Reklama

Inne strony rosyjskiej wiktorii

Wystarczy mieć trochę doświadczenia wyniesionego z kilku nocy spędzonych nad komputerową grą strategiczną, by zauważyć proste błędy gruzińskich i rosyjskich asów strategii.

Schodząc z kaukaskich gór w doliny Osetii rosyjskie oddziały musiały sprostać nie tylko gruzińskim obrońcom. Szły za nimi upiory własnej, upokarzającej przeszłości. Przez 15 lat walki z separatystami w Czeczenii to samo wojsko, oprócz kolekcjonowania oskarżeń o popełnianie zbrodni, swoimi działaniami zapracowało na reputację niekompetentnego i skorumpowanego.

Reklama

Że był to blitzkrieg i sukces, wierzy prezydent Dmitrij Miedwiediew i ogłasza to Rosjanom w telewizji. Za nim idą setki rosyjskich komentatorów podkreślających narodziny nowoczesnej rosyjskiej armii i raz po raz zauważających, że to zupełnie nowa jakość w porównaniu z armią z czasów Jelcyna. Ale czy to prawda?

Do tej muchy strzelano z armaty

Przez ostatnie 8 lat Rosjanie doinwestowali swoje wojsko pieniędzmi zyskanymi na eksporcie ropy i gazu osiągających rekordowe ceny na światowych rynkach. W tym roku wydatki na armię osiągną 40 miliardów dolarów. To dalej tylko mała część budżetu armii amerykańskiej, ale to 20 proc. więcej niż wydano na zbrojenia w Rosji w minionym roku. A w 2010 roku roczne wydatki na wojsko mają osiągnąć 45 miliardów dolarów.

- Nasze siły zbrojne przezwyciężyły kryzys z lat dziewięćdziesiątych - deklaruje prezydent Miedwiediew a na poparcie słów ma wygraną wojenkę z Gruzinami.

Z pewnością atak, który nastąpił 8 sierpnia, był godny uwagi ze względu na jego szybkość i bezwzględną skuteczność. W ciągu pięciu dni Rosjanie zniweczyli gruzińskie próby odzyskania kontroli nad Osetią. Atakujące z lądu, morza i wsparte z powietrza, rosyjskie oddziały objęły kontrolę nad bazami wojskowymi, miastami, drogami i przede wszystkim - kluczowym z gospodarczego punktu widzenia wybrzeżem Poti. Bombardowania zmusiły również Gruzinów do wycofania się z Abchazji.

Magazyn "Jane's Defence Weekly" szacuje, że Rosjanie rzucili do Południowej Osetii 15 tysięcy żołnierzy z elitarnej 58. Armii wspartych 150 czołgami i ciężką artylerią. Tysiące spadochroniarzy zrzucono równocześnie nad Abchazją.

Jak ocenia to prestiżowe czasopismo, operacja była nie tylko "błyskawiczna i miażdżąca"ale też "niewspółmiernie surowa". Gruzini, którzy przez 5 lat naprędce próbowali stworzyć budzącą respekt armię, mieli w Południowej Osetii dwie brygady po 2 i 3 tysiące żołnierzy.

Plan Gruzinów był po prostu beznadziejny

Nierównowaga sił to nie jedyna rzecz, która pomniejsza rangę rosyjskiego sukcesu. Wielu ekspertów podkreśla, że plan Gruzinów był po prostu beznadziejny. Za największy błąd strategiczny uważa się fakt, że Gruzini nawet nie spróbowali zamknąć tunelu Roki. Ten wykuty w skale 3,5 kilometrowy tunel łączy rosyjską Osetię Północną z gruzińską Osetią Południową pod szczytami Wielkiego Kaukazu jest jedynym punktem umożliwiającym szybki transport armii droga lądową.

INTERIA.PL/AFP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wojsko | Gruzini | oddziały | Rosjanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje