Miny w Gdyni. Marynarka zamyka wybrzeże

Zdjęcie z czerwca 2018 roku wykonane podczas zabezpieczania min w Gdyni /Marynarka Wojenna RP, 8 FOW /domena publiczna

Wydobywanie min, bomb i innych pozostałości po wojnach toczonych na Bałtyku jest niezwykle niebezpieczne. Saperzy Marynarki Wojennej przymierzają się do neutralizacji niemieckich min morskich. Zamknięte będę plaże od Rewy do Jelitkowa.

Reklama

Marynarka Wojenna planuje zamknąć 30 kilometrów wybrzeża od Rewy do Jelitkowa, a także część wód Zatoki Gdańskiej, w związku z planowaną operacją neutralizacji trzech min morskich. Dowództwo 13 Dywizjonu Trałowców poinformowało, że "ustanowiono strefy bezpieczeństwa wokół miejsca składowania obiektów niebezpiecznych usuniętych z rejonu Portu Gdynia i przeznaczonych do neutralizacji".

W związku z niebezpieczeństwem, jakie niesie ze sobą operacja wprowadzono bezwzględny zakaz "kąpieli, prowadzenia wszelkich prac podwodnych, przepływu, kotwiczenia i uprawiania rybołówstwa". Zakaz ma obowiązywać do soboty 13 października. Marynarze planują wypalić materiał wybuchowy za pomocą specjalnego urządzenia, aby zminimalizować skutki ewentualnych wybuchów dla środowiska. Do akcji zaangażowano załogę niszczyciela min ORP "Czajka", trałowca ORP "Gopło", oraz nurków z Grupy Nurków Minerów.

Reklama

Miny i torpedy znaleziono na wysokości Portu Gdynia w czerwcu tego roku podczas prac prowadzonych przez Urząd Morski. Ze względu na rozpoczynający się sezon turystyczny, wraz z Marynarką Wojenną, zdecydowano, że zostaną one zabezpieczone i operacja zostanie przeprowadzona dopiero po wakacjach. Teraz niebezpieczne ładunki zostaną podczepione przez nurków do specjalnego balona i przeholowane do miejsca, gdzie zostaną wypalone.

Luftmine

Podczas II wojny światowej Niemcy posiadali dwa typy magnetycznych min morskich przystosowanych do zrzutu ze spadochronem - nazywali je Luftminami. Mniejsza, LMA, miała masę 500 kg. Większa, która została znaleziona w Gdyni, oznaczana była jako LMB i ważyła 1000 kg i była długa na 264 cm. Miny te pierwotnie wyposażono w zapalniki magnetyczny. Późniejsze wersje posiadały zapalniki akustyczne i magnetyczno-akustyczne. Mina uzbrajała się automatycznie po przekroczeniu głębokości trzech metrów. Posiadały także zabezpieczenie hydrostatyczne, które powodowało detonację po przekroczeniu głębokości 12 lub 15 metrów.

Dodatkowo były montowane zapalniki czasowe, które miały za zadanie dezorganizowanie pracy portu, powodując nieoczekiwane eksplozje. Zapalnik ten uruchamiał się jeśli mina nie zeszła poniżej trzech metrów pod wodę. Zapalnik czasowy miał możliwość ustawienia czasu detonacji od 15 minut do sześciu dni od uzbrojenia miny. Pierwsze minowania przy użyciu tego uzbrojenia Niemcy przeprowadzili z samolotów He-115 i He-111 w listopadzie 1939 roku na podejściach do brytyjskich portów. Brytyjczycy nadali Luftminom oznaczenie "GC".

Niemcy wykorzystywali LMB również jako bomby do niszczenia celów lądowych. Pierwszy tego typu nalot został przeprowadzony na Anglię 16 września 1940 roku. Ze względu na bardzo duży, liczący ponad 700 kg, ładunek wybuchowy i zapalnik czasowy były one niezwykle niebezpieczne dla służb ratowniczych i cywili w bombardowanych miastach. Luftmina mogła czekać pod gruzami kilka dni i eksplodować w najmniej oczekiwanym momencie, niszcząc całe kwartały miasta. Nie może więc dziwić, że saperzy Marynarki Wojennej RP postępują z tak wielką ostrożnością.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje