Reklama

Jak przygotować się do dwóch tygodni izolacji z powodu epidemii?

Nie należy wpadać w panikę. Wystarczy pomyśleć o kilku całkiem prostych rzeczach /Beata Zawrzel /Reporter

Czy gorączkowe wykupywanie papieru toaletowego, puszek i leków przeciwbólowych ma sens? I jak odróżnić panikę od racjonalnego przygotowania się na czarny scenariusz zdarzeń? Zdania ekspertów w tej kwestii nie są podzielone.

Reklama

"Paniczne kupowanie wzmacnia poczucie niedoboru, co zwiększa panikę kupowania" - tłumaczy Steven Taylor, profesor i psycholog kliniczny na Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej. Przyznaje też, że jest to naturalna reakcja na strach i nieznane. "Jeśli wszyscy inni na Titanicu biegną po łodzie ratunkowe, ty też będziesz biec, bez względu na to, czy statek tonie, czy nie" - dodaje w CNN psycholog.

I rzeczywiście w obliczu, już dziś pandemii, ludziom coraz trudniej zachować spokój. Mimo to eksperci zalecają mniej emocjonalne reagowanie. "Racjonalne jest przygotowywanie się na coś złego, co wygląda na to, że może się zdarzyć" - mówi David Savage, profesor behawioralny i ekspert w dziedzinie mikroekonomii. Dodaje jednak, że: "nie jest racjonalne kupowanie 500 puszek fasolki po bretońsku na prawdopodobnie dwutygodniowy okres izolacji".

Reklama

Jak dodaje Taylor, istnieje wyraźna różnica między przygotowaniem się na wypadek katastrofy, a gromadzeniem zapasów w obliczu paniki. Wyjaśnia, że paniczne kupowanie jest napędzane lękiem i chęcią podjęcia wszelkich starań, aby pozbyć się tych obaw: na przykład staniem w kolejce godzinami lub kupowaniem znacznie większej ilości produktów niż realnie tego potrzebujemy.

Eksperci twierdzą, że kupowanie w panice pomaga ludziom poczuć, że mają kontrolę nad sytuacją. "W takich okolicznościach ludzie odczuwają potrzebę zrobienia czegoś, co jest proporcjonalne do tego, co postrzegają, jako kryzysu" - mówi Taylor.

Eksperci zgodnie wskazują, że takie postępowanie jest sposobem na radzenie sobie ze stresem, strachem i niepewnością, czymś, co pozwala poczuć, że nad czymś mamy kontrolę i podejmujemy pewne działania. Wreszcie "mentalność stada" również przyczynia się do tego zachowania. Jeśli wszyscy uciekają, my również, jeśli wszyscy robią zapasy na wszelki wypadek, podświadomie my również będziemy czuli taką potrzebę, panika jest równie zaraźliwa.

Jak zauważa profesor psychologii Helene Joffe, aby stawić czoła groźnemu nieznanemu, ludzie korzystają z tego, co już wiedzą o pozornie podobnych zagrożeniach. Eksperci, tłumacząc te zachowania, apelują jednocześnie do zdrowego rozsądku. Oczywiście, warto zaopatrzyć w to, czego potrzebujemy my i nasze rodziny, ale należy unikać nadmiernego gromadzenia zapasów na czas zagłady, równocześnie warto pamiętać, że inni również mają potrzeby podobne do naszych.

Gdy indywidualna panika nabiera charakteru zbiorowego, może to prowadzić do wyczerpania się zapasów produktów dla osób wysokiego ryzyka, które potrzebują czegoś takiego, jak maski na twarz, bardziej niż ogół populacji. "Niepokój należy uznać i nim zarządzać" - mówi Joffe.

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje