IPN lustruje oficerów

Na najbliższym posiedzeniu Rada Instytutu Pamięci Narodowej zajmie się medialnymi doniesieniami o wzmożeniu prac nad lustracją oficerów Wojska Polskiego.

Zdaniem członka Rady prof. Andrzeja Paczkowskiego, decyzja o wrzuceniu tej grupy właśnie w tej chwili do "kolejki" lustracyjnej jest zaskakująca i niejasna. Profesor w wywiadzie dla polski-zbrojnej.pl mówi o tym, jak funkcjonowały Wojskowe Służby Wewnętrzne i jaki jest stan przejętych po niej archiwów.

Reklama

Maciej Chilczuk:  Z doniesień medialnych dowiedzieliśmy się, że Instytut Pamięci Narodowej zamierza intensywnie zająć się lustracją oficerów Wojska Polskiego. Co jest przyczyną, że właśnie w tym momencie prokuratorzy IPN zajęli się oświadczeniami oficerów?

Prof. Paczkowski:- Tego nie wiem i przyznam, że jestem trochę zaskoczony. Na najbliższym posiedzeniu Rady Instytutu Pamięci Narodowej zamierzam zapytać o to. Ze względu na ogromną liczbę oświadczeń, które Instytut musi zweryfikować, przyjęto, iż w pierwszej kolejności sprawdzane są oświadczenia najwyższych władz, ale decyzja o wrzuceniu do "kolejki" całych grup zawodowych nie jest dla mnie jasna.

Czy została podjęta oficjalna decyzja o wzmożeniu prac nad oświadczeniami oficerów?

- Pion prokuratorski, zgodnie z ustawą o prokuraturze, jest ciałem całkowicie niezależnym. W ramach Instytutu wypracowaliśmy sobie pewien model współpracy i przepływu informacji, ale w zasadzie na poziomie danych ilościowych: ile oświadczeń wpłynęło, ile zostało zakwestionowanych, ile rozpoczęto spraw, ile toczy się procesów. Kierunki zainteresowania prokuratorów i ich aktualne działania wynikają z wewnętrznych regulacji pionu. Czasami pojawiają się konflikty, gdyż publicznie kwestionowane bywa zajęcie się jakąś osobą lub grupą osób bez jasnego powodu i powstają zarzuty, iż było to motywowane politycznie (tak było niedawno w Lublinie z adwokatem jednego z polityków).

W jakim stanie zachowały się materiały wojskowych służb specjalnych PRL?

- Były bardzo intensywnie niszczone w larach 1989-1990. W większości przypadków współpracy zachowały się jedynie informacje ewidencyjne o samym fakcie rejestracji danego żołnierza lub oficera, ale na ich podstawie niewiele można powiedzieć o faktycznym charakterze tej współpracy. Oczywiście wpływa to na skuteczność procedur lustracyjnych, ale na ten stan rzeczy trudno znaleźć lekarstwo. Prawo nakazuje prowadzenie lustracji i Instytut musi je wykonywać.

Jak w praktyce wyglądał werbunek?

- Wojskowa Służba Wewnętrzna, bo przy okazji lustracji mówimy o tej instytucji, zajmowała się głównie utrzymanie porządku w wojsku i przestępstwami o charakterze gospodarczym. Wykonywała zadania dzisiejszej Żandarmerii Wojskowej, czyli prowadziła śledztwa w sprawie kradzieży, niegospodarności i łamania przepisów dyscyplinarnych. W przeciwieństwie do praktyki z okresu stalinowskiego, trudno jednak mówić o formalnych werbunkach. Armia jest specyficzną instytucją, zamkniętą i zhierachizowaną. Dlatego kontakty oficerów WSW z innymi żołnierzami i oficerami miały w większości dużo mniej oficjalny charakter. Służby bazowały na wykorzystaniu stosunku służbowego, partyjnego, a często także więzi towarzyskich. Wewnętrzne przepisy służb zobowiązywały oficerów do prowadzenia dokumentacji i odnotowywania kontaktów ze współpracownikami, ale w latach ’70 i ’80 chyba nie przykładano do tego takiej wagi, jak przed rokiem 1956.

 



Dowiedz się więcej na temat: wojsko | militaria | wojna

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje