Reklama

Personnel Recovery. Najtrudniejsza z misji

Personnel Recovery, czyli ewakuacja personelu z wrogiego terytorium jest jedną z najtrudniejszych. W Polsce prowadzi je wyłącznie 2. Eskadra Śmigłowców ze składu 56. Bazy Lotniczej z Inowrocławia.

Załogi specjalizujące się w odzyskiwaniu izolowanego personelu są skarbem dla odciętych pilotów, czy żołnierzy oddziałów działających na zapleczu wroga. Wyobraźmy sobie sytuację, że pilot samolotu wykonującego zadanie nad wrogim terytorium musi z różnych przyczyn opuścić maszynę. Odpala fotel katapultowy, otwiera się spadochron i powoli opada na ziemię. Ląduje pomiędzy wrogimi oddziałami, które chcą go za wszelką cenę dopaść. Co dalej?

Reklama

Każdy pilot wyposażony jest w specjalną radiostację ratowniczą, którą uruchamia zaraz po wylądowaniu. Dzięki niej może nawiązać łączność radiową i przekazać dokładną pozycję, a także stan zdrowia i poziom zagrożenia.

Natychmiast po zgłoszeniu straty samolotu rusza specjalistyczna machina, która opracowuje plan ewakuacji pilota. Nad planem pracuje specjalny zespół zadaniowy zwany PRTF, co znaczy Personnel Recovery Task Force. To on decyduje jak wielki zespół wyleci, gdzie najlepiej odebrać żołnierza, oraz jakie wsparcie przydzielić oddziałowi ratunkowemu. Planowanie jest bardzo złożone i nie jest takie proste.

Bardzo często operację wspierają różne rodzaje sił zbrojnych: marynarka, siły powietrzne, wojska specjalne. Plan musi być dopracowany w każdym szczególe. Kiedy wszystko to zostanie ustalone, w odpowiednio wybranym momencie startują śmigłowce ratunkowe.

2. Eskadra Śmigłowców

W Polsce operacje Personnel Recovery wykonuje 2. Eskadra Śmigłowców wyposażona w Mi-24W oraz W-3PL "Głuszec". To oni w razie utraty maszyny nad wrogim terytorium ewakuowaliby polski personel.

Członkowie załóg nie tylko ewakuowaliby pilota, mogliby również udzielić mu pomocy medycznej. Na pokładach "Głuszców" znajdują się żołnierze, szkoleni w Instytucie Medycyny Pola Walki WIM (WIĘCEJ O SZKOLENIU WOJSKOWYCH MEDYKÓW), a sam śmigłowiec wyposażony jest podobnie jak karetka pogotowia. Na jego pokładzie można przeprowadzić wszystkie podstawowe procedury ratujące życie. Choć takie sytuacje zdarzają się stosunkowo rzadziej. Jest to przede wszystkim grupa ratownicza.

Nim to jednak nastąpi teren zabezpieczają żołnierze oddziałów specjalnych, którzy muszą zidentyfikować ewakuowaną osobę i być gotowym do odparcia ewentualnego przeciwnika. Z tego powodu bardzo często ćwiczy się współdziałanie pomiędzy poszczególnymi jednostkami odpowiedzialnymi za operację ewakuacji personelu.

Szkolenie

W Inowrocławiu w 56 Bazie Lotniczej odbyły się w ostatnich dniach zajęcia taktyczne z zakresu odzyskiwania izolowanego personelu.

Prócz polskich załóg w szkoleniu miały uczestniczyć trzy śmigłowce AH-64 Apache i jeden CH-47 Chinook z 12. Brygady Śmigłowcowej Armii USA (12.CAB). Amerykańskie załogi z 12. CAB na co dzień nie wykonują tego typu misji, więc mieli uczyć się od Polaków. Niestety warunki pogodowe w Niemczech uziemiły amerykańskie maszyny. Pojawiły się za to załogi Black Hawków ze słynnego 57. Rescue Squadron, który wykonuje najtrudniejsze misje ewakuacyjne. Z bazy RAF Lakenheath w Wielkiej Brytanii przysłał sławnych żołnierzy, zwanych PJ (pararescue jumper), którzy specjalizują się w misjach Combat Search and Rescue. Przedstawicielem Wojsk Specjalnych był Zadaniowy Zespół Bojowy JW "Agat" z Gliwic.

W ćwiczenia zaangażowane były także dowództwa 1 Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych, centrów szkolenia Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej oraz Wojsk Lądowych, Wojskowego Ośrodka Szkolenia Kondycyjnego w Zakopanym, Centralnej Grupy Działań Psychologicznych w Bydgoszczy, 49 Bazy Lotniczej oraz 33 Bazy Lotnictwa Transportowego. W przypadku realnej potrzeby to one przejęłyby na siebie zadanie przygotowania i zabezpieczenia misji.

Szkolenie zostało podzielone na dwa zasadnicze bloki tematyczne: zajęcia teoretyczne oraz trzydniowy cykl zajęć praktycznych. Żołnierze doskonalili procedury i uczyli się od siebie sposobu działania za liniami wroga. W przyszłości planowane są kolejne tego typu warsztaty doskonalące tę najtrudniejszą sztukę.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sławek Zagórski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje