Reklama

Marynarka Wojenna. Jak wygląda po czterech latach rządów PiS?

Fregata rakietowa ORP "Gen. Kazimierz Pułaski" po dziesięciu latach przerwy wróciła do Sił Odpowiedzi NATO. Podarowane przez Amerykanów okręty stanowią największą silę Marynarki Wojennej RP / Łukasz Dejnarowicz /Agencja FORUM

Jesienią 2015 roku rządy w Ministerstwie Obrony Narodowej objął Antoni Macierewicz, jego następcą, w styczniu 2018 roku, został Mariusz Błaszczak. Jak wyglądały cztery lata w Marynarce Wojennej RP pod rządami Prawa i Sprawiedliwości?

Reklama

Kiedy Antoni Macierewicz obejmował stanowisko ministra Obrony Narodowej w rządzie Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że "Cały obraz tego co zrobiono z wojskiem polskim jest tragiczny". Obraz nie był faktycznie dobry, bo lata zaniedbań ministrów z czasów pierwszego rządu PiS i koalicji PO-PSL dawały się we znaki. Tymczasem zamiast naprawić sytuację wojska, Antoni Macierewicz wprowadził je w jeszcze większy kryzys.

Tuż po objęciu stanowiska Macierewicz skrytykował dwa najważniejsze programy ówczesnego Planu Modernizacji Technicznej - zakup śmigłowców wielozadaniowych, który wkrótce został anulowany i zakup systemu przeciwlotniczego średniego zasięgu, kryptonim "Wisła". Ten pierwszy w szczególności dotknął Marynarki Wojennej.

Unieważniony przetarg

Przypomnijmy: Polska miała kupić 50 śmigłowców caracal. 19 z nich miało zostać zbudowanych we Francji, przy współudziale polskich pracowników. Pozostałe 31 w Polsce, w nowej fabryce w Łodzi. Aby dotrzymać wymagań strony polskiej, brakujące 19 maszyn miało być wybudowane w Polsce z przeznaczeniem na eksport, np. do Kuwejtu, czy Singapuru. Brazylijczycy otworzyli produkcję caracali we własnych fabrykach. Pierwsze miały trafić do Polski w ostatnim kwartale 2017 roku.

Reklama

Francuzi rozpoczęli produkcję, tymczasem 4 października 2016 roku Ministerstwo Rozwoju wydało komunikat: "Polska uznaje za zakończone negocjacje umowy offsetowej z Airbus Helicopters związanej z kontraktem na zakup śmigłowców wielozadaniowych caracal dla polskiej armii. Kontrahent nie przedstawił oferty offsetowej zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego. Wysokość kontraktu to ok. 13,5 mld zł. Co najmniej tyle samo powinna wynieść wartość zobowiązań offsetowych spełniających cele określone w ustawie offsetowej. (...)"

Negocjacje zerwano. Jednym z najczęściej podawanych argumentów była cena śmigłowców, którą określono na 13,5 mld zł za 50 śmigłowców wraz z offsetem, pakietem gwarantującym zamrożenie ceny części zamiennych na 30 lat, pakiet szkoleniowy wraz z symulatorami lotu.

Wszystkie obietnice

Po zerwaniu rozmów padały kolejne obietnice: minister Macierewicz zapowiedział zakup śmigłowców black hawk z dostawą do końca 2016 roku. Miał też zostać podpisany kontrakt z PZL Mielec. Minister mówił wówczas w mieleckiej fabryce:

"Z tyłu za mną stoi egzemplarz śmigłowca Black Hawk. Już niedługo, mam nadzieję, takimi śmigłowcami będą latały polskie siły specjalne. Po dzisiejszej rozmowie z panem prezesem wiem, że mogę spokojnie powiedzieć, że jeszcze w tym roku i w tym tygodniu rozpoczną się rozmowy, w tym roku uzyskają one swoje zwieńczenie. (...) Już z tego co wiem w tym roku pierwsze śmigłowce, pozwalające na realizację ćwiczeń przez siły specjalne, zostaną im dostarczone. To pokazuje jakim potencjałem Polska dysponuje, to pokazuje jakim potencjałem Mielec dysponuje". Mówił wówczas o zakupie 21 śmigłowców black hawk.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje