Reklama

Nowa twarz Bundeswehry

Niemiecka armia ma być dobrze przygotowana do udziału w misjach zagranicznych. Musi także sprostać nowym wyzwaniom politycznym w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony.

Chociaż po II wojnie światowej niemieckie społeczeństwo było przeciwne odbudowie sił zbrojnych, w 1955 roku pod naciskiem Stanów Zjednoczonych utworzono Bundeswehrę. Kanclerz Konrad Adenauer uważał, że powstanie armii przyczyni się do odbudowy suwerenności państwa.

Najnowocześniejsza armia obronna

Reklama

Pod koniec lat osiemdziesiątych Bundeswehra stała się największą i jedną z najbardziej nowoczesnych armii obronnych w Europie Zachodniej. Powoli zyskiwała także akceptację społeczną. Obowiązywały jednak pewne ograniczenia. Nie istniał sztab generalny odpowiedzialny za planowanie strategiczne - wojska lądowe, jednostki bojowe sił powietrznych i morskich były podporządkowane zintegrowanym strukturom dowodzenia NATO.

Tylko humanitarne

Artykuł 87a konstytucji wykluczał udział niemieckich żołnierzy w tych misjach pokojowych ONZ, w których mogliby oni być zmuszeni do użycia broni. Uczestniczyli jedynie w operacjach humanitarnych oraz szkoleniowych. Do zjednoczenia RFN, jako "mocarstwo cywilne" (Zivilmacht), stosowała "dyplomację książeczki czekowej" (Scheckbuchdiplomatie); brak zaangażowania militarnego rekompensowano dużymi transferami pieniężnymi oraz wykonywaniem zadań logistycznych. Dopiero w 1994 roku Federalny Trybunał Konstytucyjny uznał użycie Bundeswehry za granicą za zgodne z konstytucją. Przełomowym momentem było włączenie się Niemiec w interwencję NATO w 1999 roku w byłej Jugosławii. Pod hasłem "Nigdy więcej Auschwitz" na prośbę USA rząd w Berlinie udostępnił samoloty Tornado do nalotów mających powstrzymać pacyfikację albańskiej ludności Kosowa. Był to precedens, gdyż operacja ta nie miała mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Spore kontrowersje


Uczestnictwo Niemiec w międzynarodowych misjach wojskowych jest obecnie jednym z priorytetów niemieckiej polityki zagranicznej. W Berlinie panuje przekonanie, że wymaga tego pozycja Niemiec jako kraju żyjącego z eksportu - stąd konieczność zapewnienia pokoju w newralgicznych rejonach świata. Kwestią otwartą jest, gdzie, kiedy i w jakich operacjach zagranicznych Bundeswehra będzie brać udział (zazwyczaj wzbudzają one duże kontrowersje i sprzeciw sporej części opinii publicznej), o tym bowiem nadal decyduje Bundestag.

Afgański przełom

"Bezpieczeństwa Niemiec trzeba bronić pod Hindukuszem", tym hasłem usprawiedliwiano misję afgańską. Zgodnie z mandatem przyjętym przez Bundestag 21 grudnia 2001 roku do Afganistanu wysłano 1,2 tysiąca żołnierzy. Oddziały te zostały rozlokowane na północy (względnie spokojnej) Afganistanu, ich działania miały ograniczać się do zadań logistycznych, pomocowych, szkoleniowych i stabilizacyjnych. Kiedy w 2008 roku zaczęło dochodzić do coraz częstszych ataków na niemiecki kontyngent, Niemcy musieli do misji stabilizacyjnej dołożyć komponent bojowy. Niemiecka armia wystawiła liczącą około 300 żołnierzy pierwszą w historii jednostkę bojową, w 2009 roku zaś złagodzono national caveats, czyli ograniczenia zabraniające Bundeswehrze udziału w akcjach bojowych. Obecnie nie tylko pomaga ona w odbudowie szkół czy szpitali, lecz także szkoli afgańską policję, a gdy zajdzie taka potrzeba - włącza się do akcji bojowych.

Mniej zdolna i droższa

W ocenie Europejskiej Agencji Obrony (2011 rok) Bundeswehra jest mniej zdolna do działania niż inne armie europejskich i od nich droższa. Niemcy są w stanie wysłać na misje zagraniczne równocześnie zaledwie siedem tysięcy żołnierzy, Brytyjczycy - 22 tysiące, a Francja - 30 tysięcy. Na jednego niemieckiego żołnierza biorącego udział w misji zagranicznej przypada 35 jego kolegów skoszarowanych w kraju i 15 pracowników wojska. Wydatki Niemców na utrzymanie wojskowego na misji zagranicznej są trzykrotnie wyższe niż wynosi średnia w UE.

Armia ograniczona

Misja afgańska przyspieszyła dyskusję o roli armii w polityce bezpieczeństwa i obronności (wpłynęło na to szczególnie tak tragiczne wydarzenie, jakim była decyzja niemieckiego pułkownika o zbombardowaniu skradzionych przez Talików cystern - we wrześniu 2009 roku w jej wyniku zginęło ponad stu cywilów). Ówczesny minister obrony Karl zu Guttenberg doszedł do wniosku, że to najwyższy czas, aby zerwać z historycznym dziedzictwem Bundeswehry jako "armii ograniczonej" i rozpocząć dyskusję o politycznych ambicjach Niemiec w Unii Europejskiej i na świecie. Niemieccy politycy uważają, że blisko 70 lat po II wojnie światowej Berlin nie musi już kierować się względami historycznymi w kształtowaniu polityki bezpieczeństwa.

Szkolenia afgańskiej armii


Udział niemieckich żołnierzy w misji w Afganistanie również miał duży wpływ na reformę Bundeswehry. Ponaddziesięcioletnia obecność Niemców w regionie ogarniętym wojną wymusiła zmiany w koncepcji ich armii. Z wojska poborowego Bundeswehra staje się (ten proces trwa nadal) armią zawodową z niewielką liczbą ochotników. Do 2014 roku Niemcy będą stopniowo redukować kontyngent na północy Afganistanu, gdzie są odpowiedzialni za dowodzenie w strefie Północ. W 2012 roku zmniejszy się on z 5350 do 4,9 tysiąca żołnierzy, w 2013 roku - do 4,4 tysiąca. Po roku 2014 Bundeswehra będzie zajmować się szkoleniem afgańskiej armii oraz policji.

Polska Zbrojna

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: armia | wosjko | Niemcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje