Reklama

Program Perkoz odłożony. Średnia wieku śmigłowców to 43 lata

Najmłodsze Mi-2 mają 34 lata. Następcy nadal nie widać... /Wojciech Traczyk /East News

Brak planowania

Inspektorat Uzbrojenia planował, że ogłoszony w zeszłym roku dialog techniczny potrwa od lipca do grudnia 2020 roku. Tymczasem został wstrzymany bezterminowo bez podania przyczyny. Te tradycyjnie są niejawne.

Reklama

Oznacza to, że zakup nowych śmigłowców, albo modernizacja starszych modeli przesunie się o kolejny rok. Takie łatanie i mikro-zakupy są pokłosiem decyzji rządu PiS dotyczącego zerwania umowy na zakup śmigłowców wielozadaniowych w 2016 roku. Warto przypomnieć, że najmłodszy Mi-2 ma 34 lata i jest starszy od niektórych pilotów, którzy nim latają.

A nie jest to jedyny problem Sił Zbrojnych. Wycofywane są także najstarsze Mi-8 Wojsk Lądowych m.in. z 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. Po odrzuceniu umowy na caracale w 2016 roku nowego przetargu na śmigłowce dla Wojsk Lądowych nie rozpisano i na razie takich planów nie ma. W dodatku niedawno Wojska Lądowe straciły w wypadku jeden z Mi-17 wyprodukowanych w latach 80., dodatkowo uszczuplając stan maszyn.

Nie jest żadną tajemnicą, że polskie śmigłowce szturmowe Mi-24 od wielu lat nie posiadają żadnej zdolności do niszczenia czołgów i jakichkolwiek ciężej opancerzonych pojazdów potencjalnego przeciwnika. Mi-24 wysłane na zagraniczne misje były uzbrojone jedynie w broń strzelecką i niekierowane pociski rakietowe 57 mm.

Ponadto problem stanowią resursy tych maszyn, które dość szybko się kończą i większość maszyn ma zostać wycofana do 2022 roku. Tymczasem program "Kruk", mający na celu znalezienie następcy ponownie jest odsuwany.

Z kolei do Wojsk Specjalnych trafiły cztery sztuki śmigłowców S-70i, których "dostosowywanie do wymagań SZ" właśnie się kończy, a które w zasadzie nadają się wyłącznie do szkolenia, a nie prowadzenia operacji specjalnych. Marynarka Wojenna czeka na cztery sztuki AW101, które będą dostarczone w niespotykanej nigdzie indziej na świecie wersji SAR/ASW, łączącej dwie wykluczające się funkcje - ratowniczą i zwalczania okrętów podwodnych.

Wszystko to wbrew logice i wojskowej praktyce, która mówi, że im mniejsza różnorodność sprzętu, tym łatwiej prowadzić działania logistyce. Tymczasem tworzone są mikro-floty, które sprawiają problemy logistyczne, szkoleniowe, ale z drugiej strony politycy mogą pochwalić się zakupem, który ładnie wygląda na defiladach. Wkrótce polskie śmigłowce będą się nadawały jedynie na złom, a to oznacza, że Siły Zbrojne staną przed ogromnym problemem.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje