Reklama

Nie zawsze byliśmy chłopcem do bicia

W polskim kalendarzu rocznic, nadmiernie obfitującym w wydarzenia tragiczne, znaleźć można także i zwycięstwa. Niestety, w mediach i wystąpieniach polityków jakimś dziwnym trafem nasze militarne sukcesy pozostają zwykle w cieniu hucznie celebrowanych porażek.

Nie dajmy się jednak ogłupić zawodowym "rozdzieraczom szat" i piewcom anty-mitu o Polakach skazanych rzekomo jedynie na klęski! A zatem w ramach historycznej detoksykacji przyjrzyjmy się - w dwusetną rocznicę - jednej z najbardziej błyskotliwych kampanii wojennych w historii walk o wolność Rzeczypospolitej, tym trudniejszej, że toczonej jednocześnie przeciwko wrogom i sojusznikom...

Reklama

Małe Księstwo Warszawskie i wielka polityka Wiednia

Utworzone w roku 1807 Księstwo Warszawskie miało, z polskiego punktu widzenia, wiele niedostatków. Cesarz Napoleon stworzył je wyłącznie z ziem drugiego i trzeciego zaboru pruskiego, państwo to obejmowało więc zaledwie drobną część przedrozbiorowej Rzeczypospolitej (104 000 km2 z 2,6 mln mieszkańców), a za sprawą protestów cara Aleksandra I nie mogło nawet nosić nazwy "zlikwidowanego na zawsze" Państwa Polskiego. Księciem warszawskim został monarcha obcy, król Saksonii Fryderyk August Wettin (wnuk Augusta III Sasa).

Gospodarka księstwa obarczona była nadmiernymi ciężarami na rzecz sojuszniczej armii francuskiej, a znaczna część niewielkich sił zbrojnych skierowana została do Hiszpanii, by pełnić tam ówczesny rodzaj misji stabilizacyjnej w ogarniętym rozruchami i antyfrancuską partyzantką kraju. Wszystkie te niedostatki pozostawały jednak w cieniu faktu, że Księstwo Warszawskie było - pomimo wszystko - Państwem Polskim, przywróconym do życia wbrew woli większości mocarstw Europy.

Wymuszone porażkami reformy

Pokonać je wszystkie jednocześnie było niemożliwością nawet dla genialnego Korsykanina. Mógł on jednak pobić naszych zaborców po kolei. I czynił to, w najlepiej pojętym interesie Francji. W roku 1806 Napoleon rozgromił Prusy, a już po kilku latach kolej przyszła na Austrię. Cesarstwo Habsburgów, mimo niedawnej dotkliwej klęski (1805) i "degradacji" poprzez formalne rozwiązanie Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego (1806), pozostawało wciąż potęgą, zarówno militarną, jak i polityczną.

Wymuszone porażkami w wojnach z Francją reformy wojskowe znacznie poprawiły liczebność i jakość cesarskich sił zbrojnych, a niekorzystny dla Paryża rozwój sytuacji w Hiszpanii (wspierane przez Anglię powstanie przeciwko nowemu królowi, Józefowi Bonaparte) dawał podstawy do wiary w zwycięstwo nad Francją. W lutym 1809 rząd Najjaśniejszego Pana Franciszka I, mając obietnicę wsparcia finansowego przez Londyn, podjął decyzję o rozpoczęciu działań wojennych.

W Wiedniu wiedziano doskonale, że wobec neutralności Rosji (toczącej wówczas wojny z Turcją i Szwecją) jednym z czynników decydujących o zwycięstwie będzie postawa Prus, państwa mającego wszelkie powody do szukania odwetu na Francuzach. Obawa przed ponowną, być może już ostateczną, klęską była jednak w Berlinie wciąż silna. Chwiejna postawa Fryderyka Wilhelma III wymagała podjęcia kroków nadzwyczajnych. W Wiedniu postanowiono więc zająć zbrojnie Księstwo Warszawskie, by następnie zwrócić jego terytorium Prusom i w ten sposób przypieczętować antynapoleońskie przymierze kosztem Polski.

Trzeci front piątej koalicji

Austriackie dowództwo poważnie podeszło do kampanii na "froncie północnym". Do walki z siłami zbrojnymi Księstwa Warszawskiego skierowano utworzony w marcu 1809 na ziemiach Galicji VII Korpus, dowodzony przez arcyksięcia Ferdynanda Karola Habsburga d'Este, mimo młodego wieku (28 lat) doświadczonego oficera, uczestnika walk pod Ulm i Austerlitz. Podlegało mu około 24 500 żołnierzy piechoty oraz 4 500 kawalerzystów i 94 działa w 14 bateriach, tworzących dywizję piechoty (6 pułków w 3 brygadach), wzmocnioną dywizję jazdy (5 pułków konnych i 2 bataliony lekkiej piechoty) oraz silną brygadę wydzieloną (3 pułki piechoty i 1 pułk konny). Warto przypomnieć, że w piechocie znaczną część żołnierzy (być może nawet aż jedną czwartą) stanowili Polacy z Galicji, objęci przymusowym poborem do armii cesarskiej.

Uderzenie w kierunku stolicy

Siły obrońców były znacznie skromniejsze. Naczelny Wódz, 46-letni wówczas generał dywizji książę Józef Poniatowski, były pułkownik armii habsburskiej i adiutant cesarza Józefa II, dysponował zaledwie niespełna 15 500 żołnierzami w 7 pułkach piechoty i 5 pułkach jazdy oraz 27 działami. Z pomocą Polakom pośpieszył król saski, wysyłając do Księstwa jednak dość symboliczne siły: 3 bataliony piechoty, dwa szwadrony kawalerii i 12 dział. Nominalnym sojusznikiem Księstwa stała się także Rosja, formalnie sprzymierzona z Francją, jednak "pomoc" rosyjska miała dla Polaków jak zwykle opłakane skutki...

Wojna austriacko-francuska wybuchła 10.IV.1809 roku na dwóch frontach - niemieckim i włoskim. Wojska habsburskie przejęły inicjatywę strategiczną i uderzyły jako pierwsze, wkraczając do Bawarii, sprzymierzonej z Francją. Zaskoczeni Francuzi przeszli do odwrotu, oczekując na przybycie cesarza i objęcie przez niego dowództwa. Początkowe sukcesy zachęciły Wiedeń do ataku także i na północy. W połowie kwietnia korpus austriacki otworzył trzeci już front wojenny. Przekroczył graniczną Pilicę i wtargnął na teren Księstwa Warszawskiego, kierując się ku jego stolicy. Po kilku dniach nieprzyjaciel dotarł w pobliże Warszawy, ogarniętej paniką wobec znacznej przewagi wroga i spodziewanej klęski. Wbrew wszelkim okolicznościom książę Józef postanowił stawić opór najeźdźcy, choć nie łudził się, że możliwe będzie odparcie wroga od stolicy. To, co mogło wydawać się defetyzmem, okazało się jednak głęboko przemyślaną i prowadzącą do zwycięstwa strategią.

Raszyn: remis ze wskazaniem

Rankiem 19 kwietnia austriacki zwiad wykrył oddziały polskie przygotowane do obrony w pobliżu miejscowości Falenty i Raszyn, u zbiegu traktów krakowskiego i wrocławskiego, czyli spodziewanego kierunku nadejścia Austriaków. Pozycje obronne zostały wybrane trafnie. Przepływający w pobliżu potok oraz szerokie rozlewiska wraz z obszarem zalesionym, utrudniały nacierającym podjęcie walki manewrowej, zmuszając Austriaków do ataku przez wąskie, łatwe do zablokowania groble. Dzięki temu przewaga liczebna przeciwnika została skutecznie zredukowana.

Odkrywca

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Warszawa | napoleon | generał | Rosjanie | jazdy | wojsko | oddziały | książę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje