Przetarg na śmigłowce. Co MON obiecał?

Minister Antoni Macierewicz od czasu zakończeniu rozmów w sprawie zakupu Caracali kilka razy wspominał, że ma zamiar kupić śmigłowce z wolnej ręki. W końcu jednak rozpisano przetarg.

Tuż po zerwaniu rozmów dotyczących dostawy Caracali Macierewicz zapowiedział zakup śmigłowców Black Hawk z dostawą do końca 2016 roku. Miał też zostać podpisany kontrakt z PZL Mielec. Minister mówił wówczas w mieleckiej fabryce: "Z tyłu za mną stoi egzemplarz śmigłowca Black Hawk. Już niedługo, mam nadzieję, takimi śmigłowcami będą latały polskie siły specjalne. Po dzisiejszej rozmowie z panem prezesem wiem, że mogę spokojnie powiedzieć, że jeszcze w tym roku i w tym tygodniu rozpoczną się rozmowy, w tym roku uzyskają one swoje zwieńczenie. (...) Już z tego co wiem w tym roku pierwsze śmigłowce, pozwalające na realizację ćwiczeń przez siły specjalne, zostaną im dostarczone. To pokazuje jakim potencjałem Polska dysponuje, to pokazuje jakim potencjałem Mielec dysponuje".

Reklama

Niedługo później w Łodzi złożył kolejną obietnicę: "Podjęliśmy decyzję o tym, że już w tym roku są dostarczone przynajmniej pierwsze dwa helikoptery z Mielca, a w przyszłym roku osiem helikopterów. A równocześnie częścią umowy z Mielcem będzie porozumienie gwarantujące, że tutaj w Łodzi powstanie centrum serwisowe tych wszystkich prac, tych wszystkich helikopterów które dostarczy Mielec". Mówił wówczas o zakupie 21 śmigłowców Black Hawk.

Wieczorem tego samego dnia, 11 października, w TVP Info poinformował, że do Wojska Polskiego trafi przynajmniej 50-70 śmigłowców, przy czym dostawę pierwszych ośmiu zaplanowano na 2017 rok.

Już tydzień później przedstawiono dokument, w którym Macierewicz nadmienił, że pierwsze dostawy śmigłowców miałyby  miejsce w 2018 roku, czyli rok później niż dotychczas twierdził. Powiedział wówczas: "Ministerstwo Obrony Narodowej będzie zmierzało w toku całego procesu wyposażania polskich Sił Zbrojnych w co najmniej 50 śmigłowców do tego, żeby każda z fabryk produkujących w Polsce. mogła dostarczyć niezbędny Siłom Zbrojnym sprzęt." Zasugerował tym samym, że zamówienia trafią do amerykańskiej fabryki w Mielcu i włoskiej w Świdniku.

 Pod koniec października Centrum Operacyjne MON poinformowało, że śmigłowce dla sił specjalnych i SAR będą dostarczone w 2017 roku. Po czym rozpoczęto rozmowy z "z trzema potencjalnymi dostawcami śmigłowców, najpilniej wymaganych przez polskie siły zbrojne" - jak powiedziała Beata Perkowska, zastępca dyrektora CO MON.

Niestety już kilka dni później Macierewicz poinformował, że jego obietnica zakupu 21 śmigłowców "nigdy nie była aktualna".

- Na tej samej zasadzie można powiedzieć, że ogłosiłem zakup w Świdniku od firmy Leonardo. Tak samo można powiedzieć, że ogłosiłem zakup od Airbusa. - mówił na antenie TVP.

2 grudnia MON poinformował, że w ramach pilnej potrzeby operacyjnej planuje zakup 14 śmigłowców. Rok się kończył, a obiecanych w październiku śmigłowców nie było. 10 stycznia rzecznik MON, Bartłomiej Misiewicz, poinformował, że "testowe śmigłowce powinny zostać przekazane Siłom Zbrojnym na przełomie stycznia i lutego." Kończy się luty, a nowych śmigłowców nadal nie ma.

18 stycznia MON poinformował, że planuje zakupić po 8 maszyn dla Wojsk Specjalnych i Marynarki Wojennej. Taka informacja znalazła się w komunikacie, który MON opublikował 20 lutego.

Przetarg

Katarzyna Jakubowska z Centrum Operacyjnego MON pisała (zachowano oryginalną pisownię): "W dniu dzisiejszym Inspektorat Uzbrojenia, jako zamawiający w imieniu Ministra ON uzbrojenie i sprzęt wojskowy dla polskich Sił Zbrojnych ogłosił rozpoczęcie negocjacji z 3 wykonawcami, którzy już wcześniej złożyli oferty wstępne na dostawy 8 śmigłowców zdolnych do prowadzenia przez wojska specjalne misji poszukiwawczo-ratowniczych w warunkach bojowych oraz 8 maszyn przeznaczonych do zwalczania okrętów podwodnych z jednoczesną zdolnością do prowadzenia misji ratowniczych na morzu."

Wielu ekspertów jest zdziwionych wymogiem podwójnej specjalizacji maszyn przeznaczonych dla floty. Nie ma na świecie marynarki wojennej, która do tak różnych zadań używa tego samego egzemplarza śmigłowca. Zadania SAR i ZOP tak znacznie się różnią, że  śmigłowiec nie będzie w stanie w pełni wykonywać obu powierzonych obowiązków. Ograniczone zdolności SAR ma każdy śmigłowiec morski, ale nikt na świecie nie robi tego na tym samym płatowcu.

Wnętrze śmigłowca ZOP jest wypełnione po sufit specjalistycznym sprzętem do wykrywania i śledzenia okrętów podwodnych. Stanowiska operatorów elektroniki zajmują większą część kadłuba. Aby śmigłowiec w pełni mógł wykonywać zadania SAR to wyposażenie przed misją musiałoby być zdemontowane, aby zrobić miejsce na sprzęt ratunkowy, nosze, czy kosz ratowniczy. Owszem jest to realne, ale czasochłonne i w praktyce wyklucza możliwość szybkiej konwersji w przypadku konieczności wsparcia śmigłowców dyżurnych.

Kolejną zadziwiającą kwestią, jest pilny zakup śmigłowców dla Wojsk Specjalnych, a odkładanie zakupu śmigłowców dla Marynarki Wojennej. Pani Katarzyna Jakubowska stwierdziła, że "w pierwszym etapie podjęte zostaną negocjacje nad pozyskaniem śmigłowców dla wojsk specjalnych, których pozyskanie jest najbardziej pilne. Śmigłowce wykorzystywane obecnie do dyżurów na morzu posiadają resursy do końca 2019 roku i nieprzerwanie wypełniają stawiane przed nimi zadania." Napisanie, że mija się z prawdą byłoby najdelikatniejszym określeniem.

- Niebawem śmigłowiec W-3WARM nr 0906 będzie musiał mieć wykonane wymiany agregatów resursowych. W sumie będzie mógł jeszcze latać około 100 godzin - mówi nam jeden z oficerów Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej chcący zachować anonimowość.

- O  W-3WARM nr 0815 nawet nie wspominam, \gdyż jest niesprawny. W służbie zostają więc 2 Pałery (Mi-14PŁ/R - przyp SZ) - dodaje marynarz.

Nie to jednak jest największym problemem BLMW. W styczniu odeszło do cywila 3 pilotów Mi-14 PŁ/R, w tym dwóch dowódców załóg z uprawnieniami do lotów w każdych warunkach atmosferycznych. Odeszło także 2 ratowników pokładowych, technik pokładowy i kilku innych wysokiej klasy specjalistów. W sumie 23 żołnierzy. Nie chcieli czekać na kolejne obietnice rządu i zapowiadane cięcia emerytur.

- Na Mi-14PŁ/R zostało tylko półtorej załogi. Jeden dowódca załogi może latać w dzień i w nocy, drugi tylko w dzień - mówią żołnierze z BLMW.

Latają na maszynach, które mają ponad 30 lat. Mi-14PŁ/R o numerach 1009 i 1012 zostały zakupione w 1983 roku. I faktycznie kończą im się resursy w najbliższym czasie. 1012 zostanie wycofana do końca 2017 roku, a 1009  w połowie 2018 roku. W sumie na ponad 500 kilometrów polskiego wybrzeża na razie pozostały 2 śmigłowce ratunkowe z prawdziwego zdarzenia.

- W-3WARM i W-3WA TSAR pozostają nadal w firmie Leonardo w Świdniku, gdzie były modyfikowane. Opóźnienie w odbiorze pierwszych śmigłowców przekroczyło już rok. Skutkuje to faktem, że BLMW posiada obecnie 3 sprawne śmigłowce ratownicze - dwa Mi-14PŁ/R i jeden W-3WARM. Niesprawność jednego śmigłowca W-3 spowoduje zawalenie się systemu dyżurowego ze względu na braki załóg Mi-14PŁ/R. Odbiór zmodyfikowanych śmigłowców niewiele tu zmieni, bowiem załogi i personel naziemny wymagają przeszkolenia i wykonania lotów w celu co najmniej zapoznania się z wprowadzonymi zmianami konstrukcyjnymi - mówią żołnierze.

Tymczasem te "pilnie" wymagające wymiany śmigłowce 7. Eskadry Działań Specjalnych nie są wcale w takim złym stanie. Owszem najstarsze pochodzą z 1989, ale najmłodsze z przełomu 2010/2011 roku. Zakupione zostały w ramach PPO na potrzeby PKW Afganistan. Oczywiście Eskadra potrzebuje nowych śmigłowców, ponieważ zadania wykonywane na rzecz komandosów są bardzo wymagające, ale porównując sytuację, w jakiej znalazło się lotnictwo morskie, ta w 7. EDS z pewnością nie jest zła.

CZYTAJ WIĘCEJ: Tragiczna sytuacja w Marynarce Wojennej

MON w swoim piśmie poinformował również, że planuje się zakup "śmigłowców zdolnych do prowadzenia przez wojska specjalne misji poszukiwawczo-ratowniczych w warunkach bojowych", czyli CSAR. Jest to o tyle dziwne, że w misjach CSAR wyspecjalizowane się załogi śmigłowców W-3PL Głuszec i Mi-24 z 56. Bazy Lotniczej w Inowrocławiu. Nie wiadomo, czy MON planuje przeniesienie załóg do 7. EDS, czy też jest to błąd w opublikowanym komunikacie. Należy bowiem nadmienić, że płatowce wykorzystywane do CSAR różnią się znacznie od tych, które znajdują się na stanie Wojsk Specjalnych.

Poufność, czyli jak nie powiedzieć nic

Pani Jakubowska napisała w komunikacie, że "postępowanie prowadzone jest w trybie przewidzianym dla zamówień o podstawowym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa.

W związku z tym negocjacje prowadzone muszą być w trybie całkowitej poufności. Oznacza to, że do czasu ich zakończenia opinii publicznej nie mogą być przekazywane żadne informacje szczegółowe.

Właśnie w związku z taką kwalifikacją postępowania ze wszystkimi oferentami należało na etapie wstępnym uzgodnić zasady obiegu informacji niejawnych. Nie całkowita spójność w tym zakresie przepisów polskich i amerykańskich okazała się przyczyną nieco dłuższego, niż początkowo zakładano trwania fazy wstępnej. Pragnąc w pełni zapewnić równoprawne traktowanie oferentów europejskich i amerykańskich prowadzący postępowanie Inspektorat Uzbrojenia zmuszony był wypracować nowe formuły w zakresie wymiany niezbędnych dokumentów. Zapewniły one pełną konkurencyjność postępowania przy jednoczesnym zagwarantowaniu bezpieczeństwa informacyjnego." (zachowano oryginalną pisownię).

Pomysł ten skrytykował na antenie Polsat News gen. Skrzypczak.

- Polskiego podatnika nie wolno oszukiwać. Polski podatnik ma prawo wiedzieć, dlaczego tak dużo płacimy za sprzęt dla wojska. Koszty są większe niż można było tego oczekiwać i szacować - powiedział.

Nie tylko on tak uważa. Eksperci związani z lotnictwem sugerują, że tajność postępowania ma ukryć znacznie wyższe koszty jednostkowe pozyskania śmigłowca w porównaniu z poprzednim, unieważnionym, przetargiem.

Zdaniem gen. Skrzypczaka, negocjacje faworyzują Black Hawki.

- Powstaje pytanie: czy Mielec takie śmigłowce zrobi? Moim zdaniem nie ma takich technologii, żeby takie śmigłowce dla polskich sił zbrojnych zrobić. Śmigłowce, które robi Mielec, są prostej konstrukcji, mogą być wykorzystywane w charakterze transportowym, czy turystycznym, a na pewno nie bojowym, jak to ma być tych szesnaście. Jaki to ma sens? - mówił na antenie Polsat News.

Jest to prawda. Fabryka w Mielcu nie produkuje specjalistycznych wersji, jakie używają amerykańskie Wojska Specjalne. W Mielcu powstaje S-70i, który jest odmianą UH-60M Black Hawk oferowaną na eksport. W porównaniu do UH-60M jest lżejszy o ok. 500 kg przez brak wyposażenia zastrzeżonego dla amerykańskich sił zbrojnych. Część systemów jak urządzenia łączności i GPS zastąpiono urządzeniami bez ograniczeń eksportowych. Tymczasem do operacji specjalnych używa się MH-60G i HH-60G Pave Hawk, które posiadają specjalistyczne wyposażenie, na którego sprzedaż wymagana jest zgoda Kongresu USA.

Offset

MON poinformował, że "zaniedbania w obszarze wymagań offsetowych popełnione przez poprzednie kierownictwo MON stały się przyczyną przeciągających się ponad rok dyskusji z firmą Airbus Helicopters, w toku których strona francuska nie była w stanie przedłożyć satysfakcjonującej stronę polską propozycji. Ostatecznie stało się to przyczyną przerwania negocjacji offsetowych przez Ministerstwo Rozwoju i unieważnienia całego poprzedniego postępowania."

Niestety nadal nie wiemy na czym te zaniedbania polegały, gdyż MON zasłania się tajemnicą. Airbus wystosował wówczas list otwarty do polskiego rządu, w którym podkreślił, że nie prowadził negocjacji w złej wierze - wręcz przeciwnie, był otwarty, mimo ślimaczących się rozmów. Francuzi oświadczyli, że zaoferowali kontrakt offsetowy o wartości przekraczającej cenę netto dostawy 50 śmigłowców, która została ustalona w wysokości 10,8 mld zł.

Przypomnijmy, że Polska miała kupić 50 śmigłowców Caracal. 19 z nich miało zostać zbudowanych we Francji, przy współudziale polskich pracowników. Pozostałe 31 w Polsce, w nowej fabryce w Łodzi. Aby dotrzymać wymagań strony polskiej, brakujące 19 maszyn miało być wybudowane w Polsce z przeznaczeniem na eksport, np. do Kuwejtu, który zamówił 30 sztuk za 4,3 mld zł (1 mld euro).

Cena za polskie śmigłowce to około 60 proc. wartości kontraktu netto, pozostała część kontraktu to pakiet logistyczny i szkoleniowy, który obejmował wyposażenie baz wojskowych (dedykowane do typu wyposażenie), szkolenie techników, załóg (w tym koszt dwóch symulatorów lotu), ulokowanie w Polsce centrum serwisowego, zapas części zamiennych na 30 lat itd.

CZYTAJ WIĘCEJ: Dlaczego Caracale były takie drogie?

Jakie są wymagania offsetowe podczas tego przetargu? Tego pewnie się nie dowiemy. Na razie MON oczekuje "na przystąpienie oferentów do negocjacji, które obejmą nie tylko doprecyzowanie wymogów taktyczno - techniczne śmigłowców oraz parametry finansowe, ale także harmonogramy dostaw oraz szczegółowe zobowiązania offsetowe dostawcy.

Ze względu na fakt pełnej wiedzy oferentów zarówno o własnych możliwościach produkcyjnych i offsetowych, jak i o oczekiwaniach Sił Zbrojnych spodziewamy się niezwłocznego przedłożenia przez nich ofert wstępnych i szybkiego prowadzenia niezbędnych negocjacji z komisją przetargową."

MON niestety nie informuje, kiedy spodziewa się pierwszych dostaw. Oby nastąpiło to wcześniej, niż wycofanie pierwszego Mi-14PŁ/R...

***Zobacz materiały o podobnej tematyce***

Dowiedz się więcej na temat: Sławek Zagórski | Marynarka Wojenna RP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje