Reklama

Rosja buduje nowe śmigłowcowce. A miały być Mistrale za dolara

"Sewastopol", okręt typu Mistral, podczas prób morskich. Rok później został sprzedany Egiptowi /SEBASTIEN SALOM GOMIS/SIPA /East News

W 2010 roku Rosja zamówiła dwa śmigłowcowce we Francji. Ostatecznie okręty trafiły do Egiptu. Obecnie Moskwa postanowiła wybudować jednostki tego typu we własnych stoczniach.

Reklama

Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej złożyło zamówienia na dwa okręty typu Mistral w 2010 roku. Zostały zwodowane w latach 2013 i 2014. Miały nosić nazwy "Władywostok" i "Sewastopol". W tym samym czasie nastąpiła rosyjska aneksja Krymu. Nastąpił poważny kryzys polityczny, którego ofiarami padły oba okręty.

Pod naciskiem NATO i Unii Europejskiej Francuzi anulowali kontrakt o wartości 1,2 mld euro. Jednostki pozostały we Francji, a producent rozpoczął poszukiwania nowego klienta. Rok później rozpoczęto rozmowy z Egiptem. W czerwcu 2016 roku okręty zostały sprzedane i przekazane nowemu właścicielowi. Nazwano je "Gamal Abdel Nasser" i "Anwar as-Sadat".

Wówczas stały się bohaterami kolejnego międzynarodowego skandalu. Tym razem wywołanego przez polskiego ministra obrony. Z trybuny sejmowej Antoni Macierewicz powiedział, "że mistrale zostały sprzedane do Egiptu. I jest prawdą, że w ostatnich dniach zostały de facto przekazane Federacji Rosyjskiej za jednego dolara. Ta operacja rzeczywiście miała miejsce".

Reklama

Natychmiast pojawiło się dementi ze strony Rosji. Gen. Igor Konaszenkow, rzecznik MO FR, powiedział w wywiadzie dla RIA:

- Głupia egzaltacja polskiego ministra obrony narodowej nie jest już tajemnicą, nawet w Polsce.

Dodał także, że wypowiedzi polskiego ministra są skierowane na użytek wewnętrzny i mogą świadczyć o chęci zdobycia poklasku wśród elektoratu. Rewelacjom Macierewicza zaprzeczyli również Francuzi i Egipcjanie. Gdy została złożona interpelacja w tej sprawie, wiceminister MON, Bartosz Kownacki, odpisał, że "informacje dotyczące transakcji między Egiptem a Federacją Rosyjską pochodziły z niejawnych źródeł".

Jak się wkrótce okazało, tym niejawnym źródłem był rosyjski troll, który na swoim koncie twitterowym umieścił zdjęcie jednego z mistrali, przerobionego w programie graficznym. Na dziobie pojawiła się czerwona gwiazda. Miało to być dowodem na przekazanie okrętów Rosji. Polski MON uparcie bronił prawdziwości informacji o sprzedaży okrętów. Tymczasem mijają cztery lata, mistrale nadal pływają pod egipską banderą, a rosyjskie MO zamawia okręty w swoich stoczniach.

Nowe okręty

Agencja prasowa TASS poinformowała, że MO FR miało złożyć zamówienie o wartości około 100 mld RUB (5,76 mld zł) na dwa nowe śmigłowcowce desantowe proj. 23900 typu Priboj. Rosjanie rozpoczęli prace nad nowymi okrętami już w 2014 roku, tuż po anulowaniu kontraktu.

Wstępne projekty pojawiły się już rok później. Wówczas odpowiadało za nie Państwowe Centrum Badawcze im. Kryłowa. Opracowano dwa modele - większy i mniejszy. Budowę planowano w stoczni Siewiernaja Wierf w Petersburgu. Prace jednak trwały nadal.

Ostatecznie zdecydowano, że projektem zajmie się biuro projektowe Zielonodolskoje PKB, a budową stocznia Zaliw w Kerczu. Połączono cechy obu wcześniejszych projektów i nowe jednostki mają być długie na ok. 220 m, mieć 33 m szerokości i ok. 25 tys. t wyporności.

Na pokład ma zabrać około 900 żołnierzy piechoty morskiej, ok. 20 śmigłowców różnego typu oraz 6 poduszkowców desantowych.

Stępkę pod pierwszy z okrętów planowano położyć w dniu zakończenie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, 9 maja 2020 roku, jednak ze względu na światową epidemię, ceremonię przesunięto. Wedle wstępnych planów okręty mają być oddane do służby w latach 2026-27. Okręty mają otrzymać nazwy "Sewastopol" i "Władywostok". Te, które miały nosić mistrale.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje