Reklama

ORP "Ślązak". Marynarka planuje dozbrojenie okrętu

"Ślązak" podczas prób stoczniowych / Wojciech Stróżyk /Reporter

Gdy ORP "Ślązak" podnosił banderę, obyło się bez hucznej uroczystości. Nie rozsyłano na prawo i lewo zaproszeń i akredytacji, a samo zachowanie Marynarki Wojennej było dość zaskakujące. Teraz jednak robi się wokół okrętu głośniej - dowództwo floty chce go dozbroić. Pytanie, czy jest to możliwe?

Reklama

Obecnie na "Ślązaku" na próżno można szukać nowoczesnego, potężnego uzbrojenia rakietowego. Gdyby okręt został ukończony w pierwotnej konfiguracji byłby prawdziwym wzmocnieniem dla Marynarki Wojennej RP.

Reklama

Tak się, niestety, nie stało z winy ministrów Klicha, który zawiesił program i Siemoniaka, podczas rządów, którego zdecydowano o zdeklasowaniu korwety. Sporo winy leży też po stronie premiera Millera, który nie zdecydował się objąć programu rządowymi gwarancjami.

Do problemów dołożyły się też kolejne rządy, z obecnymi włącznie i sama stocznia. Przez lata nieoficjalnie mówiło się, że niemiecka stocznia zaproponowała budowę pierwszej jednostki w Hamburgu, przy udziale polskich stoczniowców i z użyciem polskich materiałów. Strona polska jednak się na to nie zgodziła.

Później Niemcy jeszcze kilka razy proponowali pomoc przy ukończeniu okrętu. Ostatnim razem za czasów ministra Macierewicza. Ministerstwo nawet nie odpowiedziało na tę propozycję.

Swoje dołożyli też sami marynarze, którzy nawet nie pojawili się na posiedzeniu, dotyczącym przyszłości jednostki. O jej kształcie zadecydowali oficerowie Wojsk Lądowych... W ten sposób powstało kosztowne kuriozum.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje