Reklama

Niszczyciel min „Albatros” pierwszy raz w morzu

"Kormoran" przy nabrzeżu wyposażeniowym /Wojciech Stróżyk /Reporter

Okręty typu "Kormoran" to jedne z największych na świecie jednostek tej klasy. Dzięki niemu znacznie wzrosły możliwości operowania w trudnych warunkach hydrometeorologicznych, w tym dojścia do rejonu prowadzenia operacji. Okręt technologicznie został podzielony na 33 sekcje, z których każda była konstruowana i budowana oddzielnie. Długość maksymalna kadłuba wynosi 58,50 m, długości między pionami 55,58 m, szerokość maksymalna 10,30 m. Wyporność standardowa okrętu to około 850 t.

I co ważniejsze, zarówno osoby odpowiedzialne za program w Marynarce Wojennej, jak i w stoczni, potrafiły współpracować i wyciągnąć wnioski z eksploatacji prototypowej jednostki.

Zmiany

Reklama

Obie jednostki seryjne będą się znacznie różnić od prototypowego Kormorana. Zasadnicze i najbardziej widoczne zmiany dotyczą uzbrojenia artyleryjskiego oraz broni podwodnej. Otrzymają one dziobową armatę kal. 35 mm systemu OSU-35K, w miejsce zainstalowanej na Kormoranie dwulufowej armaty kal. 23 mm ZU-23-2MR Wróbel II.

Zrezygnowano także z opracowanego na Politechnice Gdańskiej pojazdu podwodnego Morświn i zastąpiono szwedzki pojazd Saab Double Eagle Mk. III na nowocześniejszy Saab Double Eagle Sarov. Pojawił się także autonomiczny pojazd podwodny Gavia wyposażony w stację hydrolokacyjną.

Dlatego też przekonstruowano też rufę - zniknął opuszczany do wody bom) zabezpieczający przewód Morświna przed  nawinięciem się na pędniki cykloidalne, a na pokładzie nadbudówki, na prawej burcie pojawił się drugi żurawik.

Bombowy Bałtyk

Bałtyk jest wymarzonym morzem do prowadzenia wojny podwodnej i minowej. Stąd nie dziwią pozostałości po kolejnych konfliktach: od pierwszej wojny światowej, przez wojny z lat 1918-21, na drugiej wojnie światowej skończywszy. W międzyczasie wszystkie państwa bałtyckie "gubiły" tam miny, bomby, lub torpedy.

Obecnie marynarze szacują, że na dnie Bałtyku spoczywa wciąż od 60 do 80 tysięcy przedmiotów wybuchowych i niebezpiecznych, w tym min morskich, torped, bomb lotniczych a także pocisków artyleryjskich i amunicji.

Jeden z najgroźniejszych wypadków miał miejsce w 2005 roku, kiedy doszło do eksplozji bomby lotniczej na pokładzie holenderskiego kutra rybackiego. Dzięki trałowcom i niszczycielom min zwykle nie dochodzi do tego typu tragedii. Neutralizują one niebezpieczeństwo znacznie wcześniej.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje