Reklama

Niepokorny as wywiadu

Wśród oficerów polskiego wywiadu okresu międzywojennego nie brakowało barwnych osobowości. Kapitan Jerzy Niezbrzycki wyróżniał się wyjątkową erudycją i zmysłem analitycznym.

Data i miejsce urodzenia Jerzego Antoniego Niezbrzyckiego niby są znane (27 lipca 1902 roku, Winnica), ale nie ma co do tego stuprocentowej pewności. Pomiędzy wpisami do akt studenckich Uniwersytetu Warszawskiego, zeszytem ewidencyjnym wypełnionym w 1940 roku w Paryżu a informacjami podawanymi w prywatnych rozmowach istnieją bowiem rozbieżności.

Reklama

Liczne akcje dywersyjne

Niezbrzycki jako dwunastolatek zaczął działać w harcerstwie. W 1917 roku wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej (POW). Przez następne trzy lata aktywnie walczył w antybolszewickiej partyzantce. Był wywiadowcą w Komitecie Naczelnym Kijów, a w 1918 roku został komendantem podporządkowanego POW harcerskiego oddziału destrukcyjnego. Prowadził kursy i szkolenia dla jego członków.

Oddział Niezbrzyckiego brał udział w licznych akcjach dywersyjnych na Podolu, specjalizując się zwłaszcza w sabotażu kolejowym. W 1919 roku, kiedy do Winnicy weszły wojska bolszewickie, Niezbrzycki za zgodą przełożonych nawiązał kontakt z wojskami carskiego generała Antona Denikina. Zyskał tym samym źródło materiałów wybuchowych potrzebnych do działalności dywersyjnej swojego oddziału. Przy okazji tych kontaktów odbył kurs kawalerii (wojennoje obuczenije). Jako kurier przenosił meldunki przez front bolszewicko-galicyjski do Płoskirowa, za co między innymi został później odznaczony Krzyżem Walecznych.

Powrót do koszar

W Płoskirowie zorganizował kolejny oddział bojowy, a jednocześnie prowadził pracę wywiadowcy. W czasie jednej z akcji został pojmany przez bolszewików, jednak udało mu się zbiec. W latach 1919 i 1920 był dwukrotnie sądzony przez Czeka za działania kontrrewolucyjne. We wrześniu 1920 roku Niezbrzycki został wydelegowany na Ukrainę w celu zorganizowania placówek wywiadowczych.

Uznanie dla jego dotychczasowej pracy sprawiło, że po powrocie wysłano go do Kiszyniowa, gdzie miał dalej prowadzić swoją działalność. Niezbrzycki pełnił tam funkcję adiutanta komendanta okręgu czarnomorskiego. W międzyczasie dostał się na Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, a także został słuchaczem stołecznej Szkoły Nauk Politycznych.

Od października 1920 roku do listopada 1921 Jerzy Niezbrzycki pełnił rolę eksponenta na placówkach wywiadowczych w Rumunii i Turcji, a także na sowieckiej Ukrainie (zajmował się tam dywersją). W styczniu 1922 roku skierowano go na pięciomiesięczny kurs do Centrum Szkolenia Podoficerów Piechoty w Grudziądzu. Po odbyciu szkolenia, już jako podporucznik, Niezbrzycki objął stanowisko dowódcy plutonu w 21 Pułku Piechoty w Warszawie. W 1924 roku został wydelegowany do Wydziału Opisowego Biura Ścisłej Rady Wojennej (BŚRW), gdzie służył jako referent. Brał wówczas udział w przygotowaniu opisu wojskowo-geograficznego rejonu Polesia, co zaowocowało znakomitą monografią ("Polesie. Opis wojskowo-geograficzny i studium terenu"), którą wstępem opatrzył wybitny geograf wojskowy Henryk Bagiński. Po zakończeniu prac terenowych Niezbrzycki powrócił do koszar 21 Pułku Piechoty. W 1924 roku awansował na stopień porucznika i objął funkcję dowódcy kompanii.

Referat Wschód

W latach 1928-1930 ponownie został zatrudniony w Oddziale II Sztabu Głównego WP. W tym okresie pracował jako kierownik placówki wywiadowczej 0-2 w Kijowie, później zaś wywiadowca przy polskim konsulacie w Charkowie. Zdekonspirowany, powrócił do kraju w lutym 1930 roku. Doświadczenie zdobyte w POW, a także znakomita znajomość sowieckich realiów sprawiły, że znów trafił do pracy wywiadowczej, tym razem w referacie Wschód ("W"). W grudniu 1930 roku został szefem tej komórki, i był nim do ostatnich dni sierpnia 1939 roku.

Niezwykłe zdolności Niezbrzyckiego sprawiły, że referat Wschód stał się w krótkim czasie jedną z najskuteczniejszych komórek polskiego wywiadu. Jest to tym bardziej godne podkreślenia, że praca wywiadowcza na terenie sowieckiej Rosji stawała się coraz trudniejsza. Sukcesy dały Niezbrzyckiemu awans na stopień kapitana (w styczniu 1935 roku) oraz wzbudziły sympatię i szacunek przełożonych. Przykładem tego niezwykłego zaufania może być fakt, że Niezbrzycki został szefem samodzielnego referatu jeszcze jako porucznik, podczas gdy inni oficerowie "dwójki" służyli na podobnych stanowiskach w stopniu majora czy nawet podpułkownika.

Oficerskie szykany

Uznaniu przełożonych często towarzyszyły szykany ze strony oficerów innych referatów (zwłaszcza zachodniego - Niemcy). Nie bez znaczenia był tu udział kapitana Niezbrzyckiego w słynnym procesie przeciwko kierownikowi placówki wywiadowczej w Berlinie majorowi Jerzemu Sosnowskiemu, który został oskarżony o zdradę. Niezbrzycki nie przejmował się tym jednak zanadto. Ujawnił w tym okresie swój talent publicystyczny - pisywał do prasy cywilnej i wojskowej, głównie na tematy związane z sowiecką Rosją i Ukrainą, a także dotyczące bezpieczeństwa Polski.

Tuż przed wybuchem II wojny światowej Niezbrzycki pełnił przy szefie Sztabu Głównego WP funkcję oficera do spraw tworzenia Legionu Czeskiego. W czerwcu 1939 roku powierzono mu również stanowisko kontrolera urzędowego dziennika "Polska Zbrojna". Tuż po napaści Niemiec na Polskę, rozkazem kwatery prasowej sztabu Naczelnego Wodza z 5 września, Niezbrzycki został kierownikiem tej gazety. Decyzje te, podyktowane bez wątpienia wysokimi kwalifikacjami kapitana (od pewnego czasu publikującego pod pseudonimem Ryszard Wraga), przyczyniły się jednak do znacznego obniżenia skuteczności referatu Wschód. To zaś przełożyło się na spore zaskoczenie Naczelnego Dowództwa agresją sowiecką 17 września.

Lekkomyślność polskich władz

Po kapitulacji kraju Niezbrzycki wraz z drugim rzutem sztabu Naczelnego Wodza znalazł się w Rumunii. Na specjalny rozkaz Edwarda Rydza-Śmigłego został odwołany ze stanowiska szefa referatu Wschód i wysłany do Bukaresztu. Tam miał rozpocząć przygotowania do zorganizowania sieci placówek wywiadowczych w okupowanej Polsce (planowano, że będzie to siatka przypominająca swoją strukturą POW).

Działalność w trudnych warunkach nie przyniosła większych rezultatów, a sam kapitan poważnie zapadł na zdrowiu - spędził kilka miesięcy w bukareszteńskim szpitalu (kamica nerkowa). W styczniu 1940 roku przekazał w Belgradzie szefostwo referatu Wschód podpułkownikowi Tadeuszowi Skinderowi. Sam przedostał się do Francji, gdzie 20 stycznia zameldował się u szefa Oddziału II Sztabu Głównego WP.

We Francji Niezbrzycki w zasadzie nie zajmował się działalnością wywiadowczą, pozostawał w dyspozycji szefa "dwójki". Prowadził w tym czasie wykłady z zakresu sowietologii oraz brał udział w licznych kursach oficerskich. Po klęsce Francuzów przedostał się do Anglii. Tam został wykładowcą w szkole oficerów wywiadu. Po jakimś czasie trafił do stacji zbornej oficerów w letniskowej miejscowości na wyspie Rothesay w Szkocji. Rozgłaszał tam opinie, że w sztabie Naczelnego Wodza i Oddziale II istnieje obca agentura.

Był to, jego zdaniem, efekt zaniedbań i lekkomyślności polskich władz wojskowych. Główną winą za taki stan rzeczy Niezbrzycki obarczał podpułkownika Stefana Meyera, komendanta i dyrektora szkoły wywiadu w Londynie, oraz pułkownika Stanisława Ganę, szefa Oddziału II Sztabu Naczelnego Wodza. Nic dziwnego, że coraz bardziej negatywnie odnosił się do wcześniejszych przełożonych. Spiskował przeciwko Naczelnemu Wodzowi. Miał podobno nawet wykraść stenogram rozmów Władysława Sikorskiego z Józefem Stalinem i rozpowszechnić go wśród żołnierzy.

Kilkutygodniowy areszt w twierdzy

W tym okresie narastał również konflikt Niezbrzyckiego z majorem Janem Żychoniem, szefem przedwojennej Ekspozytury III w Bydgoszczy, prowadzącej wywiad przeciwko III Rzeszy. Zarzucał on Żychoniowi liczne błędy i podejrzane działania, które jego zdaniem mogły świadczyć o współpracy szefa bydgoskiej placówki z wywiadem niemieckim. Ostatecznie oskarżenia Niezbrzyckiego oraz współdziałającego z nim w tej sprawie majora Tadeusza Nowińskiego okazały się bezpodstawne. W wyniku procesu wytoczonego obu oficerom przez Żychonia (sprawę badał również wywiad angielski) Niezbrzycki i Nowiński zostali skazani na kilkutygodniowy areszt w twierdzy. Okres powojenny okazał się najbardziej owocny w życiu Jerzego Niezbrzyckiego.

Adam Pragier, minister informacji w rządzie Tomasza Arciszewskiego, za namową generała Władysława Andersa zatrudnił kapitana na stanowisku samodzielnego kierownika jednego z działów. Niezbrzycki udzielał również przez krótki czas konsultacji wywiadowi brytyjskiemu. W 1952 roku uzyskał obywatelsko brytyjskie.

Wykładał w Polskim Instytucie Spraw Wschodnich i na Wolnym Uniwersytecie Polskim w Londynie. W 1949 roku przeniósł się do Paryża, gdzie dzięki swoim kontaktom dostał posadę konsultanta do spraw sowieckich przy francuskim ministerstwie spraw zagranicznych (według innych informacji pracował w ośrodku studiów Rosji sowieckiej, podległemu francuskiemu wywiadowi).

Oskarżyciel Miłosza

W czasie pobytu we Francji Niezbrzycki aktywnie publikował rozliczne teksty, współpracował między innymi z rosyjskim pismem "Russkaja Mysl" i "Gołos Proszłogo", a także z paryską "Kulturą". Kontakty z Jerzym Giedroyciem skończyły się w momencie, gdy Niezbrzycki oskarżył Czesława Miłosza o powiązania z sowieckimi służbami. Sprawa ta stała się głośna w polskich kręgach emigracyjnych i miała decydujący wpływ na decyzję o wyjeździe kapitana do Stanów Zjednoczonych w 1958 roku. Początkowo Niezbrzycki współpracował za oceanem z International Services of Information Foundation w Baltimore, następnie objął posadę w waszyngtońskiej Bibliotece Kongresu USA. Po pewnym czasie znalazł pracę w prestiżowym Instytucie Hoovera na Uniwersytecie Stanforda. Uchodził już wówczas za jednego z wybitniejszych światowych specjalistów w zakresie sowietologii, czego efektem była konsultancka współpraca z Centralną Agencją Wywiadowczą.

Niezbrzycki wykazywał duże zainteresowanie geopolityką, co przekładało się na niezwykłą trafność jego analiz. Jeszcze w czasie II wojny światowej przewidział, jak się skończy agresja Niemiec na Związek Radziecki. Wskazywał na ogromny potencjał Sowietów, który prędzej czy później okaże się decydujący (artykuł ukazał się w okresie, gdy Niemcy odnosili sukcesy na froncie wschodnim). Na emigracji publikował w "Dzienniku Polskim", "Dzienniku Żołnierza" i "Wiadomościach Polskich", a także kwartalniku "Sprawy Międzynarodowe" oraz piśmie "Eastern Quarterly". Był członkiem Rady Instytutu Józefa Piłsudskiego, w którym do dziś znajdują się liczne materiały i teksty jego autorstwa. Był wybitnym erudytą, obdarzonym niezwykłym talentem krasomówczym.

Łukasz Reszczyński

Śródtytuły pochodzą od redakcji portalu INTERIA.PL.

Polska Zbrojna

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wywiady | Polska | agent | II wojna światowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje