Reklama

Morscy piraci. Nieoczekiwane skutki pandemii

Załoga francuskiej fregaty "Le Floreal" podczas kontroli podejrzanej łodzi u brzegów Rogu Afryki /CHAMUSSY/SIPA /East News

Stereotypowy obraz pirata, który przychodzi do głowy, to mężczyzna w średnim wieku z opaską na oko, papugą i hakiem zamiast dłoni, jak u Kapitana Haka. Prawdziwi piraci operujący na terytoriach międzynarodowych nie są miłymi ludźmi szukającymi skarbów, a przestępcami, których głównym celem jest kradzież i uprowadzanie statków przepływających przez ich wody lub posiadających wartościowe ładunki.

Piractwo morskie rozprzestrzeniło się głęboko w wodach Europy, Azji Południowo-Wschodniej, Azji Wschodniej, Azji Południowej, Zatoki Perskiej, Madagaskaru, Wysp Kanaryjskich, Ameryki Północnej i na Morzu Karaibskim. Według Międzynarodowego Biura Morskiego  piractwo można zdefiniować jako "czynność wejścia na pokład jakiegokolwiek statku z zamiarem popełnienia kradzieży lub innego przestępstwa oraz z zamiarem lub zdolnością do użycia siły dla poparcia tego czynu".

W ostatniej dekadzie można było mówić, z wyjątkiem niesławnych Somalijczyków, o spadku aktywności pirackich na szlakach międzynarodowych. Zjawisko wciąż istniało, ale na skutek skutecznych działań zainteresowanych krajów, na arenie współpracy międzynarodowej czy też przy pomocy lepiej wyposażonych jednostek ochrony liczba pirackich ataków sukcesywnie malała.

MilMag

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: piraci | Róg Afryki | piractwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje