Reklama

Polska w NATO. Co się zmieniło po 20 latach?

Większość brygad zmechanizowanych posiada sprzęt, który ma około 40 lat /st.chor. Rafał Mniedło /domena publiczna

Odwiedzając Warszawę w 1994 Bill Clinton oświadczył, że rozszerzenie NATO nie jest kwestią czy, ale kiedy i jak. Rok później amerykański Kongres przyjął uchwałę, pozwalającą na rozszerzenie NATO o Czechy, Polskę, Słowację i Węgry. Stosowny moment nastąpił po pięciu latach. W 1999 w 50-lecie NATO Polska stała się pełnoprawnym członkiem Sojuszu. Mimo to po dwudziestu latach Siły Zbrojne RP nadal są pełne niedociągnięć i paradoksów.

Reklama

Włączenie się w struktury obronne zachodniego świata było wyzwaniem dla Sił Zbrojnych RP. Polska armia bazująca na rekrutach z powszechnego poboru zaczęła operować ramię w ramię z jednostkami tworzonymi przez zawodowych żołnierzy. Wprawdzie doborowe formacje Wojska Polskiego od lat uczestniczyły w misjach ONZ a sam proces przystąpienia do Sojuszu Północnoatlantyckiego poprzedzały lata przygotowań jednak nowe realia wymusiły rewolucję jakościową w wojsku.

Trudna transformacja lat dziewięćdziesiątych zbierała swoje żniwo we wszystkich dziedzinach działalności państwa. Nie ominęła też wojska. W dobie drastycznych cięć budżetowych oszczędzano na wszystkim, w tym również na kosztownych programach modernizacyjnych.

Polscy lotnicy rozpoczęli służbę w NATO za sterami wiekowych samolotów MiG-21bis oraz nieco nowocześniejszych MiG-29 i Su-22. Jednak, pomimo trudność, Siły Zbrojne zmieniały swój obraz. Zaangażowanie w operacje wojskowe na Bałkanach, w Iraku i wreszcie w Afganistanie powodowało, że polscy żołnierze coraz bardziej upodabniali się do swoich zachodnich kolegów.

Na wojnę

Paradoksalnie efektem przystąpienia do NATO było zaangażowanie znacznych sił w działania bojowe. Początkowo w Zatoce Perskiej, potem w Afganistanie Polacy prowadzili złożone operacje wykorzystując jednostki specjalne, wozy opancerzone, artylerię i wreszcie lotnictwo. Po raz pierwszy po 1945 Polacy zdobywali doświadczenie na współczesnym polu bitwy.

Jednak największym przełomem związanym z obecnością Polski w NATO była rewolucja w sposobie funkcjonowania sił zbrojnych. Wojsko Polskie przestało być armią z poboru, zgodnie z modelem wypracowanym jeszcze w Związku Radzieckim. Sojusznicze zobowiązania wymogły na Sztabie Generalnym tworzenie wyspecjalizowanych struktur, które następnie były angażowane w ramach międzynarodowych operacji pod egidą NATO.

Takie działanie wymagało angażowania specjalistów, nie tylko znających język angielski ale również specjalistyczne procedury obowiązujące u sojuszników. Coraz więcej polskich żołnierzy szkoliło się poznając doktrynę i sprzęt swoich zachodnich kolegów. Następnym krokiem była budowa armii zawodowej. Taki model miał pozwolić na wykształcenie i utrzymanie wykwalifikowanych kadr w ramach trzech korpusów; szeregowych, podoficerów i oficerów zawodowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje