Reklama

Skandal w Niemczech. Rosyjski sprzęt na niemieckich okrętach

rosyjskie systemy nawigacyjne trafiły na pokłady okrętów podwodnych U35 (S185) i U36 (S186), typu 212A /TKMS /domena publiczna

Jak ujawniły niemieckie media, od 2005 roku na pokłady około stu niemieckich okrętów trafiły systemy nawigacyjne dostarczone przez rosyjską spółkę Tranzas z Sankt Petersburga.

W niedzielnym wydaniu niemieckiego tygodnia Bild dam Sonntag z 28 marca ujawniono, że od 2005 roku na pokłady około stu niemieckich okrętów trafiły systemy nawigacyjne dostarczone przez rosyjską spółkę Tranzas z Sankt Petersburga. Dostawy miały być kontynuowane w ostatnich latach, gdy na pokłady dwóch nowych okrętów podwodnych typu 212A trafiły systemy nawigacyjne typu Navi-Sailor 4100 ECDIS (Electronic Chart Display and Information System), służące do obrazowania elektronicznych map i informacji nawigacyjnych.

Współpraca federalnego ministerstwa obrony Niemiec z rosyjskim przedsiębiorstwem miała rozpocząć się w 2005 roku, w czasie funkcjonowania drugiego rządu Gerharda Schrödera. Współpraca była jedna kontynuowana także później, gdy kanclerzem została Angela Merkel, a rosyjskie systemy nawigacyjne trafiły na pokłady okrętów podwodnych U35 (S185) i U36 (S186), typu 212A, wprowadzonych do służby w niemieckiej marynarce wojennej (Deutsche Marine), odpowiednio, 23 marca 2015 i 10 października 2016 roku.

Reklama

W odpowiedzi na pytania dziennikarzy Bild dam Sonntag do resortu obrony na temat kwestii bezpieczeństwa, poinformowano, że zagrożenia informatyczne/cybernetyczne i kryptograficzne w cyberprzestrzeni są pod pełną kontrolą. Nieoficjalnie jednak, oficerowie Deutsche Marine mieli ostrzegać o zagrożeniach dotyczących integracji systemów spoza państw NATO.

Natomiast latem 2020 roku, Federalny Urząd Ochrony Konstytucji, tj. cywilny kontrwywiad Niemiec, miał ostrzec, że systemy nawigacji morskiej stworzą wektory dla szpiegostwa i sabotażu ze strony obcych państw. W przypadku ataku cybernetycznego dane nawigacyjne mogą zostać podsłuchane i zmanipulowane w najgorszym przypadku aż do całkowitej utraty funkcjonalności okrętu.

Zaniepokojeni sytuacją są także politycy z Sojuszu 90/Zielonych. Tobias Lindner, rzecznik ds. polityki obronnej grupy parlamentarnej tej partii, wezwał dowództwo Bundeswehry do zapewnienia, że oprogramowanie nawigacyjne marynarki wojennej nie będzie źródłem przecieków oraz zapytał, dlaczego nie używa się odpowiedników wyprodukowanych w państwach NATO.

Spółka Tranzas została założona 1990 roku i dostarczała systemy morskie zarówno dla sektora cywilnego, jak i wojskowego. W 2018 roku cywilny dział przedsiębiorstwa został zakupiony przez fińską spółkę Wärtsilä Oyj Abp. Jednak jej część wojskowa pozostała w Rosji, realizując zlecenia na rzecz ministerstwa obrony Federacji Rosyjskiej, dostarczając m.in. symulatory dla marynarki wojennej i otrzymując nagrodę szefa sztabu generalnego rosyjskich sił zbrojnych, gen Nikołaja Makarowa.

Obecnie, kontynuując działalność jako Grupa Kronsztadt, spółka opracowuje wojskowe bezzałogowe statki latające, takie jak Orion czy Altius-U (Altair), a ostatnio zaprezentowała makietę nowego Heliosa.

Rafał Muczyński

MilMag

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: okręt podwodny | Niemcy | Rosja | skandal

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje