Reklama

Jelcz wybuduje pojazdy specjalistycznie dla Patriotów

System rakietowy na podwoziu kołowym /123RF/PICSEL

Spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej zawarły umowę na dostawy pojazdów przeznaczonych do przewozu rakiet, które znajdą się na wyposażeniu baterii systemu „Wisła”. Jest to kolejna umowa powiązana z zakupem amerykańskiego systemu rakietowego.

Jak informuje Polska Grupa Zbrojeniowa, umowa obejmuje realizację przez Wojskowe Zakłady Uzbrojenia zadania zabudowy ośmiu transporterów specjalnych - samochodów transportowo-załadowczych na podwoziach produkcji Jelcz, które wejdą na wyposażenie baterii systemu "Wisła". Pojazdy zostaną doposażone również w środki łączności i systemy informatyczne. Dostawy będą realizowane w latach 2021-2022.

Reklama

- Ciągniki siodłowe 8x8, których dotyczy umowa, wraz z pojazdami 4x4 przechodzą obecnie intensywny, wielomiesięczny proces badań weryfikacyjnych w Wojskowym Instytucie Techniki Pancernej i Samochodowej w Sulejówku. Wysoka Mobilność systemu "Wisła" zostanie zapewniona dzięki szerokiej gamie pojazdów 8x8 i 4x4, które Jelcz dostarcza do wielu spółek z konsorcjum PGZ-Wisła - powiedział Sławomir Kaleta, Prezes Zarządu Jelcz sp. z o.o. 

Dostarczone Polsce baterie w I fazie programu "Wisła" będą wyposażone w wyrzutnie, które powstają w krajowym przemyśle obronnym, w Hucie Stalowa Wola S.A., przy istotnym udziale w produkcji ich komponentów innych spółek z Grupy, takich jak Jelcz czy WZU. 

Patrioty dla Polski

Zakup systemów obrony przeciwlotniczej programu "Wisła" to najdroższy i najbardziej zaawansowany kontrakt zbrojeniowy w historii Sił Zbrojnych RP. Całość programu miała swój początek 29 września 2014 roku, kiedy po kilku latach prac analitycznych, ówczesny minister Obrony Narodowej, Tomasz Siemoniak podpisał wniosek na pozyskanie systemu "Wisła". Po niewielkiej zadyszce, jaką program złapał pod koniec 2016 roku, udało się sfinalizować umowę o wartości około 16,15 miliarda złotych.

Zakup Patriotów to jak przesiadka z malucha do samochodu wyższej klasy. Obecnie trzon polskiej obrony przeciwlotniczej stanowią samobieżne systemy PRWB OSA, czyli radziecka 9K33 Osa, która trafiła na uzbrojenie wojsk lądowych w 1973 roku. Dziś stanowi wyposażenie 4. Zielonogórskiego Pułku Przeciwlotniczego ze składu 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej.

Z kolei 8. Koszaliński Pułk Przeciwlotniczy podporządkowany 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej oraz 15. Gołdapski Pułk Przeciwlotniczy ze składu 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej mają na wyposażeniu radziecki system 2K12 Kub. Był on co prawda modernizowany w ostatnich latach siłami polskiego przemysłu zbrojeniowego, jednak ograniczenia technologiczne spowodowały, że nie mogą one razić rakiet balistycznych i manewrujących. Tych ograniczeń nie posiadają Patrioty. Oznacza to, że Polska w końcu uzyska zdolność neutralizowania rosyjskich rakiet stacjonujących w Obwodzie Kaliningradzkim, lecz potrzeba na to czasu.

Tarcza Warszawy

Patriot to rakietowy system ziemia-powietrze, którego opracowywanie rozpoczęto w latach 60. XX wieku, jako system obrony teatru działań wojennych, którego zadaniem jest zapewnienie ochrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej w ostatniej fazie nieprzyjacielskiego ataku. Dzięki umieszczeniu na podwoziu kołowym ma bardzo dużą mobilność. Pierwsze baterie systemów Patriotów trafiły do amerykańskich jednostek w 1984 roku. Wkrótce wyrzutnie otrzymała także Holandia, Niemcy, Japonia i Włochy.

Przez lata system był modyfikowany i opracowywano jego kolejne wersje. Dalsze modyfikacje zmieniły początkową charakterystykę tak znacznie, że obecnie używany Patriot PAC-3 jest właściwie zupełnie nowym systemem uzbrojenia. Polska zamówiła z kolei wersję Patriot PAC-3+/PDB-8, nad którą prace nadal trwają.

W ramach kontraktu siły zbrojne otrzymają docelowo osiem baterii. W pierwszym etapie zakup obejmuje dwie baterie i zapas 219 pocisków PAC-3 MSE dla obu etapów kontraktu. Pociski te kosztują około 6 milionów dolarów i są przeznaczone do przechwytywania najtrudniejszych celów - pocisków balistycznych i nisko lecących pocisków manewrujących. Dwie baterie, które kupiła na razie Polska wystarczą do obrony jednej aglomeracji na jednym kierunku operacyjnym.

W przeciwieństwie do rakiet GEM-T, które zakupiła Szwecja i Rumunia, nie wymagają one podświetlenia celu przez radar systemu Patriot. Posiadają one system naprowadzania, dzięki któremu mogą być naprowadzane przez dowolną stację radiolokacyjną.


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje