 333 metrów.

Po wejściu do służby USS "Theodor Roosevelt", mając na pokładzie 8 Pokładowe Skrzydło Lotnicze, wziął udział w operacji Pustynna Burza. Potem nadzorował przestrzeganie porozumień pokojowych po wojnie w byłej Jugosławii.

Po 11 września 2001 roku uczestniczył w operacjach Enduring Freedom i Iraqi Freedom, mając na pokładzie 1 Pokładowe Skrzydło Lotnicze.

Obecnie patroluje zachodni Pacyfik mając na pokładzie 11 Pokładowe Skrzydło Lotnicze. Jego załoga składa się z ok. 3200 personelu pokładowego i 2480 personelu lotniczego.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje