Reklama

Modernizacja armii po węgiersku. Bratankowie robią to dobrze

Węgrzy podeszli do modernizacji armii z głową, ujednolicając swoją flotę śmigłowców, obniżając tym samym koszty eksploatacji /MON Węgier /domena publiczna

Jarosław Kaczyński w 2011 roku powiedział, że "przyjdzie taki dzień, kiedy nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie Budapeszt". Faktycznie, po ośmiu latach w opozycji, Kaczyńskiemu udało się przejąć władzę, jednak w wielu dziedzinach nadal Warszawie daleko do Budapesztu. Znakomicie widać to na przykładzie modernizacji armii.

Najbardziej miarodajne będzie porównanie przetargów na podobny sprzęt, wykorzystywany do takich samych zadań. Węgrzy rozpoczęli postępowanie na zakup nowych śmigłowców później niż Polacy. Dziś odbierają kolejne śmigłowce. Spójrzmy, jak to robią Bratankowie.

Reklama

Węgierskie ministerstwo obrony poinformowało, że odebrane zostały trzy kolejne lekkie śmigłowce wielozadaniowe produkcji Airbus Helicopters H145M. Będą służyć w 87. Pułku Śmigłowców Uderzeniowych "Bakony", podlegającej dowództwu wojsk lądowych. Na Węgry dotarło już 16 z 20 zakontraktowanych dwa lata temu wiropłatów. Dostawa ostatnich czterech maszyn jest spodziewana w przyszłym roku.

Oznacza to, że w ciągu dwóch lat Węgrzy nie tylko przeprowadzili postępowanie, ale też wynegocjowali znaczący offset i tworzą kompleksową bazę logistyczno-szkoleniową, w oparciu o ujednolicone platformy.

Dlatego też do prowadzenia zadań transportowych, ratownictwa bojowego i operacji specjalnych, Węgrzy wybrali śmigłowce H225M Caracal. Ze względu na podobieństwa obu statków powietrznych, ułatwi to logistykę i uprości system szkolenia.

Węgierskie caracale mają być dostarczone do 2023 roku. Nowe śmigłowce mają zastąpić używane obecnie poradzieckie śmigłowce M-8/17. Zakup nowego sprzętu przyspieszył kontrowersyjny kontrakt podpisany z lipcu 2016 roku na remont czterech Mi-17 w Rosji.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje