Reklama

"Ślązak". Okręt przekazany po 18 latach budowy

"Ślązak" wracający z prób morskich do Stoczni Wojennej / Wojciech Stróżyk /Reporter


W ramach przebudowy zrezygnowano z planowanego wcześniej przeciwokrętowego i przeciwlotniczego uzbrojenia rakietowego, a także z systemów zwalczania okrętów podwodnych. Okręt miał otrzymać jedynie działo OTO-Melara kal. 76 mm, dwa rosyjskie działka przeciwlotnicze kalibru 30 mm AK-630M, które zostały zdemontowane z wycofanych okrętów typu Tarantul-I, cztery ręczne wyrzutnie rakiet krótkiego zasięgu i cztery karabiny maszynowe. Wkrótce zdecydowano, że AK-630M zostaną zastąpione przez dwa działka kal. 30 mm Marlin-WS.

Reklama

Wówczas do akcji wkroczyła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu. Śledztwo rozpoczęto w 2010 roku pod zarzutem ewentualnych nieprawidłowości w zakresie udzielenia zamówienia na budowę korwety "Gawron". Śledczy byli zdania, że "stocznia nie spełniała określonych w specyfikacji wymogów, m.in. dotyczących posiadania stosownych zabezpieczeń odnośnie do informacji niejawnych. W dodatku nie znajdowała się w sytuacji finansowej, która nie zapewniała wykonanie zamówienia" (sic!).

Śledztwo umorzono 20 stycznia 2014 roku, nie znajdując dowodów na postawione zarzuty albo o nich nie wspominając. Nieoficjalnie, wśród ludzi związanych z wojskiem, mówi się, że prokuratorzy prowadzący sprawę trafili na ścianę milczenia. Po zamknięciu śledztwa rzecznik prokuratury wojskowej ppłk Stanisław Schewe tłumaczył: "Śledztwo zostało umorzone ze względu na to, że nastąpiło przedawnienie karalności czynu. Podpisanie umowy przez dowództwo Marynarki Wojennej miało miejsce w 2001 r., a ewentualny czyn karalny ma pięcioletni okres przedawnienia".

Nowy okręt

Po zmianie rządów, Antoni Macierewicz buńczucznie zapowiadał, że "wróci także modernizacja polskiej marynarki, i wrócą także niezbędne, nowoczesne skuteczne zmiany, które przyniosą chwałę polskiej marynarce i skuteczność działania." Były to jedynie puste słowa. Wówczas SMW pracowała na okręcie bez podpisanej umowy z MON.

W końcu porozumienie udało się podpisać, ale nie zmieniło to sytuacji okrętu. Stocznię Marynarki Wojennej przejęła PGZ, która w oświadczeniu wydanym po zakupie, poinformowała, że "zamierza konsolidować przemysł stoczniowy w ramach Grupy z uwagi na konieczność zabezpieczenia interesów bezpieczeństwa państwa, w tym przede wszystkim Marynarki Wojennej, związanych z realizacją programu 'Zwalczanie zagrożeń na morzu', zawartego w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP. Dodatkowym czynnikiem jest także wypełnienie jednego z punktów Planu na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju dotyczącego odbudowy przemysłu stoczniowego w Polsce".

Po kolejnych miesiącach budowy i ostatecznego wyposażania jednostki, w listopadzie 2018 roku "Ślązak" wyszedł w morze na próby. Stocznia Wojenna nie potwierdzała tej informacji, jednak okręt w asyście holowników opuścił basem stoczniowy. W wysłanym Interia.pl komunikacie, biuro prasowe PGZ napisało: "Do końca marca br. zakończyły się wszystkie próby stoczniowe i morskie leżące w gestii stoczni. Następnie do października br. realizowane były próby z udziałem jednostek i sprzętu wojskowego. Usuwano również ujawnione podczas prób usterki . Wyniki wykonanych prób są pozytywne i potwierdzają osiągnięcie przez okręt kontraktowych parametrów i funkcjonalności wymaganych przez Marynarkę Wojenną. Tym samym zakończył się najbardziej istotny etap przekazywania okrętu, tj. próby zdawczo - odbiorcze".

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje