Reklama

Spektakularna akcja Polaków. Wydobędą z głębin prawdziwy skarb

Fani lotnictwa w całej Europie czekali na ten moment. Muzeum Lotnictwa Polskiego pozyskało środki na wydobycie wraku niezwykłego samolotu. Będzie to druga taka operacja w Europie. Wcześniej zrobili to jedynie Brytyjczycy.

W czerwcu tego roku pracownicy grupy pomiarowej z Instytutu Morskiego w Gdyni w czasie wykonywanie standardowych pomiarów trafili na wrak amerykańskiego samolotu szturmowego Douglas A-20 (DB-7) Havoc.

Reklama

Jak się okazało w czasie badań przeprowadzonych pod koniec czerwca 2013 roku ten egzemplarz był jednym z dostarczonych przez Stany Zjednoczone do Związku Radzieckiego w ramach umowy Lend-Lease. Prawdopodobnie był to jeden ze zmodyfikowanych samolotów przeznaczonych dla lotnictwa Floty Bałtyckiej i służył w 51. MTAP. Modyfikacja polegała na zainstalowaniu radzieckiego uzbrojenia, przebudowaniu części nosowej i komory bombowej, aby mógł przenosić broń torpedową.

Związek Radziecki był największym użytkownikiem samolotów Douglas DB-7 i na jego potrzeby wyprodukowano ponad połowę tych maszyn. Przewidywano dostarczenie 3125 maszyn wszystkich typów, jednak ostatecznie do ZSRR trafiło 2901 samolotów.

Głównymi drogami dostawy była trasa przez Iran, bądź Alaskę. Przyczyną było zbyt duże ryzyko zaatakowania konwojów przez niemieckie okręty podwodne. Maszyny te nazywano w Związku Radzieckim A-20 Boston wzorując się na nazwie nadanej mu przez Brytyjczyków.

Wrak leży na głębokości zaledwie 15 metrów i krakowskie Muzeum Lotnictwa Polskiego rozważało wydobycie wraku już w chwili, kiedy został on odnaleziony.

Pracownicy Muzeum Lotnictwa Polskiego szacują, że wydobycie samolotu będzie kosztowało ok. 200 - 300 tysięcy złotych. Dotychczas nie wiedziano, czy uda się znaleźć sponsora, który sfinansowałby operację. Na szczęście udało się i muzeum rozpoczyna operację. Krzysztof Radwan, dyrektor Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie, powiedział TVN24:

- Planujemy wydobyć wrak na przełomie września i października. Musimy się zmieścić do 15 października, po tym czasie pogoda może już nam nie sprzyjać.

Jak tłumaczył przed kamerami, to bardzo duża i skrajnie trudna, a przede wszystkim kosztowna, operacja:

- Jak zwykle w takich sprawach dużo zależy od pieniędzy. Mamy trochę wsparcia, m.in. od marszałka województwa czy od ministerstwa kultury. Wciąż jeszcze piszemy do różnych instytucji i prosimy o dodatkową pomoc - wyjaśnia. - Liczymy na wsparcie, bo takich operacji nie wykonuje się często, a to może być duże wydarzenie -  dodaje.

Polscy specjaliści planują wydobyć wrak podobnie, jak zrobili to Brytyjczycy w czasie wydobywania jedynego na świecie wraku Dorniera Do-17. Samolot ma być najpierw za pomocą pomp hydraulicznych odklejony od dna i przeniesiony za pomocą specjalnych uchwytów na pokład barki. Później należy martwić się jedynie o transport lądowy.

Dyrektor Radwan mówi, że wrak jest w dobrym stanie, jednak podczas niełatwej akcji może zdarzyć się wszystko, dlatego obawia się o całe przedsięwzięcie.

Na całym świecie dotychczas zachowało się 12 tego typu samolotów. Tylko jeden z nich można oglądać w Europie. Znajduje się on w Wielkiej Brytanii. Byłaby więc to nie lada gratka dla fanów lotnictwa w Polsce.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje